TYP: a1

Jak szwedzki okręt miał Polaków przestraszyć

czwartek, 6 grudnia 2018
Monika Frenkiel

A taki był piękny, hamery…wróć. Szwedzki był. Ale piękny. I był wcieloną w życie ideą Szwecji o panowaniu na wodach Bałtyku. Niestety, wyszło słabo, bo „Vasa”…zresztą, przeczytajcie.

Dawno, dawno temu, czyli w XVII wieku Szwecji bardzo marzyło się panowanie na wodach Morza Bałtyckiego. Tyle, że żeby to uzyskać, musiała pokonać paru przeciwników: Danię, Rosję oraz Polskę, która miała, hmmm, nieco większe znaczenie polityczne niż obecnie, nie mówiąc o sile militarnej. Dlatego też król Szwecji, Gustaw Adolf, postanowił stworzyć coś spektakularnego, co przestraszy Polaków na śmierć. I nakazał wybudowanie potężnego, budzącego strach i podziw okrętu. Tak powstał „Vasa”, ukończony w 1628 roku.

 

Wszystko przez polskich agentów?

Przy budowie statku pracowało 400 wykwalifikowanych specjalistów. Okręt miał sześćdziesiąt dziewięć metrów długości, posiadał 10 żagli i ważył tysiąc dwieście ton. Król miał wpływ na prace projektowe, życzył sobie więc między innymi, żeby nowy okręt był największy z galeonów, a przy tym smukły. W rezultacie powstał najsilniejszy z ówczesnych galeonów, lecz zbyt długi i wysoki jak na swoją szerokość, wyposażony w wysokie i bogato zdobione nadbudówki. Uzbrojenie stanowiły 64 działa umieszczone głównie na dwóch zakrytych pokładach działowych. Niestety, główny projektant zmarł na rok przed ukończeniem okrętu i być może to stało się przyczyną katastrofy. Bowiem, jak się okazało, 120 ton balastu kamiennego było niewystarczające do zrównoważenia wysoko położonych mas, w tym zwiększonej artylerii umieszczonej na górnym pokładzie. Jednym słowem – gigant był niestabilny. Widoczne to było już podczas próby stateczności, lecz pomimo jej niepokojących wyników, admirał Klas Fleming dopuścił okręt do wypłynięcia w próbny rejs.

10 maja 1628 roku „Vasa” ze 150 osobową załogą wypłynął z portu w Sztokholmie w dziewiczy rejs. Z brzegu obserwowało okręt tysiące podekscytowanych Szwedów. I niestety…Jeszcze w obrębie portu, po postawieniu żagli i wydostaniu się zza osłony nabrzeżnych skał, pod wpływem podmuchu wiatru okręt silnie przechylił się na lewą burtę. Po nabraniu wody przez otwarte furty działowe, „Vasa” przewrócił się na burtę i zatonął, pociągając za sobą około 30 do 50 marynarzy. Okręt przepłynął zaledwie około mili.

Badaniem przyczyn katastrofy zajęła się specjalna komisja (jak widać, nie jest to nasz wynalazek), która winą nie obarczyła nikogo. No, prawie. O sabotaż oskarżono wówczas domniemanych polskich agentów, którzy mieli celowo zmienić dane konstrukcyjne okrętu.

Słynny wrak

W 1664 i 1665 roku z wraku wydobyto większość dział za pomocą dzwonu nurkowego, usuwając część pokładów. Potem na kilkaset lat o okręcie zapomniano. Dopiero w 1956 roku wrak odnalazł archeolog-amator, Anders Franzén. Po pięciu latach przygotowań okręt wydobyto – zachował się w bardzo dobrym stanie. Dzięki wysiłkom konserwatorów i ich pracy, trwającej kilkadziesiąt lat, udało się zachować statek niemal w całości.

Na okręcie i na dnie znaleziono ponad 14 000 przedmiotów, w tym ponad 700 rzeźb oraz 6 zapasowych żagli. „Vasa” jest obecnie umieszczony w Muzeum Vasa na Djurgården w Sztokholmie. Placówka ta jest najczęściej odwiedzanym muzeum w Szwecji.

 

Tagi: Vasa, okręt, Szwecja
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 15 grudnia

Zmarł weteran żeglarstwa morskiego Emil Maria Żychiewicz (urodził się w 1914 r. we Lwowie), jeden z przedstawicieli pierwszego pokolenia żeglarzy, którzy posieśli polską banderę na morza świata. W 1958 r. zdobył I miejsce w regatach Rund um Reugen na jach
niedziela, 15 grudnia 2002