TYP: a1

Armatorzy chcą uzdrowienia sytuacji dotyczącej ratowania życia na morzu

poniedziałek, 17 października 2016
Informacja prasowa
Stowarzyszenie Armatorów Jachtowych w ubiegłym tygodniu zwróciło się do premier Beaty Szydło z wnioskiem o niezwłoczne uzdrowienie sytuacji związanej z ratowaniem życia na morzu z użyciem lotnictwa SAR. Poniżej publikujemy treść pisma.

Zadania Poszukiwania i Ratownictwa (SAR) życia na morzu z powietrza wykonują śmigłowce Marynarki Wojennej. Dzieje się tak na podstawie art.118 ust.1 ustawy z dnia 18 sierpnia 2011 r. o bezpieczeństwie morskim, w sposób którego szczegóły określa obowiązujący Plan SAR. Jest to zadanie nałożone na Marynarkę Wojenną jeszcze w czasach PRL. Powierzenie lotnictwa SAR Marynarce Wojennej umożliwiało korzystanie przez ówczesne służby SAR ze sprzętu i załóg lotniczych w sposób, który ukrywał koszty ich funkcjonowania w zadaniach obronnych państwa.

SAR
CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1021922


Jak zauważa Stowarzyszenie Armatorów Jachtowych, obecnie wojskowe śmigłowce przystosowane niegdyś do zadań cywilnej służby SAR są wycofywane ze służby. Powodem jest kończący się resurs istniejących maszyn. Niektóre młodsze, ale wciąż liczące kilkadziesiąt lat maszyny, są odsyłane na remonty, co doraźnie jeszcze pogarsza sytuację, ponieważ terminy tych remontów są stale i znacząco przekraczane. Nawet te nieliczne, modernizowane maszyny utracą ostatecznie zdolność operowania w ciągu najbliższych lat.

We wniosku wysłanym do Beaty Szydło czytamy: Przez wiele lat odkładano zakup nowych śmigłowców przeznaczonych i wyposażonych dla celów poszukiwania i ratowania życia na morzu. W ramach proponowanego pod koniec 2015 roku kontraktu na śmigłowce planowano zakup maszyn Caracal w wersji COMBAT-SAR, to jest maszyn opancerzonych, uzbrojonych i wyposażonych zgodnie z wymogami współczesnego pola walki. To podnosiłoby ich koszt oraz ograniczało funkcjonalność w cywilnej służbie poszukiwania i ratowania życia na morzu. Ostatnio nawet ten projekt został zarzucony decyzją rządową. Załogi wojskowe są przeciążone zadaniami specyficznymi dla armii, co ogranicza ich zdolność i skuteczność działania w ramach akcji prowadzonych przez cywilną służbę SAR. Długa jest droga decyzyjna, od oficera dyżurnego w Morskim Ratowniczym Centrum Koordynacyjnym, które organizuje i koordynuje akcje poszukiwawcze i ratownicze w polskiej strefie odpowiedzialności SAR, do załogi śmigłowca dyżurnego Marynarki Wojennej. To utrudnia decyzję o starcie śmigłowca SAR w przypadku każdej niemal akcji ratowniczej, która wymagać może jego użycia. Wyposażenie wielu śmigłowców MW używanych podczas cywilnych akcji ratowniczych jest niedostateczne. Używane w akcjach SAR śmigłowce MW nie posiadają reflektorów, kamer termowizyjnych, nie są nawet wyposażone w urządzenia współczesnego systemu automatycznej identyfikacji jednostek. Stan taki trwa od dawna – mimo zaleceń skierowanych do dowódców wojskowych, opublikowanych w raportach Państwowej Komisji Badania Wypadków Morskich. Należy też zauważyć, że formalna niemożność lądowania śmigłowców wojskowych na cywilnych lądowiskach szpitalnych przedłuża i komplikuje transport ofiar wypadków podjętych na morzu.

SAR


W roku 2015, kolejny już raz, decyzją Dowódcy Rodzajów Sił Zbrojnych, ograniczono dyżury śmigłowców ratowniczych MW do jednego tylko lotniska. Powoduje to, że każda akcja śmigłowca na wybrzeżu wschodnim pozostawia całkowicie bez „pokrycia" wybrzeże zachodnie i w znacznym stopniu odwrotnie. Sytuacja, w której w Polsce gotowy do akcji SAR na morzu jest tylko jeden śmigłowiec, bazujący na lotnisku odległym od najbardziej typowych miejsc operowania, owocuje wydłużeniem czasu dolotu na miejsce akcji oraz drastycznie ogranicza czas, w którym śmigłowiec może uczestniczyć w poszukiwaniach i ratownictwie SAR.

