TYP: a1

Z historii polskiego jachtingu: Stanisław Kosko

niedziela, 18 września 2011
Kinga Rzucidło
Nazywano go nie inaczej, jak tylko ojciec Kosko. Wybitny dowódca, kapitan żeglugi wielkiej, dyrektor Państwowej Szkoły Morskiej w Gdyni, wychowawca młodzieży, przyjaciel. Zarażał – miłością do morza.

Stanisław Kosko urodził się 13 listopada 1898 roku w Wojciechowicach koło Ostrołęki. Jego ojciec, Franciszek z zawodu był felczerem, nie odmawiał chorym w potrzebie, często leczył ich za przysłowiowe „Bóg zapłać”. Z tego też powodu sytuacja materialna rodziny była nie najlepsza.

W roku 1909 nastoletni Stanisław rozpoczął naukę w Gimnazjum Rządowym w Pułtusku i tam związał się z ruchem skautowskim. Uczęszczał na zajęcia tajnego kółka samokształceniowego, udostępniał uczestnikom książki z zorganizowanej przez siebie tajnej biblioteczki, a po roku 1915, gdy linia frontu zbliżała się do Pułtuska, rozpoczął akcję kolportowania ulotek. Już wtedy cieszył się autorytetem wśród rówieśników, którzy cenili jego rady i wykonywali wszystkie rozkazy.

Po ewakuacji gimnazjum w głąb Rosji, uczniowie szkoły pułtuskiej podjęli naukę w Czernihowie. Rok później Stanisław Kosko przeniósł się do Gimnazjum Męskiego I Towarzystwa Rodziców i Wychowawców w Kijowie, w którym w 1919 roku zdał egzamin maturalny i tuż po nim wstąpił do Instytutu Politechnicznego w Kijowie. Następnie zgłosił się do Konsulatu Polskiego aby uzyskać zapewnienie, że jako Polak ma pełne prawo do repatriacji. Wybuch i przebieg wojny umożliwiły skrócenie oczekiwania na zezwolenie wyjazdu do kraju. Po powrocie do Polski Stanisław Kosko został przyjęty do Szkoły Handlowej Morskiej w Tczewie. Pracowity, zdolny i zdyscyplinowany. Zafascynowany nawigacją i żeglugą na statku „Lwów” sumiennie wywiązywał się ze swych obowiązków. Nauczyciele i kadra oficerska żaglowca doceniali rzetelność ucznia. Jedynym strapieniem była trudna sytuacja finansowa, rodzice nie byli w stanie opłacić nauki syna. Z pomocą przyszła Rada Pedagogiczna, która zatrudniła Stanisława w charakterze instruktora wychowania fizycznego. Dzięki skromnej pensji mógł nadal się uczyć a oszczędności przesyłał rodzinie wspomagając ją potrzebie.

W 1923 roku po ukończeniu Szkoły Morskiej, z dyplomem oficera nawigacyjnego Polskiej Marynarki Wojennej w kieszeni, Stanisław Kosko otrzymał propozycję pracy na żaglowcu „Lwów”. Został IV oficerem, wychowawcą i nauczycielem. Był szczęśliwy, należał do nielicznych, którym udało się dostać na morze i w dodatku na polski statek. W tamtych czasach obcy armatorzy nie chcieli zatrudniać polskich oficerów, nie ufali ich wiedzy i doświadczeniu.

To właśnie na pokładzie „Lwowa” Stanisław Kosko zdobywał pierwsze szlify żeglarskie i dyplomy oficerskie. Przełomem okazał się rejs do Brazylii w 1923 roku, wówczas polska bandera po raz pierwszy przekroczyła równik. Kosko miał dodatkową misję, po drugiej stronie Oceanu Atlantyckiego miał utworzyć polskie drużyny harcerskie i zachęcać dzieci polskich emigrantów do utrzymania więzi z Polską i pielęgnowania ojczystej mowy.

„Orzeł nasz Biały w królewskiej koronie…
Skrzydła rozpostarł… zdaje się poleci
W podróż daleką, ponad morskie tonie
Wskrzeszenie Polski ogłosić po świecie.”

Po zmustrowaniu z „Lwowa” Stanisław Kosko pracował w Wydziale Żeglugowym Departamentu Morskiego Ministerstwa Przemysłu i Handlu. To on stara

Plakaty zapraszające na spotkanie z kpt. Stanisławem Koską, uczestnikiem rejsu na „Darze Pomorza”
ł się uratować zastąpiony przez „Dar Pomorza” żaglowiec „Lwów” przeznaczony na złomowanie. Kosko chciał ocalić statek by na jego pokładzie utworzyć siedzibę instytucji morskich, muzeum i klub morski. Niestety nie udało się ocalić „Lwowa” przed zniszczeniem.

