TYP: a1

Zobaczyć Neapol i umrzeć? Hmm…

wtorek, 13 lutego 2018
Anna Ciężadło

Kto mieszka w Neapolu? Pewnie powiecie, że Włosi, co nie do końca jest prawdą, bowiem głównie są to wariaci. Kto inny zbudowałby wspaniałe miasto u stóp wielkiego (i czynnego) wulkanu? No, chyba że faceci łażący po ulicy w prześcieradłach; ale o tym za chwilę. Pomijając jednak zawiłości historyczne, warto pamiętać, że w świetle oficjalnych danych sejsmologicznych słowa Goethego „zobaczyć Neapol i umrzeć” nabierają zupełnie nowego znaczenia. Czy zatem w ogóle warto tam płynąć? Zdecydowanie tak.

 

Napoli

Miłośnicy makaronu, kawy i Alfa Romeo upodobali sobie okolice Wezuwiusza i zbudowali tam trzecie co do wielkości miasto Włoch. Trudno powiedzieć, co ich do tego skłoniło - być może lubią ryzyko, a może po prostu ziemia była tam podejrzanie tania? Prawdopodobnie zadziałało tu jednak typowo włoskie wyczucie stylu i zamiłowanie do piękna, bowiem okolice są wyjątkowo urokliwe - nawet jak na wspaniałą Italię.

Sam Neapol robi niezapomniane wrażenie i oferuje niezliczone atrakcje, niezależnie od tego, czy interesuje nas włoska kuchnia (uchodząca za najlepszą na świecie), włoska moda (jak wyżej), czy równie włoskie zabytki kultury, sztuki, muzyki, wojskowości, i tak dalej.

Wprawdzie malkontenci uważają, że miasto jest trochę brudne - ale stawiają te zarzuty raczej szeptem, bo wywozem neapolitańskich śmieci zajmuje się… Camorra. Tak, mafia. Ktoś ma jakiś problem?

Co ciekawe, Neapol założyli… Grecy. Początkowo nazwali go Partenope, ale bardziej przyjęła się nazwa Νεάπολη, czyli Neapolis, oznaczająca „Nowe Miasto”. Żeby było weselej, w czasach starożytnych Neapol uchodził za jedną z najważniejszych aglomeracji tzw. Wielkiej Grecji, a zarazem za ośrodek myśli epikurejskiej. Dla przypomnienia: epikurejczycy wierzyli, że najważniejszym zagadnieniem filozoficznym jest szczęście. Nic zatem dziwnego, że dołożyli wszelkich starań, by ów stan osiągnąć.

 

Wezuwiusz

Neapol ulokował się w centrum Zatoki - a jakże - Neapolitańskiej. Oraz w bezpośrednim sąsiedztwie Wezuwiusza, który jak wiemy, wcale nie jest miłym wulkanem. Ani wygasłym. Mimo, iż od czasów II wojny światowej ani razu nie dał znaku życia, przez sejsmologów wciąż uznawany jest za aktywny. Innymi słowy, może wybuchnąć kiedykolwiek. Na przykład teraz. Skutkiem tego, zaliczany jest do pięciu najbardziej niebezpiecznych wulkanów świata.

Jeżeli Was to nie zraża (a mamy nadzieję, że nie), z pewnością warto się na niego wspiąć. Wycieczka nie wymaga jakichś specjalnych przygotowań ani sprzętu, chociaż warto mieć na uwadze, że jeśli koniecznie chcemy dotrzeć na wulkan z Neapolu, to czeka nas przejażdżka pociągiem; oraz że jest to Park Narodowy - a co za tym idzie, wyznaczono tam szczegółowe godziny zwiedzania. W zimie Park czynny jest od 9.00 do 15.00, a latem - do 18.30, czyli do 2 godzin przed zachodem słońca (być może Włosi przewidzieli, że wulkan zechcą odwiedzić geniusze, którzy „utknęli” niedawno w Morskim Oku).

Chcąc dostać się w okolice Wezuwiusza z Neapolu, należy udać się na Napoli Piazza Garibaldi, skąd jeździ podmiejska kolejka Circumvesuviana. Wysiadamy na przystanku Ercolana Scavi, po czym mamy do wyboru dwie opcje: możemy albo potupać w górę na butach, albo inwestując 10 euro, dać się zawieźć na miejsce lokalnej firmie Vesuvio Express, mającej siedzibę w okolicach stacji.

Na Wezuwiusza można się oczywiście dotrzeć z zupełnie innych lokalizacji, co bardzo polecamy. W takim przypadku czeka nas albo niespecjalnie trudna wycieczka piesza, albo transport busikiem - w obu przypadkach wrażenia i widoki będą niezapomniane.

Jak tam dopłynąć?

Przede wszystkim, należy skierować się na Morze Tyrreńskie, a konkretnie na Zatokę Neapolitańską. A skoro już tam będziemy, warto zarezerwować sobie nieco czasu na odwiedzenie trzech tamtejszych wysp, a mianowicie: bardzo popularnej Capri, trochę mniej sławnej Ischii oraz niemal zupełnie nieznanej (ale też fajnej) Procidy.

Warunki żeglarskie w Zatoce są bardziej, niż przyjemne: temperatura w sezonie oscyluje w granicach 20-30 stopni Celsjusza, wiatr dochodzi co najwyżej do 12 węzłów, a skoki pływów osiągają nie więcej, niż pół metra. Dodatkowo możemy też liczyć na przyjemne, wiejące od lądu lub pełnego morza bryzy. Jednym słowem - istne żeglarskie dolce vita.

Gdzie parkować? Generalnie odradzamy główny port w Neapolu - chyba, że naprawdę lubicie towarzystwo wycieczkowców i wysypującej się z nich „stonki”. Jeśli chcecie odwiedzić Wezuwiusza, lepiej jest ominąć Neapol i zacumować w bliższym sąsiedztwie wulkanu - na przykład w Torre del Greco, Marina di Stabia (namiary tutaj: http://www.marinadistabia.it) lub w Sorrento. W tym ostatnim porcie dobrze jest zadzwonić i ustalić cenę (oraz zarezerwować miejsce) z wyprzedzeniem. W przeciwnym wypadku może się okazać, że albo miejsca nie ma, albo wprawdzie jest - ale po cenie dla frajerów.

 

Tekst powstał we współpracy z Charter Navigator

 

 

 

 

 

Tagi: Wezuwiusz, Neapol, rejs
TYP: a3
1 0
Komentarze