TYP: a1

Ryż po egipsku z soczewicą, czyli posiłek uciekiniera

środa, 4 grudnia 2013
MZ

Po wszystkich pomieszczeniach niewielkiego domku rozbrzmiewał stukot uderzeń drewnianej laski. Dźwięk był donośny i natarczywy, towarzyszyły mu też pohukiwania. Tak nestor rodu informował swą rodzinę, iż nadszedł czas, by do jego pokoju pofatygował się ktoś, by wysłuchać jego dyspozycji co też należy tego dnia podać na obiad.


Rodzina z cierpliwością znosiła despotyzm staruszka, w końcu to jemu zawdzięczała dostatek. Fortunkę zacną przywiózł bowiem ze swoich zamorskich podróży i ową mocno w swoich garściach trzymał, wymagając posłuchu. Narzucił wszystkim swoje upodobania kulinarne, a każdy przepis okraszał opowieścią. Był bowiem Tomasz z Jabłonowa gawędziarzem niezrównanym, a barwny życiorys i mnóstwo przeżytych przygód zapewniło tematów do snutych historyjek. Dorośli byli nieco znużeni jego gawędziarstwem, jednak wnuczęta garnęły się do niego i z pałającymi licami chłonęły bajania staruszka. I tak też było tym razem. Dziatwa, gdy tylko usłyszała stukot laski i okrzyki dziadka, gromadnie pobiegła po schodach na górę, by posłuchać jakie tym razem rzeczy opowie.


- Jużem wam opowiadał, jak z bisurmańskiej niewoli sprytniem umknął. I tak na bezkresnym morzu na łupince siem znalazł. Żeglowałem z obawą wielką, by mnie psubraty na powrót nie pochwycili. Gdym jeno jakiś żagiel na horyzoncie ujrzał, na swym czółnie maszt kładłem, na dniem się układał i tak niebezpieczeństwo przeczekiwałem. Ale nie tylko owych poturczeńców żem się strachał. Kilka mieszków ze złotem przy sobie miałem, a to wielka pokusa dla morskich rozbójników była. Zatem kontaktów z innymi korabiami unikałem. Wrogami byli zaiste straszni berberowie, ale takoż wenecjanie i nacje inne, dzikie, bezbożne, w liczbie wielkiej brzegi morza śródziemnym zwanego zamieszkujące. Dni mijały, a ja po owym bezkresie błękitnych wód płynąłem, nie tracąc nadziei. Sił mi nie ubywało, bowiem pokrzepiałem się zabranym w ilości sporej ryżem z soczewicą na sposób egipski przyrządzonym. A strawa to zacna, smakowita, do spożycia na ciepło, ale i na zimno gotowa, krzepkość zapewniająca. Zatem dziś owego specjału wszyscy pokosztujemy.


Tomasz skończył opowieść, wydał służbie stosowne rozkazy, sam do kuchni zaszedł, by doglądać kucharek. Po czasie jakimś, w całym domu poczuć można było aromat przypraw.

 

Ryż po egipsku z soczewicą

Półtorej szklanki soczewicy zalać w garnku wodą, tak aby była nią całkowicie przykryta i zagotować, gdy zmięknie odcedzić. Jedną cebulę drobno posiekać, drugą pokroić w talarki. Na głębokiej patelni rozgrzać oliwę i podsmażyć cebulę drobno posiekaną. Szklankę ryżu wsypać do garnka z gotującą się wodą, gotować aby nieco zmiękł – odcedzić. Na patelnię z podsmażoną cebulą wsypać ryż i soczewicę, posolić, dodać zmielony kminek – łyżkę, dosypać łyżeczkę cynamonu w proszku, dolać trochę wody i gotować pod przykryciem do momentu, gdy ryż i soczewica będą miękkie. Talarki cebuli smażyć na patelni aż zbrązowieją. Mieszankę ryżu i soczewicy wyłożyć na talerze, po wierzchu obłożyć zrumienioną cebulą i przybrać natką pietruszki. Można jeść na ciepło, jak i na zimno.

TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 20 May

Z Jastarni do Władysławowa wyruszył zasłużony dla polskiego żeglarstwa s/y "Generał Zaruski"; po latach niszczenia w ośrodku w Jastarni zapadły decyzje i znalazły się środki na kapitalny remont jachtu.
piątek, 20 maja 2005
W Pucku zostaje wodowany ponton Arkadiusza Pawełka "Cena Strachu".
środa, 20 maja 1998
W Gdyni zakończył rejs Kpt. Henryk Jaskuła na s/y "Dar Przemyśla"; było to pierwsze polskie i trzecie w historii światowego żeglarstwa okrążenie świata bez zawijania do portów; rejs trwał 345 dni.
wtorek, 20 maja 1980
W Gdyni zmarł Karol Olgierd Borchardt, autor wielu książek marynistycznych, m.in. "Znaczy Kapitan".
wtorek, 20 maja 1986
Z zamiarem opłynięcia Islandii wypłynął z przystani JK Stoczni Gdańskiej s/y "Kismet" z Kpt. Wojciechem Orszlukiem. Żeglarze dotarli do stolicy Islandii, ale wielodniowy sztorm uniemożliwił opłynięcie wyspy dookoła. Jacht powrócił do Górek Zachodnich 22.0
czwartek, 20 maja 1965
W Valladolid umiera w zapomnieniu Krzysztof Kolumb, genueńczyk, który powszechnie uchodzi za odkrywcę Ameryki.
niedziela, 20 maja 1520