Polska Służba SAR, w przypadku jednoczesnych akcji, rodzących konieczność użycia lotnictwa SAR na obu krańcach polskiego wybrzeża, może jedynie zgłosić się z prośbą o wsparcie lotnicze do Niemców lub do Rosjan - przy czym służby niemieckie na „peryferiach” swojej strefy odpowiedzialności są relatywnie słabe, a stan służb rosyjskich w obwodzie kaliningradzkim budzi co najmniej wątpliwości.
W naszym odczuciu kompromitacją organizacji służb SAR europejskiego państwa w XXI wieku jest każdy przypadek, w którym śmigłowce SAR wysyłane są zbyt późno, niedostatecznie wyposażone i w rezultacie służą poszukiwaniom zwłok, a nie ratowaniu żywych.

Dla przykładu, litewski SAR dysponuje obecnie trzema nowoczesnymi śmigłowcami, dedykowanymi do cywilnych zadań SAR. Te trzy śmigłowce pozostają formalnie w armii ale stoją w stałym dyżurze 24/7, w dyspozycji służb cywilnych.
Na trzy współczesne śmigłowce SAR Litwę stać - a to państwo odpowiada za strefę odpowiedzialności SAR kilkakroć mniejszą, niż strefa odpowiedzialności Polski, państwo które posiada ledwo ponad sto kilometrów otwartego wybrzeża, tylko jeden duży port morski i jeden zalew przymorski. Inaczej mówiąc: Litwę stać na trzy, stale dyżurujące, nowoczesne śmigłowce SAR - przy 13 razy mniejszej liczbie mieszkańców niż Polska i przy 11.5 razy niższym niż Polska dochodzie narodowym brutto.

O co wnioskują przedstawiciele Stowarzyszenia?

Śmigłowce służby SAR muszą być rozlokowane co najmniej w dwóch krańcach wybrzeża polskiego (na przykład rejon Trójmiasta oraz rejon Kołobrzegu), a najlepiej w trzech lokalizacjach.

Należy utworzyć lotniczą jednostkę SAR stanowiącą integralną część cywilnej Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa, wyposażyć ją w dostateczną liczbę odpowiednich, wyspecjalizowanych śmigłowców oraz wyszkolonych, zawodowych załóg cywilnych.

Następnie należy uwolnić od dyżurów SAR lotnictwo Marynarki Wojennej. Wymaga to zmiany szeregu aktów prawnych, począwszy od rozdziału 6 ustawy z dnia 18 sierpnia 2011 r. o bezpieczeństwie morskim oraz od nowelizacji Rozporządzenia Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z dnia 22 czerwca 2012 r. w sprawie szczegółowej organizacji Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. Zmiany te leżą obecnie w gestii Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Doraźnie, należy podjąć natychmiastowe działania, które spowodują przywrócenie dyżurów i stałej gotowości co najmniej dwóch odpowiednio wyposażonych śmigłowców Marynarki Wojennej, w nie mniej niż dwóch lokalizacjach na polskim wybrzeżu.
W uzasadnieniu wnioskodawcy przypominają, że obowiązkiem państwa jest zapewnienie realnego bezpieczeństwa w zakresie ratowania życia i zdrowia na morzu. Jest to szczególnie istotne dla tysięcy polskich rybaków, dla załóg i pasażerów statków przepływających przez Bałtyk Południowy oraz dla żeglarzy.

Stan obecny, jak czytamy w piśmie, jest kompromitacją państwa polskiego – niezdolnego do wykonania przyjętych zadań i wypełniania międzynarodowych zobowiązań w Polskiej Strefie Odpowiedzialności SAR na Bałtyku. (Konwencja o poszukiwaniu i ratownictwie morskim, sporządzona w Hamburgu dnia 27 kwietnia 1979 r., ratyfikowana przez Polskę w 1988, a także porozumienia z krajami bałtyckimi).

