TYP: a1

Polak, Tongijczyk - dwa bratanki? I to jakie!

wtorek, 13 marca 2018
Anna Ciężadło

Jaki naród jest naszym najbardziej oddanym, wypróbowanym i wiernym przyjacielem, który wbrew wszystkiemu nie opuścił nas w niedoli? Jeśli myślicie, że chodzi o Węgrów, to… jesteście w błędzie. Przyjaciół (i to sprawdzonych) mamy bowiem troszeczkę dalej - w Królestwie Tonga.

[t][/t] [s]Fot. Msdstefan, CC BY-SA 3.0, Wikipedia[/s]

Królestwo na końcu świata

Tonga jest krajem typowo wyspiarskim, a przy tym zlokalizowanym tak daleko, że jeszcze trochę, a byłoby blisko… z drugiej strony planety. Państwo leży na 170 wyspach, rozrzuconych na południowym Pacyfiku, pomiędzy Nową Zelandią a Hawajami. Czyli ludzie chodzą tam do góry nogami. Prawdopodobnie dlatego właśnie Tonga ma swoje dziwactwa: na przykład lewostronny ruch, zamiłowanie do palm kokosowych (które stosuje się wszędzie - od budownictwa po kuchnię), a także fakt, że jest to najprawdziwsza monarchia, wspomagana przez ministrów, często wybieranych dożywotnio (wyobrażacie sobie coś takiego u nas?).

Ciekawostką jest, że Tonga to kraj grubasków - szacuje się, że ok. 90 proc. dorosłych ludzi ma tam nadwagę. Najbardziej po bandzie pojechał jednak były władca kraju, król Tupou IV, który w 1976 roku trafił do Księgi Rekordów Guinessa, jako najcięższy monarcha świata. Osiągnął bowiem masę przeszło 200 kilogramów oraz mało chlubny przydomek „Big Banana”. Z króla jednak lepiej się nie śmiać (a w każdym razie, niezbyt głośno), bowiem Tongijczycy jeszcze na początku XX wieku byli kanibalami. Lepiej więc nie dociekać, w jaki sposób król osiągnął tak imponujący wynik. 

[t]Królowa Salote, druga z prawej[/t] [s]Fot. Wikipedia[/s]

Przyjaciele

Jak wiemy, kiedy w 1939 roku pan Hitler z kumplami napadł na Polskę, nasi „sojusznicy” zachowali się… no, spuśćmy na to zasłonę miłosierdzia. Generalnie się nie popisali. A to zupełnie inaczej, niż Królestwo Tonga, które oburzone agresją, jako jeden z pierwszych krajów na świecie wypowiedziało Niemcom wojnę. Co więcej, w tamtym okresie na czele państwa stała kobieta - królowa Salote Tupou III, która okazała się mieć więcej ikry, niż paru europejskich przywódców. Podobno mężczyzn.

Co więcej, na samym akcie wypowiedzenia wojny nie poprzestano; mimo skromnych środków oraz kosmicznej odległości (drobnych kilkanaście tysięcy kilometrów), jaka dzieli Królestwo od naszego kraju, mieszkańcy Tonga postanowili nam pomóc w bardzo praktyczny sposób. W ramach publicznej zbiórki zrobili powszechną zrzutę, skutkiem czego ufundowali nam dwa myśliwce Spitfire.

Myślicie, że dwa samoloty to mało? Pamiętajmy, że w tamtym czasie nasze główne siły to były bombowce Łoś (w liczbie 36 sztuk) oraz niewielkie samoloty Karaś i P11c - w na swój sposób doskonałe, ale we wrześniu 1939 roku już lekko przestarzałe.

 

Olimpiada i wielki świat

Mimo tych zasług, wielu z nas usłyszało o Królestwie Tonga dopiero podczas otwarcia igrzysk w Rio. Za to usłyszało „z przytupem”; nieoficjalną gwiazdą igrzysk stał się bowiem półnagi chorąży Królestwa Tonga, który przemaszerował dumnie, prezentując światu flagę swojego kraju, a przede wszystkim - pięknie wyrzeźbioną klatę.

W 2016 roku oficjalnie nawiązaliśmy stosunki dyplomatyczne z Królestwem Tonga. Trudno powiedzieć, na ile ta decyzja była wynikiem wrażenia, jakie wywarł przystojny chorąży, a na ile było to bardziej przemyślanie działanie - ale skoro już wszystko tak pięknie się składa, warto by pożeglować w tamte rejony.

Jeśli chcielibyście zobaczyć Tonga na własne oczy, najlepiej jest zrobić to w okresie od maja do początku października. Ze względu na wyspiarski charakter kraju, w Tonga żegluje się trochę, jak w Chorwacji  - czyli mając niemal zawsze w zasięgu wzroku jakiś ląd. Warto jednak pamiętać, że jesteśmy w rejonie, gdzie zdarzają się silne wiatry, a nawet cyklony, zaś pod wodą czają się rafy - wycieczka wymaga więc nieco większych umiejętności, niż śmiganie łódeczką po Mazurach. Mimo to, zdecydowanie warto, tym bardziej, że Królestwo Tonga jak na razie dzielnie opiera się komercji, co ma wpływ nie tylko na stopień zatłoczenia w portach, ale też na relacje z lokalsami. Którzy, jak już wiemy, naprawdę nas lubią.

 

Tekst powstał we współpracy z Charter Navigator

 

 

 

 

Tagi: Tonga, wyspy, rejs
TYP: a3
0 0
Komentarze