TYP: a1

Niewybuch w Mikołajkach

wtorek, 21 czerwca 2022
Hanka Ciężadło

W Jeziorze Mikołajskim znaleziono niewybuch z czasów II wojny światowej. Na szczęście żelastwo, które przeleżało w wodzie prawie 80 lat, zostało sprawnie wydobyte i zneutralizowane przez saperów. Co jednak możemy zrobić, jeśli to my natrafimy na taki przedmiot? I czy wóczas przyda nam sie do czegoś plastikowe wiaderko? 

Akcja: ewakuacja

Mimo iż do rozpoczęcia wakacji zostało jeszcze parę dni, ruch turystyczny w Mikołajkach jest już całkiem spory. Na dodatek niewybuch, o jakim mowa, znajdował się na wysokości Wioski Żeglarskiej, w niedalekiej odległości stacji Orlen. Akcja jego wydobycia wymagała więc wcześniejszego przeprowadzenia ewakuacji zarówno mieszkańców, jak i przyjezdnych, a także czasowego opuszczenia pobliskich lokali gastronomicznych. Łącznie ewakuowano ponad 300 osób. Wszystkie one znalazły schronienie w Centrum Kultury Kłobuk.

Wyłowienia niewybuchu z dna Jeziora Mikołajskiego podjęli się saperzy Marynarki Wojennej w Gdyni. W akcji uczestniczyli też inni mundurowi: patrol rozminowania jednostki wojskowej w Orzyszu, a także straż pożarna, policja i MOPR. Wydobyty przedmiot został zabezpieczony i przewieziony na poligon w celu neutralizacji.

Jak go znaleziono?

Należałoby raczej zapytać, jak to możliwe, że w tak ruchliwym i atrakcyjnym turystycznie miejscu niewybuch przeleżał spokojnie przez kilkadziesiąt lat? Być może po prostu mieliśmy szczęście. Niebezpieczne żelastwo znajdowało się bowiem na tyle głęboko, że nie było zagrożenia, iż ktoś przypadkiem zaczepi o nie mieczem. Odnaleziono je przypadkiem podczas nurkowania.

Jak powiedziała sierżant sztabowy Paulina Karo z policji w Mrągowie: „Podczas rutynowych ćwiczeń w Jeziorze Mikołajskim, płetwonurkowie MOPR, na głębokości około 10 metrów i w odległości około 15 metrów od brzegu jeziora, od strony ulicy Kajki, zauważyli przedmiot przypominający niewybuch z czasów II wojny światowej.”

„Houston, mamy problem”

Należy pamiętać, że nie był to pierwszy niewybuch znaleziony na Mazurach. Kilka lat temu podczas budowy promenady w Mikołajkach również odkryto kilka niewybuchów. Zdarzały się też w jeziorze Kisajno, Niegocin i w paru innych miejscach pięknej mazurskiej krainy.

Co to oznacza dla nas, miłośników żeglarstwa szuwarowo-bagiennego? Przede wszystkim to, że z każdym znalezionym niewybuchem (lub niewypałem) jest bezpieczniej. Warto też uzmysłowić sobie, że istnieje jakaś szansa, iż podczas spokojnego wakacyjnego żeglowania to właśnie my natrafimy na jakieś podwodne niespodzianki. Jak należy się wówczas zachować?

Wiaderko to podstawa

O tym, że takiego znaleziska nie dotykamy, nie próbujemy wydobyć, postukać itp. nie trzeba chyba pisać... Chociaż nie, Internety dowodzą, że ludzie miewają jednak rozmaite pomysły.

Dwa lata temu pewna pani z Kielc wykopała w ogródku granat ręczny F-1, umyła go ładnie, przykryła wiaderkiem i czekała na saperów (no jak im oddać taki nieumyty?). W lutym bieżącego roku znaleziony na plaży nad Jeziorem Dąbie w Lubczynie niewybuch również został zabezpieczony za pomocą plastikowego wiaderka. Zajęły się tym panie z OSIR w Goleniowie — policja została co prawda poinformowana o odkryciu, ale jakoś nie miała czasu pochylić się nad sprawą.

Wszystko to daje nieco do myślenia, prawda? Jeśli jednak znajdziemy niewybuch, natychmiast dzwonimy na policję, i informujemy o lokalizacji znaleziska, podkreślając, że sprawa jest pilna (o ile jest). Wówczas patrol minerski zawiadomiony przez policjanta zjawi się w ciągu doby. W sprawach niepilnych, czyli w tzw. trybie zwykłym, może to potrwać do 3 dni.

Tagi: Mikołajki, Mazury, niewybuch, saperzy
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 17 August

Na "Nord IV" Andrzej Urbańczyk, w ramach przygotowań do rejsu dookoła świata, wyruszył w próbny rejs na trasie San Francisco, Hawaje i z powrotem
wtorek, 17 sierpnia 1982
W wyniku wcześniejszego zakotwiczenia w zatoce położonej w północnej części Wyspy Niedźwiedziej, a następnie dragowania kotwicy, s/y "Otago" wszedł na skały, doznał poważnych uszkodzeń kadłuba, a po ściągnięciu ze skał zatonął
wtorek, 17 sierpnia 1976
Ze Świnoujścia do Jamestown na uroczystości 350.lecia osadnictwa w Stanach Zjednoczonych wyruszył s/y "Joseph Conrad" pod dowództwem Kpt. Bogdana Dacko (oficerami w tym pierwszym polskim rejsie po odwilży 1956 r. byli znani później kapitanowie - Jerzy Sze
niedziela, 17 sierpnia 1958