Wywalczonej liberalizacji żeglarstwa nie damy sobie odebrać

środa, 13 maja 2015
Andrzej Remiszewski
Za zgodą Jerzego Kulińskiego. Źródło: www.kulinski.navsim.pl.

Rada Armatorska SAJ udostępniła mi tekst swojej opinii dotyczącej projektowanych zmian w ministerialnym rozporządzeniu w sprawie bezpieczeństwa morskiej żeglugi jachtów rekreacyjnych. Nie mogę się powstrzymać od okrzyku - stare wraca!

Niedoczekanie! To oczywisty skutek bezwstydnego lobbingu Związunia i - jakby inaczej - pod obłudnym hasłem troski o nasze bezpieczeństwo. Pokolenie "Y" wzrusza ramionami, jako że nie może sobie wyobrazić obłożenia rygorami obecnej praktyki. To pokolenie nie ma pojęcia, jak to się żeglowało przed dwoma przeszło dekadami. Pokolenie "Y" śpi. A starsze pokolenia dotknęła amnezja.


"No pasaran!" wykrzykiwała kiedyś pewna renegatka - nazywana powszechnie "La Gran Puta Espanola".

Wprowadzenie:

A wszystko to w oparciu o kontrowersyjne orzeczenie komisji badającej przyczyny poważnych wypadków morskich.

Przypomnijmy - organa badające wypadki ostatnich lat nie dostrzegają dużo poważniejszych problemów, niż nierozwaga pojedynczego żeglarza. Zaskakujący jest całkowity brak echa w orzeczeniu Izby Morskiej (kilka lat temu) dotyczącym utonięcia skippera jachtu "Moja Maria" tuż koło Helu, dotyczącego pokazu niekompetencji, chaosu i słabości technicznych oraz zacierania po tym śladów w sprawozdaniach oficjalnych przez ówczesny helski SAR. Ostatnio zaś PKBWM podobnie nie przeanalizowała działań SAR w przypadku "Holly II".

Skutkuje to potem zaleceniami, takimi jak stanowiące uzasadnienie tego gniota prawnego (eufemizm byłby nie na miejscu). Gorzej: zastanawiać też mogą relacje eksperta PKBWM Soni Knobloch-Sieradzkiej z autorem (organizatorem prac) owego gniota w ministerstwie... Sonią Knobloch-Sieradzką. Obie te osoby nie były znane ze "zrozumienia dla liberalizacji", a raczej z doskonałych relacji z prominentnymi działaczami Związunia. Wtedy trzeba było wykonać polecenia przełożonych.

Teraz trafiła się okazja: Pani ekspert Sonia Konobloch-Sieradzka zaleca ministerstwu cofnięcie liberalizacji, a pracownik ministerstwa pani Sonia Konobloch-Sieradzka zalecenia wykonuje i w ten sposób przedstawia przełożonej do podpisu dokument zgodny z oczekiwaniami niegdysiejszej Chocimskiej.

Większość Polaków oczekuje upraszczania prawa. Większość Polaków oczekuje, że prawo nie będzie "dupochronem" dla ministerialnego urzędnika. Większość Polaków oczekuje, by urzędnik nie usiłował zastąpić zdrowego rozsądku i odruchów samozachowawczych.

I na koniec dygresja. Chciałbym podkreślić, że merytorycznym redaktorem "Stanowiska SAJ" jest nie tylko żeglarz-armator, ale i wysoko kwalifikowany zawodowy marynarz. To są rzeczowe argumenty. Reprinty tego newsa w innych portalach - mile widziane.

Gdybym to ja miał jakiś wpływ na treść tego merytorycznego pisma (poniżej), to bym dodał moje subiektywne zastrzeżenie do treści orzeczenia PKBWM. Orzeczenie jest rozwlekłe, przywołuje wiele faktów nie mających nic wspólnego z tragicznym wypadkiem skippera jachtu "Holly II". Uwypukliłbym to, że orzeczenie robi na mnie nieodparte wrażenie, ze zostało napisane "pod zamówienie". A do tego zawiera wiele sprzeczności. Na przykład - począwszy od tego, że podczas flauty bom uderzył tak mocno skippera, że wyrzucił go za burtę, że skipper nie umiał pływać (skąd ta wiedza?), ale utrzymywał się na wodzie 10 minut itd. Do utonięcia nie trzeba jachtu. Można np. wpaść do wody z nabrzeża. Nie wspominając ilu to rolników rocznie topi się w studniach swoich gospodarstw, ilu wędkarzy, a ile pań podczas kąpieli w wannach swoich wyglazurowanych łazienek.

Kamizelki, kamizelki, ale... DOBROWOLNIE!

