TYP: a1

Podstawy żeglowania: zwroty

poniedziałek, 11 czerwca 2018
Anna Ciężadło

Generalnie wyróżniamy dwa rodzaje zwrotów: bardziej i mniej rozpaczliwe ;) A w praktyce – zamierzone i … takie trochę mniej zamierzone. Oraz bardziej i mniej zabawne. Od biedy można je też podzielić na zwroty przez sztag i zwroty przez rufę. Czym różnią się te manewry i w jaki sposób wykonać je bez rzucania mięchem i strat w załodze? Zaraz wszystko wyjaśnimy. 

Po co nam zwroty?

Wbrew pozorom, to pytanie wcale nie jest zupełnie bez sensu; teoretycznie zwrot jest po prostu zmianą kursu - ale jak to w życiu bywa, najważniejsze są motywy, jakie tę zmianę wymuszają. A motywy mogą być różne:

zwroty wykonujemy, kiedy musimy się halsować – czyli z jakiegoś powodu uprzemy się, żeby płynąć w kierunku przeciwnym do tego, z jakiego wieje wiatr. Jest to oczywiście możliwe, chociaż uciążliwe i wiąże się ze sporym nadkładaniem drogi. Ale żeglarz to wolny człowiek i jeśli chce dokądś płynąć, to popłynie. Choćby i pod wiatr. 


zwrot przydaje się, gdy po prostu chcemy „skręcić”, albo złapać lepszy wiatr, albo ustąpić komuś drogi, albo jezioro nam się kończy (albo morze?), i tak dalej. Tego typu zwroty zwykle możemy zaplanować z wyprzedzeniem, więc powinno obejść się bez ofiar.


zwroty wykonujemy też przy bardziej poważnych manewrach, np. przy podejściu do człowieka za burtą. Tu liczy się czas, dlatego należy działać sprawnie i nie zawsze można się przygotować. Dlatego właśnie na pokładzie i pod nim obowiązują zasady, które zwykle uznajemy za uciążliwe (np. posłuszeństwo rozkazom kapitana, albo utrzymywanie klaru), ale które w takiej sytuacji uratują mam tyłek.

 

Rodzaje zwrotów

Jak już wiemy, zwroty możemy podzielić wedle rozmaitych kategorii; skupmy się jednak na najbardziej książkowym podziale, a mianowicie: przez rufę i przez sztag. 
O ile zlokalizowanie rufy nie powinno nastręczać trudności, o tyle warto przypomnieć, iż sztag to taka stalowa lina, biegnąca od dziobu do topu masztu (po bardziej precyzyjną definicję odsyłamy do naszego Słownika). 
Oba rodzaje zwrotów polegają na tym, że nasza łódka zmienia kurs względem wiatru. W przypadku zwrotu przez sztag, linię wiatru przecinamy sztagiem, a w przypadku zwrotu przez rufę – rufą. Proste? Szalenie. Przynajmniej na tym etapie. 

Oba zwroty wymagają zmiany ustawienia żagli oraz pracy sterem i oba należy wykonać możliwie szybko, by nie tracić niepotrzebnie prędkości (a przy słabych wiatrach – zdolności manewrowania). Manewry te zawsze przebiegają według pewnego schematu:

ruch sterem, celem zbliżenia się do linii wiatru
ogarnięcie foka
kontra sterem i jednoczesne ogarnięcie grota. Oczywiście, na większych łódkach, obdarzonych większą ilością żagli, procedura jest troszkę bardziej złożona; na początek jednak taka wiedza nam wystarczy. 

Szczegóły tych manewrów znacząco się różnią, ale kolejność czynności zostaje zachowana. Na początku przygody z żeglarstwem możecie mieć pewne trudności z określeniem, jaki zwrot będziecie wykonywać; warto więc zapamiętać zasadę, iż ten, przy którym bom zmiata część załogantów do wody, to właśnie jest zwrot przez rufę (rzecz jasna, nie jest to wymagany element procedury i naprawdę da się przeprowadzić ten zwrot bez strat w ludziach; ale o tym za chwilę).  

 

Zwrot przez sztag

Jak już wiemy, w przypadku zwrotu przez sztag linię wiatru przecinamy sztagiem, czyli mówiąc prościej, dziobem. A skoro wieje nam z okolic dziobu, to oznacza, że płyniemy bajdewindem – i po wykonaniu tego zwrotu nadal mamy zamiar płynąć bajdewindem, tylko przeciwnego halsu (np. płyniemy prawym, a chcemy lewym). Jak tego dokonać?

Przede wszystkim, skoro mamy zamiar przeciąć linię wiatru, to najpierw musimy się do niej zbliżyć – czyli wychylając ster, ostrzymy, celując dziobem jak najbardziej w tę stronę, z której wieje wiatr.
W pewnym momencie dojedziemy do linii wiatru na tyle, że fok przestanie pracować i zacznie łopotać. Jest to właściwy moment, by wyluzować jego szot, co też czynimy. 
Zauważyliście może, że nie było nic o grocie. To dlatego, że on wciąż pracuje i do spółki z wychylonym sterem sprawia, że nasz jacht ciągle ostrzy – czyli dziób maksymalnie zbliża się do linii wiatru. 
W końcu dziób przekracza linię wiatru – i to jest moment, by poluzować szoty, tym razem grota (czyli talię). W tej chwili nic nas nie napędza, skręcamy siłą rozpędu i bezwładności. Ale skręcamy, aż w pewnym momencie łopoczący wciąż fok dochodzi nam do zawietrznych want i uderza w nie, wywołując lekki stres u początkujących żeglarzy; tymczasem naprawdę wszystko jest w  porządku.
W tym momencie wybieramy zawietrzne szoty foka – jeśli macie problem z określeniem, które są teraz zawietrzne, zapamiętajcie: przeciwne, niż przed zwrotem.
Prostujemy też ster (mówiąc fachowo: kontrujemy), bo nie chcemy już dalej skręcać i wybieramy ponownie talię grota, czekając aż złapie wiatr. Człowiek za sterem musi się przesiąść na przeciwną burtę, bo żagle będą mu teraz wszystko zasłaniać. Wygodniej będzie też zamienić ręce – czyli dłoń, która trzymała talię grota, trzyma teraz rumpel od steru, i odwrotnie. 

