TYP: a1

Podstawy żeglowania: pierwsze kroki na pokładzie

poniedziałek, 28 maja 2018
Anna Ciężadło

Prawda jest taka, że te pierwsze kroki zwykle bywają dość chwiejne; i bynajmniej nie dlatego, że jacht złośliwie się kołysze, ale również z powodu ilości elementów, na które musimy zwrócić uwagę (i w które możemy przywalić głową lub zaczepić małym palcem u nogi; auć).

Na co zatem warto się przygotować?

 

 

1. Jacht to nie samochód

Oczywiste? No, niby tak; nie zawsze jednak zdajemy sobie sprawę, jaka konkluzja płynie z tego faktu. Przede wszystkim, jacht nie posiada hamulca, więc nie ma mowy, żeby się zatrzymał w miejscu, tam, gdzie chcemy (chyba, że przy brzegu). Poza tym, na kierunek jego przemieszczania się wpływa wiele czynników – nie tylko nasze bardziej lub mniej rozpaczliwe poczynania.

 

Dla większości nowicjuszy najbardziej zaskakującą rzeczą jest jednak to, że fakt, iż trzymamy ster prosto niekoniecznie oznacza, że będziemy też płynąć prosto. Zawsze istnieje coś takiego, jak znos jachtu, a poza tym wiatr i prądy wodne wcale nie muszą być są po naszej stronie. Warto mieć to na uwadze - w przeciwnym razie grozi nam mocne rozczarowanie, a niekiedy też bliskie spotkanie z szuwarami. A przecież tam żyją najbardziej krwiożercze i śmiercionośne stwory na Ziemi: komary.

 

 

2. Jacht „żyje”

Oczywiście, każdy właściciel jachtu będzie się upierał, że jego skarb z całą pewnością posiada duszę, ale nie dokładnie to mamy na myśli. Chodzi o to, że jachty - dokładnie tak, jak ludzie - posiadają coś, co można roboczo uznać za osobowość: jedne będą z definicji stateczne i dostojne, inne łatwo zemszczą się na nas za każdy nieuważny manewr.

 

Co więcej, nawet ta sama jednostka, płynąca pod tymi samymi żaglami, może zachowywać się inaczej w zależności od tego, czy te żagle będą odpowiednio wybrane, balast rozłożony, a warunki pogodowe łaskawe. Dlatego żeglowanie trzeba nie tylko opanować, ale też poczuć; nie da się nauczyć wszystkiego z książek, ani wyczytać na jakimś portalu (nawet takim naprawdę fajnym).

 

 

3. Pamiętajcie, że jacht to... ona

OK, po polsku jest to rzeczownik rodzaju męskiego, jednak tacy na przykład Brytyjczycy (czyli naród, który w epoce żaglowców królował na morzach i oceanach, więc chyba coś tam wie o żeglowaniu) nie mają wątpliwości, że jacht to jednak kobieta.

 

A zatem istota z definicji zmienna, charakterna, ale też potrafiąca wykrzesać z siebie znacznie więcej, niżby się na pozór wydawało. No i nie przepadająca za konkurencją - co tłumaczy, dlaczego świat żeglarski cierpi na wyraźną dysproporcję płci. Na szczęście, akurat ten niekorzystny trend ulega właśnie zmianie, co zapewne wszystkim wyjdzie na dobre.

 

 

4. Każdy się kiedyś uczył

Tak, nawet Pan Kapitan. Jako początkujący, macie prawo popełniać błędy, zadawać pytania, które bardziej doświadczonym wydadzą się infantylne, a nawet sprawić, że inne załogi będą musiały na Was czekać, albo Was omijać. Niestety, nie wszyscy o tym wiedzą, bo na maszcie nie posiadacie wielkiej litery „L”; a szkoda, bo chyba to byłby dobry pomysł.

 

Warto mieć na uwadze, że mimo wszelkich katastrof, jakich nieuchronnie staniecie się sprawcami, z czasem dojdziecie do biegłości - a początkowe wtopy staną się zaledwie wspomnieniem i źródłem wesołych anegdot, opowiadanych w tawernie innym wybrańcom losu.

Tagi: jacht, pokład, nauka
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 17 July

Wodowanie jachtu "IDEC 2" dla Francisa Joyona.
wtorek, 17 lipca 2007
Zbigniew Puchalski na s/y "Miranda" z Crosshaven wyruszył w samotny atlantycki kwalifikacyjny rejs do regat TARS 1972; jacht nie osiągnął celu podróży po drugiej stronie Atlantyku, ale został dopuszczony do OSTAR.
sobota, 17 lipca 1971