Żyjcie wiecznie!
Don Jorge




Szanowna Pani Dorota Pyć
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju
ul. Chałubińskiego 4/6
00-928 Warszawa

dot.: Projektu zmiany rozporządzenia w sprawie bezpiecznego uprawiania żeglugi przez jachty morskie DTM.I.0210.2.2015.SKS.10 NK: 114618/15

Szanowna Pani Minister!

Po wnikliwym zapoznaniu się z nadesłanym projektem Rada Armatorska Stowarzyszenia Armatorów Jachtowych stanowczo wnioskuje rezygnację z proponowanych zmian w rozporządzeniu w sprawie bezpiecznego uprawiania żeglugi przez jachty morskie - w całości.

Przedstawiony do konsultacji projekt nie jest w stanie poprawić bezpieczeństwa żeglugi jachtów rekreacyjnych. Projektowana zmiana regulacji sprowadza się jedynie do rozszerzania uciążliwych wymogów biurokratycznych i formalnych - w dziedzinie, w której polskie przepisy zbliżyły się dopiero niedawno do przepisów stosowanych w innych państwach Europy. Z przykrością stwierdzamy, że proponowana zmiana prawa stoi w sprzeczności do dotychczasowej oraz do tej pory deklarowanej przez rząd polityki ograniczania zbędnych, nieznanych pod innymi banderami Europy regulacji stosowanych wobec niewielkich jachtów rekreacyjnych.

Bardzo zdecydowanie zwracamy uwagę, że wprowadzona w latach 2007-2012 deregulacja przepisów dotyczących uprawiania żeglugi na jachtach rekreacyjnych o długości do 15 m, nie spowodowała zwiększenia liczby poważnych wypadków morskich z udziałem tej kategorii jednostek. Trzy odosobnione wypadki, do których odwołuje się uzasadnienie omawianego projektu, miały miejsce w okresie, w którym rekreacyjne wykorzystanie walorów polskiego morza stało się wreszcie zajęciem popularnym, przynoszącym wymierne korzyści, w tym wymierne korzyści gospodarcze. Po zniesieniu uprzednio obowiązujących, archaicznych przepisów dotyczących niewielkich jachtów rekreacyjnych, liczba tego typu jednostek pływających pod polską banderą zdecydowanie wzrosła. Trzy wypadki nie powinny być argumentem za włączeniem kilku tysięcy jachtów rekreacyjnych o długości poniżej 15 m do zakresu regulacji omawianego rozporządzenia. To zdarzenia jednostkowe, o marginalnym znaczeniu. Rozpatrując te trzy wypadki trzeba pamiętać o tysiącach podróży morskich, jakie co rok odbywają polskie jachty rekreacyjne – bez żadnych poważnych wypadków!

Ponieważ raporty PKBWM wymienione są w uzasadnieniu do omawianego projektu, Rada Armatorska SAJ poddała je wnikliwej analizie. Analiza raportów końcowych PKPWM dotyczących przywołanych wypadków pozwala nam jednoznacznie stwierdzić, że udokumentowane przyczyny oraz przebieg wypadków pozostają bez związku z proponowanymi zmianami w rozporządzeniu.

W stosunku do projektowanego rozszerzenia wyposażenia niewielkich jachtów rekreacyjnych w tratwy ratunkowe zdecydowanie zwracamy uwagę, że w żadnym z przytaczanych w uzasadnieniu wypadków fakt posiadania lub braku na pokładzie jednostki rekreacyjnej tratwy ratunkowej nie miał najmniejszego wpływu na przebieg oraz skutki zdarzeń.

W stosunku do projektowanego wprowadzenia obowiązku posiadania radiotelefonu VHF w żegludze na wodach przybrzeżnych i osłoniętych, RA stwierdza, że w przebieg wypadków m/y „Miss Alicja” (rk 22/13) oraz s/y „Quattro” (rk 13/13) nie ma żadnego związku z posiadaniem lub brakiem posiadania łączności VHF przez te jachty. Opis wezwania pomocy w trzecim wypadku (s/y “Holly II” - rk 15/13) wydaje się być wręcz kontrargumentem dla korzystania z VHF jako podstawowego środka łączności na wodach przybrzeżnych. Rada Armatorska stwierdza przy tym ze zdziwieniem, że raport końcowy PKPWM w tej sprawie nie zawiera żadnych wniosków odnoszących się do bezskuteczności wzywania pomocy za pośrednictwem łączności VHF, jak również nie zawiera żadnych rekomendacji związanych z opóźnioną reakcją służb ratowniczych na wezwanie pomocy na akwenie odległym zaledwie o 3 Mm od stacji ratownictwa SAR w Helu.

