TYP: a1

K. O. Borchardt „Pod czerwoną różą”

środa, 5 września 2012
MZ

Nie ma chyba w Polsce czytelnika literatury marynistycznej, który słysząc nazwisko Karol Olgierd Borchardt nie skojarzył by natychmiast - „Znaczy Kapitan”. To jedna z najsłynniejszych i co ważne najlepszych książek o morzu, statkach, okrętach i marynarzach. 


Ta pełna humoru opowieść biograficzna poświęcona kapitanowi Mamertowi Stankiewiczowi na zawsze weszła do kanonu „morskich opowieści”. Stała się „wzorcem z Sevres” polskiego pisarstwa morskiego. Borchardt jest też autorem kilku innych, może mniej znanych, ale również znakomitych powieści, w dużej mierze biograficznych. Przyjdzie nam o nich w tej rubryce napisać, bowiem Wydawnictwo Bernardinum wznowiło cała serię jego książek. 


Teraz jednak powiemy o pozycji, która zamyka cykl „Borchardtowski”. To zbiór opowiadań „Pod czerwoną różą”. W tomie zebrano to wszystko, co nie ukazało się we wcześniejszych publikacjach pisarza, znajdziemy tu zatem wspomnienia z lat dzieciństwa i wczesnej młodości. Są tu także utwory rozproszone, publikowane w czasopismach oraz te, które zostały odnalezione po śmierci pisarza w jego archiwum. Na drugą część tej książki składają się bardzo ciekawe i stanowiące znakomite uzupełnienie biografii kapitana wspomnienia Ewy Ostrowskiej, zaprzyjaźnionej z nim asystentki. Noszą one tytuł „Pod białą różą” i wypełniają ponad połowę tomu. Można śmiało stwierdzić, że każdy kto polubił prozę tego pisarza i słynnego kapitana, z przyjemnością zagłębi się w tę opowieść.


Karol Olgierd Borchardt „Pod czerwoną różą”
Wydawnictwo Bernardinum, Pelpin
Wydanie II
stron: 360
cena: 34 zł

TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 6 December

Zginął z rąk amazońskich piratów sir Peter Blake, niezwykły żeglarz, podróżnik i ekolog. Był jednym żeglarzem, który brał udział w pierwszych pięciu edycjach regat Whitbread (w latach 1989-1990 na jachcie "Steinlager" zwyciężył we wszystkich sześciu etapa
czwartek, 6 grudnia 2001
Krzysztof Kolumb podczas swej pierwszej ekspedycji odkrył Haiti; dwa tygodnie później "Santa Maria" weszła na mieliznę i statek uznano za stracony.
piątek, 6 grudnia 1492