W roku 1930, po zakończeniu pracy w ministerstwie Kosko dostał się do przeniesionej do Gdyni Szkoły Morskiej i chwilę po tym objął funkcję IV oficera na „Darze Pomorza” w trwającym niemal rok rejsie fregaty dookoła świata. Znów robił to, co kochał. Pływając po bezkresnych wodach, odkrywał przed młodymi ludźmi tajemnice żaglowca i zarażał ich miłością do morza. 16 IX 1934 roku żaglowiec opuścił port w Gdyni i po zamknięciu wokółziemskiej pętli powrócił do portu 3 IX 1935 roku. Kosko zawarł wspomnienia z rejsu w książce ”Przez trzy oceany”, za którą został uhonorowany Srebrnym Wawrzynem Polskiej Akademii Literatury.

Po powrocie z rejsu ożenił się z Jadwigą Titz. Ślub, jak przystało na kapitana żeglugi wielkiej odbył się na pełnym morzu. To dzięki żonie Stanisław związał się z morzem. To ona namawiała go do połączenia pracy z pasją, to z nią poprzez listy dzielił się wrażeniami z każdego dnia pobytu na morzu.

W 1936 Kosko objął stanowisko inspektora Szkoły Morskiej w Gdyni, rok później otrzymał nominację na dyrektora Państwowej Szkoły Morskiej. Był m.in. założycielem i członkiem Związku Oficerów Marynarki Handlowej, współpracownikiem, działaczem Ligi Morskiej i Kolonialnej, członkiem rzeczywistym „Jachtklubu Polski”, członkiem Morskiego Instytutu Rybackiego i delegatem do Izby Morskiej w Gdyni.

Bardzo angażował się w prace organizacji ruchu kolonialnego, marzył o reprezentacji Polski na dalekich lądach, chciał organizować tam życie gospodarcze i morskie, tym samym zapewnić marynarce polskiej stałe zatrudnienie.

„Dar Pomorza” wpływa do portu w Gdyni po okołoziemskiej wyprawie - 3 IX 1935

Sierpniowe dni 1939 roku były pełne obaw o „Dar Pomorza”. Stanisław Kosko chciał ocalić fregatę od nieuchronnych zniszczeń wojennych. Dr Jadwiga Titz-Kosko wspominała o rozmowie męża z komendantem „Daru Pomorza”, Konstantym Kowalskim, któremu Kosko powierzył szczegółowo opracowany plan ocalenia fregaty. „Dar” w kolejnym szkolnym rejsie miał pływać po wodach Bałtyku, jak najbliżej szwedzkich brzegów. Kosko przewidywał, że w razie wojny Szwecja pozostanie poza jej bezpośrednim zasięgiem a żaglowiec jako członek tamtejszego jachtklubu znajdzie tam schronienie. Jak wiadomo plan się powiódł, „Dar Pomorza” został ocalony i obecnie jako statek-muzeum każdego roku przyciąga do portu w Gdyni tysiące turystów.

Końcem sierpnia 1939 roku por. mar. rez. Stanisław Kosko został powołany do służby czynnej w Marynarce Wojennej. Kilka dni później, 29 sierpnia otrzymał rozkaz natychmiastowego objęcia dowództwa ORP „Gdynia”, który miał wozić zaopatrzenie na Półwysep Helski. Okrętu nie zdążono przemalować, pozostał w białym, pokojowym i jakże dobrze widocznym malowaniu. Niewielki statek, bez najmniejszego karabinu był idealnym celem wroga. 2 września okręt został ostrzelany i zatopiony. Ranny dowódca, kpt. Kosko został przewieziony do szpitala, gdzie na skutek odniesionych ran zmarł 8 września 1939 roku. Został pochowany na Cmentarzu Witomińskim w Gdyni.

Stanisław Kosko został odznaczony wieloma wyróżnieniami. Otrzymał m.in. Srebrny Krzyż Zasługi, medal z okazji 10-lecia odzyskania niepodległości, medal z okazji 15-lecia odzyskania morza. Za długoletnią służbę został uhonorowany brązowym medalem.

Bibliografia:
S. Kosko „Przez trzy oceany”, Wydawnictwo „Glob”, Szczecin 1985
Zdjęcia pochodzą z książki S. Koski „Przez trzy oceany”
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 23 September

W Southamton wystartowała kolejna (ósma) edycja załogowych regat dookoła świata, tym razem pod nazwą The Volvo Ocean Race Round the World.
niedziela, 23 września 2001
W Łebie zakończył okołoziemski rejs Kapitan Krzysztof Baranowski na s/y "Lady B" (ex "Wojewoda Pomorski"); Kapitan Krzysztof Baranowski stał się tym samym pierwszym Polakiem, który dwukrotnie samotnie okrążył kulę ziemską pod żaglami.
sobota, 23 września 2000
Odbył się chrzest "Daru Przemyśla", na którym Henryk Jaskuła opłynął kulę ziemską w rejsie non stop.
czwartek, 23 września 1976
W Olsztynie powołano do życia oddział Yacht Klubu Polski.
poniedziałek, 23 września 1946
Sejm uchwalił ustawę o budowie portu w Gdyni.
sobota, 23 września 1922