W naszej opinii całkowicie bezcelowe jest umieszczanie w akcie prawnym rangi rozporządzenia wykazu czynności, które należą do podstawowej wiedzy każdego żeglarza prowadzącego jacht. Uważamy, że tworzenie kazuistycznych, nadmiernie szczegółowych przepisów w oparciu o słabe, niemerytoryczne argumenty, prowadzi jedynie do deprecjacji, a przez to do lekceważenia stanowionego prawa. Niczego bowiem nie zmieni próba zastępowania wiedzy i świadomej odpowiedzialności rozbudową przepisów, zwłaszcza kiedy mowa o przepisach, których wprowadzenie uzasadnia się tak wadliwie, jak w omawianym projekcie.

Jak wskazują przykłady regulacji obowiązujących w innych państwach Europy, jedynym naprawdę skutecznym działaniem w dziedzinie podnoszenia bezpieczeństwa osób korzystających z rekreacji na morzu pozostaje edukacja - a nie szczegółowe regulacja. W edukacji osób żeglujących dla własnej przyjemności szczególną rolę gra upowszechnianie wiedzy o rzeczywistych przyczynach wypadków z udziałem używanych przez takie osoby jednostek. Z przykrością stwierdzamy, że takiej roli nie spełniają niestety przywołane w uzasadnieniu orzeczenia PKBWM - dlatego, że zawarte w nich wnioski i rekomendacje jaskrawo mijają się z ustalonymi faktami dotyczącymi przyczyn i przebiegu konkretnych wypadków!

Wobec znikomej liczby poważnych wypadków morskich z udziałem niewielkich jednostek rekreacyjnych, a także wobec braku korelacji pomiędzy przytoczonymi w uzasadnieniu argumentami a przygotowanym projektem – stwierdzamy, że ewentualne dokonanie projektowanych zmian zwiększy jedynie poczucie nieuzasadnionej ingerencji państwa w życie prywatne jego obywateli. W naszej opinii omawiany projekt narusza stawiany przez Konstytucję wymóg stwierdzenia przez rzetelnego prawodawcę rzeczywistej potrzeby dokonywania ingerencji w zakres praw bądź wolności obywateli. Projekt narusza także konstytucyjną zasadę korzystania ze środków najmniej uciążliwych wobec podmiotów, których prawa lub wolności ulegają ograniczeniu. W ocenie Rady Armatorskiej SAJ proponowane w projekcie zamiany wydają się być wyłącznie zabiegiem biurokratyczno-formalnym, wynikającym z nieznajomości specyfiki rekreacyjnego żeglowania wśród osób stanowiących prawo.

Rada Armatorska SAJ wyraża nadzieję, że autorzy omawianego projektu zrezygnują z wprowadzania w prawie takich zmian, które będą przez żeglarzy-armatorów odczytywane jako powrót do uciążliwej nadregulacji - czyli powrót do stanu, którego kilkudziesięcioletnią egzystencję przerwały dopiero zmiany przepisów z lat 2007-2012.

Na koniec pozwalamy sobie wyrazić nadzieję, że kształt polskich przepisów nie będzie, również w przyszłości, utrudniać polskim żeglarzom-armatorom decyzji o podnoszeniu polskiej bandery na należących do nich jachtach.

Pozostajemy z szacunkiem

( - ) j.kpt.ż.w. Andrzej Remiszewski
Prezes
Stowarzyszanie Armatorów Jachtowych
Tagi: uprawnienia, liberalizacja
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 19 July

Wyruszyła śladem swojej poprzedniczki z 1957 r. (tratwa Nord) - tratwa "Nord-bis" z Kapitanem Andrzejem Urbańczykiem i zmieniającą się po drodze załogą. Po dotarciu do Gotlandii i 25 dniach żeglugi tratwa powróciła do Gdańska.
środa, 19 lipca 2006
W Gdyni rozpoczął się kolejny zlot żaglowców The Cutty Sark Tall Ship's Race.
sobota, 19 lipca 2003
Z przystani AKM w Gdańsku wyruszył niewielki (niecałe 8 m długości) jacht "Probus" z Kapitanem Jerzym Cołojewem z dwoma przyjaciółmi w rejs na Szetlandy, Wyspy Owcze; mały jacht powrócił do domu, po przebyciu około 2500 Mm w ciągu 777 godzin.
poniedziałek, 19 lipca 1971
Opuściło Świnoujście "Roztocze" z Kpt. Ziemowitem Barańskim, wychodząc w zakończony powodzeniem rejs na Wyspy Owcze.
poniedziałek, 19 lipca 1971