Braki w sprzęcie i organizacji lotnictwa Marynarki Wojennej, w zakresie w którym lotnictwo wojskowe jest wykorzystywane przez cywilną służbę SAR były przedmiotem zainteresowania Państwowej Komisji Badania Wypadków Morskich. PKBWM w Raporcie nr 34/14, opublikowanym w październiku 2015 tak opisuje sytuację:
„Komisja ustaliła, że od czasu zawieszenia decyzją Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych z dniem 1 października 2015 r. dyżuru ratowniczego pełnionego na lotnisku Oksywie przez 43. Bazę Lotnictwa Morskiego, do czasu ogłoszenia niniejszego raportu, śmigłowce z pełniącej dyżur 44. Bazy Lotnictwa Morskiego na lotnisku w Darłowie nie zgłosiły ani razu gotowości do dyżuru ratowniczego z kamerą termowizyjną. Komisji nieznane są przyczyny braku gotowości sprzętu przydatnego do lokalizacji rozbitków w trudnych warunkach nocnych.
Komisja wyraża ponadto zaniepokojenie powstałą sytuacją związaną z zawieszeniem dyżuru ratowniczego śmigłowców stacjonujących w Gdyni i przeniesienie dyżurów ratowniczych tylko na wybrzeże środkowe. Powoduje to wydłużenie czasu dotarcia na miejsce wypadku zaistniałego we wschodniej części polskiego wybrzeża, na akwenie o stosunkowo dużym natężeniu ruchu statków (zawijających do Gdańska i Gdyni), a także niezwykle ruchliwym w sezonie żeglarskim (Zatoka Gdańska). Zmniejsza to szanse na szybkie uratowanie osoby, która wypadła za burtę lub znalazła się w konieczności ewakuacji z pokładu z powodów medycznych.”

oraz

„6. Zalecenia dotyczące bezpieczeństwa
Państwowa Komisja Badania Wypadków Morskich uznała za uzasadnione skierowanie zaleceń dotyczących bezpieczeństwa, stanowiących propozycję działań, które mogą przyczynić się do zapobiegania podobnym wypadkom w przyszłości, do Ministra Obrony Narodowej nadzorującego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych, w skład którego wchodzi Inspektorat Marynarki Wojennej.
Państwowa Komisja Badania Wypadków Morskich zaleca:
1) uzupełnienie wyposażenia śmigłowców Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej używanych do ratowania życia na morzu, wydzielonych do współdziałania ze służbą SAR, o kamery termowizyjne ułatwiające wykrywanie ludzi znajdujących się w niebezpieczeństwie w morzu w porze nocnej; 2) wyposażenie śmigłowców, o których mowa w pkt 1, w reflektory przydatne do poszukiwania rozbitków w wodzie, np. w szperacze typu SX-16;
3) wyposażenie śmigłowców, o których mowa w pkt 1, w urządzenia systemu automatycznej identyfikacji (AIS) dla jednostek pływających i korzystanie z tych urządzeń w trakcie akcji poszukiwawczo-ratowniczej w celu umożliwienia koordynatorowi misji SAR (Dyżurnemu Inspektorowi Operacyjnemu MRCK) monitorowania prawidłowości prowadzonych poszukiwań, naprowadzania oraz korygowania obszaru lub przyjętego wzoru poszukiwań w zależności od panujących w trakcie akcji warunków atmosferycznych.”
PKBWM w Raporcie nr 32/15, opublikowanym we wrześniu 2016:
„Użycie śmigłowca, bezpośrednio po otrzymaniu powiadomienia o wypadku, mogło wpłynąć na skuteczność akcji ratunkowej. Dobra widzialność i brak falowania sprzyjały poszukiwaniom. Komisja ustaliła, że w nocy z 1 na 2 sierpnia 2015 r. do akcji poszukiwawczej nie mógł być zadysponowany śmigłowiec ratowniczy Marynarki Wojennej, gdyż nie był on wyposażony w kamerę termowizyjną i nie miał reflektora do poszukiwań ”

oraz
„to kolejny wypadek morski badany przez Komisję, w którym nie można było prowadzić poszukiwań człowieka, który wypadł za burtę, ze względu na brak odpowiednio przygotowanego do tego celu śmigłowca ratowniczego”

Z przykrością stwierdzamy, że kierowane do Ministra Obrony Narodowej zalecenia PKBWM dotyczące organizacji dyżurów oraz właściwego wyposażenia śmigłowców używanych przez polską służbę SAR nie zostały wprowadzone w życie – czytamy w skierowanym do Beaty Szydło piśmie. - W naszej ocenie poprawę stanu rzeczy może długofalowo zapewnić jedynie gruntowna zmiana organizacji Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa, poprzez ustanowienie jej oddziału lotniczego i wyposażenie służby SAR w cywilne śmigłowce oraz załogi, których zadaniem będzie wyłącznie poszukiwanie i ratowanie życia na morzu.

Pismo Stowarzyszenia Armatorów Jachtowych zostało skierowane także do parlamentarzystów województw nadmorskich.
Tagi: Stowarzyszenie Armatorów Jachtowych, SAR, ratownictwo
TYP: a3
0 0
Komentarze