TYP: a1

Żeglowanie w Chorwacji cz. 2 - Kornaty i Dugi Otok

poniedziałek, 7 maja 2012
Michał Zych
Niewielka wyspa Sestrica z latarnią morską strzeże wejścia do zatoki Telaščica. To wyjątkowe miejsce – bardziej przypomina duże jezioro niż morską zatokę na wyspie. Jest bardzo długa, możemy zatem jeszcze przez spory czas nie uruchamiać silnika, jeno płynąć pod żaglami, jak nie przymierzając po zalewie Solińskim.

Brzegi obrośnięte gęstym lasem piniowym, przy słonecznej pogodzie poczujemy jego przyprawiający o zawrót głowy zapach. Warto poświęcić trochę czasu i dotrzeć jak najdalej w głąb tej zatoki. Znajdziemy tam sporo boi cumowniczych, a jeśli nie uda nam się dopaść żadnej wolnej, to możemy zdecydować się na stanie na kotwicy – trzeba wtedy sprawdzić prognozę pogody, bowiem podczas bory mogą tu schodzić ze wzgórz otaczających zatokę, silne szkwały. (Dla uspokojenia trzeba dodać, że nie powodują one dużej fali.)

Telaščica to dobre miejsce na dłuższy postój. Spokojna woda zachęca do kąpieli, zaopatrzenie zapewni nam market Mirko – czyli miły tubylec dopływający do naszego jachtu swoją łódeczką,
telascica
Telaščica
obficie zaopatrzoną w owoce i warzywa. Resztę zakupów możemy zrobić wybierając się na dłuższy spacer ścieżką prowadzącą z końca zatoki, przez otaczające ją góry, do miejscowości Sali na północnej stronie wyspy.

Zatrzymując się w tu na dłużej, warto także zorganizować sobie wyprawę do słonego jeziora Mir, znajdującego się po południowej stronie cypla otaczającego zatokę. Podczas tej wyprawy napotkamy prawdopodobnie stado osłów, garnących się do wszystkich odwiedzających to miejsce turystów. Są miłe, cierpliwe i przyjazne. Porzucą nasze towarzystwo natychmiast, gdy pojawi się statek wycieczkowy, aby przymilać się do wysiadających z niego turystów.

Tu konieczna jest uwaga, otóż Telaščica to teren Parku Narodowego, za pobyt w tym miejscu tak czy siak zapłacimy, a nocleg przy boi jest wliczony w cenę opłaty, dlatego jak już tu przypłynęliśmy, warto zatrzymać się na noc, korzystając ze wszelkich dostępnych rozkoszy.

Jeszcze jedna uwaga – nie ma tu możliwości uzupełnienia słodkiej wody ani podładowania akumulatorów. Weźmy to pod uwagę decydując się na postój w tej przepięknej zatoce.

Opuszczając Telaščice i kierując się w stronę Murteru, czy też decydując się na podróż w kierunku Pašmanskiego Kanalu, płyńmy raczej przez Malą Proverse, a nie Velą, mimo, że tu tor wodny ma tylko 4 metry szerokości. Jest on bowiem dobrze oznakowany i nie sprawia wielkiego nawigacyjnego kłopotu. (Zróbmy to na silniku, prąd ma w tym miejscu 4 węzły.)

Jeśli drżymy z powodu kończących się zapasów wody, to nie mamy wyjścia, kierujemy się do marin Betina lub Hramina na Murterze, bowiem mijana ACI na wyspie Žut oferuje prąd i wodę tylko przez kilka godzin w ciągu dnia, a czynna jest od 1 kwietnia do 30 października. Jeśli jednak nasza załoga zachowała rozsądek przy korzystaniu z prysznica, to nocleg możemy zaplanować na wyspie Vrgada. Odpowiednie miejsce do postoju znajdziemy w zatoce przed wioską o tej samej nazwie. Aby tam się dostać, musimy opłynąć od północy małą wysepkę – nie próbujmy wejść między nią a Vrgadę, jest tam naprawdę niebezpiecznie, o czym informują postawione znaki ostrzegawcze. Odradzam także kotwiczenie

Market Mirko
w zatoce Sv. Andrija. Wygląda wprawdzie zachęcająco, ale nie zapewnia spokoju przy północnych wiatrach. Przed wioską Vrgada znajdziemy kilka boi, do których możemy cumować. (O dziwo, podczas mojego tam pobytu nikt nie pojawił się, aby pobrać myto za korzystanie z nich – nawet w Chorwacji zdarzają się cuda.)

Osada na tej wyspie to, można rzec, wzorzec chorwackiego wyspiarskiego miasteczka. O godzinie 10 rano wszyscy mieszkańcy spotykają się przed jedynym sklepem, bowiem zaraz powinien się pojawić niewielki stateczek, który z lądu dociera tu po to, aby przywieźć świeże pieczywo. Podczas tego oczekiwania można zawrzeć znajomości i dowiedzieć się, kto aktualnie
vrgada
Vrgada
powrócił z połowu i ma do zbycia ryby – transakcję dokonamy już w domu rybaka, przy kieliszku domowej grapy. Warto też odwiedzić jedną z niewielu restauracji, położoną przy „głównej” ulicy. Rozpoznamy ją dzięki licznym, drewnianym modelom statków, które zdobią jej wnętrze. Gospodarz serwuje tutaj znakomity, wypiekany przez siebie chleb, a właściwie pszenny placek, do którego podaje talerz z dalmatyńskim pršutem i pysznym serem z oliwkami. Modele sam robi, podczas miesięcy jesienno-zimowych, a na pytanie, co na to jego żona - bowiem można wywnioskować, że w tym czasie nie udziela się w pracach domowych - odpowiada, iż jest ona całkiem zadowolona, bo w sezonie sprzedaje te modele po około 5000 euro za sztukę.

Z Vrgady już prosta droga czy to w kierunku Murteru, czy też w stronę Pašmanskiego Kanalu i dalej do Zadaru.

Aby pożeglować w opisanej okolicy, najlepiej skontaktować się z „Tawerną Skipperów”, gdzie można wyczarterować jacht, a także znaleźć kompetentnego skippera dobrze zaznajomionego z tym akwenem: czartery.tawernaskipperow.pl.

Osoby, które chciałyby podzielić się z czytelnikami Tawerny Skipperów swoimi opisami żeglarskich miejsc zapraszamy do kontaktu: info@tawernaskipperow.pl.
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 12 December

"Gipsy Moth IV" z Francisem Chichesterem w okołoziemskim samotnym rejsie dopłynął do Sydney, jedynego portu etapowego w tym rejsie.
poniedziałek, 12 grudnia 1966
W drodze do Grecji, w odległości ok. 80 Mm na zachód od wybrzeży Korsyki zatonął w czasie parogodzinnego sztormu s/y "Zew Morza". Załoga po ewakuacji na tratwy ratunkowe, po całodziennym dryfowaniu została uratowana przez statek bandery francuskiej.
sobota, 12 grudnia 1981