TYP: a1

Dlaczego marynarze nie lubili bananów?

piątek, 30 marca 2018
Anna Ciężadło

Jak powszechnie wiadomo, banan służy głównie do tego, by malowniczo poślizgnąć się na jego skórce. Ta reguła ma jednak zastosowanie głównie na lądzie - dlaczego zatem dawni ludzie morza nie lubili bananów i uważali je za przeklęte?

…bo to złe owoce były!

Tak zwane „złe banany” to jeden z najbardziej niezwykłych, a jednocześnie mocno uzasadnionych przesądów. Marynarze wierzyli bowiem, że banany przynoszą nie tyle zwykłego pecha, ile po prostu… śmierć.

Podczas długich i monotonnych wacht snuto więc mrożące krew w żyłach opowieści o smutnym losie statków (a jeszcze smutniejszym załóg), które przewoziły te diabelskie owoce. Historie były tym bardziej przerażające, że znajdowały pewne odniesienie w rzeczywistości, bowiem niekiedy trup słał się naprawdę gęsto.

Jak to możliwe - i czy istnieje jakieś logiczne wytłumaczenie tego zjawiska?

 

Teoria pierwsza

Pomysłów na temat sensownego wyjaśnienia kwestii „przeklętych bananów” jest kilka, jednak tutaj przytoczmy tylko dwa - za to te najbardziej prawdopodobne.

Pierwsza z teorii wiąże się z mało przyjemnym zjawiskiem, jakim był handel ludźmi. Statki transportujące niewolników bardzo często przewoziły również banany. Co więcej, oba te rodzaje „towaru” umieszczano we wspólnej ładowni, oczywiście po upewnieniu się, że żywy towar nie skonsumuje tego nieżywego.

Niestety, taka procedura sprawiała, że niekiedy po otwarciu ładowni okazywało się, iż dokładnie wszyscy niewolnicy są martwi. Generowało to, rzecz jasna, spore straty (tyle towaru!) oraz stanowiło świetną pożywkę dla przesądów. A ponieważ Murzyni nie żyli, a banany przynajmniej częściowo nadawały się jeszcze do spożycia, logicznym wnioskiem było, że to owoce zabiły ludzi.

Co ciekawe, był to wniosek jak najbardziej trafny: w gorącym pomieszczeniu o ograniczonym dostępie powietrza banany dość szybko zaczynały gnić, uwalniając metan, który truł nieszczęsnych niewolników. Ale wtedy nikt jeszcze o tym nie wiedział.

 

Teoria druga

Alternatywna teoria jest jeszcze bardziej przerażająca - za to wyjaśnia, dlaczego ofiarami przeklętych owoców bywali nie tylko Murzyni, ale również marynarze.

Otóż banany upodobał sobie pewien niewielki, za to śmiercionośny zwierzaczek: wałęsak brazylijski. Jest to niezbyt duży (o ile nie ma się arachnofobii, bo wtedy jest przeogromny) pająk, który nikczemny wzrost nadrabia iście śmiercionośnym jadem. W 2007 roku został nawet wpisany do Księgi Rekordów Guinessa jako najbardziej jadowity pająk na świecie, a zarazem najczęstsza przyczyna zgonów wywołanych ukąszeniem stawonoga.

Wałęsaki dostawały się na pokład wraz z bananami (często siedząc jeszcze w kokonach), a po jakimś czasie rozpoczynały zwiedzanie okolicy. Jeśli w tym okresie ktoś przypadkiem przycisnął je albo przestraszył, kąsały błyskawicznie i bez dalszych wyjaśnień.

A ponieważ wałęsaki to pająki koloru drewna, więc załoga mogła ich po prostu nie zauważyć - za to zgony na statku odnotowała na pewno. I całą winę przypisała bananom, o których niejedno już przecież słyszano.

 

A teraz suprise

Jak widać, złe banany wcale nie były złe, chociaż pozostawały w ścisłym związku z niewyjaśnionymi zgonami na pokładzie; lub pod nim.

Na szczęście, dzisiaj nikt nie ma wątpliwości, że niewolnictwo to barbarzyństwo oraz że gnijące owoce wydzielają trujący metan. Co więcej, współcześnie banany transportowane są jako zupełnie niedojrzałe, zatem szansa, że zgniją, jest niewielka.

A co się stało z wałęsakami? Otóż… nic. Nadal lubią sobie siedzieć w bananach i nadal podobają im się dalekie podróże statkiem. Tłumaczy to, dlaczego czasami słyszymy o nich w Wiadomościach. Dlatego, zanim beztrosko wsadzicie łapę do pudła z bananami, rzućcie okiem, czy przypadkiem nie czai się tam jakiś kosmaty stworek o silnym jadzie; i słabych nerwach.

 

Tagi: banan, niewolnicy, pająk, statek
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 26 April

W Warszawie urodziła się Zofia Klepacka, najlepsza polska zawodniczka windsurfingu, 4-krotna młodzieżowa mistrzyni świata w klasie "Mistral", na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach zdobyła 12 miejsce, w 2007 r. została mistrzynią świata w klasie RS:X".
sobota, 26 kwietnia 1986
Na "Golden Lion" zakończył rejs Alex Carozzo przechodząc Pacyfik z zachodu na wschód (Hamagima - 26.08.1965 r. do San Francisco).
wtorek, 26 kwietnia 1966