A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z
W naszym żeglarskim słowniku czasowniki pojawiają się niezwykle rzadko. Na nasze szczęście, równie rzadko zdarza nam się coś burłaczyć. Nie oznacza to jednak, że ów zwrot miałby odejść w zapomnienie - wystarczy bowiem drobna awaria silnika (albo pusty bak) plus zarośnięty, mazurski kanał i… wracamy do korzeni. Albo do burłaczenia.
Z grubsza wiemy, czym jest sztorm (niektórzy nawet z autopsji). Wiemy również, czym jest trap, który zwykle ma formę skośnych schodków albo deski. I dlatego właśnie wiemy, że sztormtrap… niekoniecznie pozostaje w ścisłym związku ze sztormem - ani z trapem.
W naszym tawernianym słowniku gościły już różne dziwne wyrazy, w większości przypadków zupełnie obce zwykłym śmiertelnikom. Tym razem na tapetę bierzemy słówko abstrahować. Na bardzo, ale to bardzo wyraźną prośbę naszego prezesa. Dlaczego?
Żyjemy w czasach, gdy fanfary, werble, brawa, czy owacje na stojąco lekko spowszedniały. Nic zresztą dziwnego, skoro można je dostać prawie za wszystko; wystarczy na przykład zrobić z siebie głupka na oczach telewidzów. Natomiast zupełnie inaczej sprawa wygląda ze świstem trapowym - być może dlatego, że ocalał on głównie w Marynarce Wojennej oraz na jednostkach kultywujących stare, żeglarskie tradycje.
Jest uzbrojony, niebezpieczny i nawet kapitan woli nie wchodzić mu w drogę. Poznajcie najważniejszą postać na pokładzie - a może i pod nim: pan kuk we własnej osobie.
Z oficjalnej definicji możemy dowiedzieć się, że frachtowiec to „statek przewożący towary drogą morską”. Czyli taki morski tir - z tym, że ciut większy.
Wedle oficjalnej definicji, „Ahoj” nie znaczy nic szczególnego. Jest to po prostu „pozdrowienie, zawołanie, okrzyk mający zwrócić uwagę”. Czyli takie żeglarskie: „E! wy tam!”
Istotę sejzingu można by ująć, parafrazując popularne powiedzonko: „Potrzymaj mi… żagiel!” (bo przecież nie piwo). Co prawda, sejzingi niekoniecznie mają coś wspólnego z napojami alkoholowymi, ale z uwalnianiem żeglarskich rąk od zbędnego balastu - owszem.
Jakiś czas temu zapytaliśmy Was, co sądzicie o dziwnym obiekcie, jaki wyrósł z kałuży nieopodal siedziby Tawerny. Pomysły były przednie i szczerze ubawiliśmy się podczas ich lektury - a przy okazji uświadomiły nam pewną rzecz: okazało się bowiem, iż w naszym tawernianym słowniku brak... bulbulatora. Nie wspominając już o przyczłapach do niego.
Fala jest zjawiskiem, które raczej trudno przeoczyć; tym niemniej, są tacy, którym się to udaje, co zwykle prowadzi do bliskiego spotkania z morzem. Oraz do wniosku, że po co nam to wszystko, że trzeba było zostać w domu, i że słona woda jest wstrętna.
< 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 >

Kalendarium: 22 kwietnia

Zmarł w Auckland (Nowa Zelandia) Jerzy Erwin Weber - pierwszy Polak, który samotnie pływał pod polską banderą na jachcie "Farys". Urodzony w Krakowie w 1907 r., żeglował samotnie po morzach południowego Pacyfiku; po ponad rocznym rejsie wylądował w Nowej
środa, 22 kwietnia 1981
Zakończenie samotnego okołoziemskiego (trasą wokół trzech przylądków) rejsu "Suhailii" Robina Knox-Johnstona, wtedy 30. letniego byłego oficera marynarki handlowej, dziś sir Robina Knox-Johnstona.
wtorek, 22 kwietnia 1969