 

Zwrot przez rufę

Podczas tego manewru przechodzimy linię wiatru rufą – co oznacza, że wieje nam gdzieś po skosie z tyłu, czyli śmigamy baksztagiem. I tu kryje się pewna trudność – przechodzenie linii wiatru rufą oznacza, że skręcimy od baksztagu do baksztagu, ale po drodze miniemy jeszcze fordewind (czyli, dla przypomnienia, wiatr wiejący dokładnie od rufy). Dla początkujących załóg ten moment może wyglądać dość dramatycznie, bowiem wiąże się od z niebezpieczeństwem, że bom wykona nam nad głowami malowniczy półobrót, niczym Chuck Norris – i z podobnym skutkiem. Jak zatem powinien wyglądać taki zwrot, by obyło się bez ofiar?

Zbliżamy się do linii wiatru, wychylając ster i luzując delikatnie szoty obu żagli (foka i grota).
Gdy będziemy już na kursie fordewind, fok przestanie pracować, bo zupełnie zasłoni go grot. W tym momencie najpierw wybieramy nawietrzny szot foka (przeciwny, niż był wybrany przed zwrotem), a dopiero później zupełnie luzujemy zawietrzny. Dzięki takiej kolejności unikniemy atrakcji, jakich dostarcza owinięcie foka wokół sztagu.
Fok już pracuje na przeciwnej burcie, niż przed zwrotem. To samo powinien uczynić sternik, który musi się przesiąść i powinien szybko zamienić ręce, trzymające rumpel oraz talię grota. 
Teraz jest newralgiczny moment: fok pracuje, ale grot jest wyluzowany, a przecież zaraz miniemy linię wiatru, i wtedy... bom może przelecieć na przeciwną burtę, kosząc głowy załogantów oraz wydając swój popisowy dźwięk, czyli: bom! 
Aby tego uniknąć, sternik trzymający talię grota, powinien sprawnie i szybko wybrać ją w momencie przekraczania linii wiatru, a zaraz po jej minięciu - zacząć luzować. Musi też wyprostować ster (czyli skontrować, bo wcale nie mamy zamiaru zrobić kółka), jest więc chwilowo dość zajętym człowiekiem. 

 

Wnioski

Jak widać, oba manewry wymagają nieco zwinności i organizacji, ale po kilku razach są naprawdę proste do ogarnięcia. Podstawą sukcesu jest tu jednak nie tylko szybkość ruchów sternika i załogantów, ale bardzo przyziemne, a wręcz nudne rzeczy: dyscyplina i klar. Czyli to, o czym wspominaliśmy już wcześniej. 
Nawet najbardziej zgrana i doświadczona załoga nie wykona sprawnie zwrotu, jeśli liny będą splątane, a w kokpicie plątać się będą czyjeś ciuchy, książki, telefony, albo... dzieci. Ważną rzeczą jest też współpraca pomiędzy sternikiem a załogą. Dlatego też dobrze jest poinformować wszystkich zainteresowanych, że zwrot zaraz się zacznie. Po to właśnie jest komenda: „do zwrotu przez sztag”, czy tam rufę (podczas wakacyjnych rejsów nie będziecie jej pewnie używać, ale mimo to warto wspomnieć załodze, że zwrot zaraz nastąpi). 


I kiedy pada hasło o zwrocie, to znaczy, że teraz, zaraz rzucamy wszystko inne i skupiamy się na wykonaniu rzeczonego zwrotu. Nie mamy zresztą wyboru – jakąkolwiek czynność musieliśmy przerwać (czytanie książki, smażenie naleśników, czy sprawdzanie Facebooka), jej kontynuowanie może się okazać niemożliwe, jeśli zwrot pójdzie nie do końca zgodnie z planem. Pamiętajmy, że po zakończeniu kursu zwrotów nie będziemy wykonywać tak sobie dla sportu, ale z jakiegoś ważnego powodu - np. dlatego, że jesteśmy na kursie kolizyjnym z inną jednostką. A z prawami fizyki naprawdę nie da się polemizować.  

Tagi: zwroty, sztag, rufa
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 21 czerwca

Na Tahiti skończył wokółziemski rejs Bernard Moitessier na "Joshua"; w morzu spędził 301 dni i przepłynął 31 455 Mm.
sobota, 21 czerwca 1969
Nastąpił start do pierwszych samotnych regat przez Atlantyk; wystartowali J. W. Lawlor na "Sea Serpent" i Andrews na mieczowej "Mermaid" (oba jachty o długości około 4,5 m); wygrał Lawlor, a Andrews nie ukończył wyścigu.
niedziela, 21 czerwca 1891