TYP: a1

Za-ćma w Marynarce Wojennej

środa, 21 lutego 2018
Anna Ciężadło

Żeglarze i programiści mają ze sobą wiele wspólnego; na przykład posługują się językiem całkowicie niezrozumiałym dla zwykłych śmiertelników. Oraz cierpią na syndrom odstawienia, kiedy nie robią tego, co powinni (czyli nie żeglują – albo nie siedzą z nosem w komputerze).

Sytuacja robi się jeszcze ciekawsza, gdy ktoś zajmujący się szeroko pojętymi komputerami znajdzie się na morzu, a nawet w Marynarce Wojennej. Jest oczywiste, że z czegoś takiego mogą wyniknąć wyłącznie kłopoty. Albo legendarne powiedzonka. Na przykład takie, jak bug. Czyli robal.

[t][/t] [s]Fot. Wikipedia[/s]

Bug to...

… no tak, rzeka. Jednak bug pisany małą literą, to w terminologii informatycznej błąd, powodujący niewłaściwe działanie komputera. Bug tłumaczy się też, jako robal, pluskwa, podsłuch... generalnie, jakiś mały skubaniec, generujący duże kłopoty.

Istnieje kilka teorii na temat tego, kto pierwszy użył określenia bug; niektórzy na przykład przypisują jego autorstwo Edisonowi. Ale, jak wiemy, panu Edisonowi przypisuje się różne rzeczy, których wcale nie popełnił – jak choćby wynalezienie żarówki.

Inna teoria głosi z kolei, iż ludzie pracujący w telefonii, słysząc szumy na liniach, również lubili żartować, że w jakimś urządzeniu zalęgło się robactwo.

W rzeczywistości jednak buga wymyśliła kobieta. I to kobieta marynarz.

 

Jak to się zaczęło?

Jak powszechnie wiadomo, baba na pokładzie to prosty przepis na katastrofę.

Nawet, jeśli jest to baba w stopniu... admirała. Mowa o pani Grace Hopper – informatyczce, która przez wiele lat służyła w amerykańskiej US Navy. Pani Hopper ma na swoim koncie szereg ważnych dla współczesnej informatyki osiągnięć (których wagi zupełnie nie zrozumiemy, jeśli nie jesteśmy programistami), a także jedno ciekawe powiedzonko, a mianowicie: bug.

Ponieważ Grace pracowała w Marynarce jeszcze w latach '40, komputery, na jakich pracowała, wyglądały troszkę inaczej, niż dzisiaj. Zwykle zajmowały więcej miejsca i wymagały do obsługi całego sztabu ludzi. Ale jeśli wierzyć legendom, były irytujące dokładnie w takim samym stopniu, jak te współczesne.

Jedną z takich wkurzających machin był komputer (chociaż można by się spierać, czy komputer to właściwe słowo; może raczej: maszyna licząca) o wdzięcznej nazwie Harvard Mark II, należący do US Navy.

[t]Grace Hopper[/t] [s]Fot. Wikipedia[/s]

Debugging

Jakby Harvard był jeszcze za mało irytujący i niewdzięczny w obsłudze, we wrześniu 1947 roku coś zepsuło się w nim bardziej, niż zwykle. Operatorzy maszynerii zaczęli w niej więc grzebać, usiłując (początkowo bezskutecznie) znaleźć i wyeliminować źródło niespodziewanych kłopotów.

W końcu dopięli swego – jakież jednak było ich zdziwienie, gdy w przekaźniku siedemdziesiątego panelu (co daje nam pewne wyobrażenie o rozmiarach Harvarda) znaleźli... ćmę.

Nie wiadomo, w jaki sposób owad znalazł się we wnętrzu komputera, ani co go skłoniło, żeby tam wlecieć, ale było pewne, że to on spowodował zwarcie. A ponieważ w wojsku porządek być musi, pani admirał Hopper, zawiadująca wówczas jednostką, poleciła natychmiastowe usunięcie owada.

Następnie, za pomocą taśmy klejącej umocowała go w dzienniku pokładowym i opisała całe zajście, używając przy tym oficjalnie określenia bug, a także zwrotu debugging, czyli „usuwanie robala”.

Co prawda, ćma robakiem nie jest (nawiasem mówiąc, robak to zwierz, jakiego możemy znaleźć np. w jabłku, nie mający nóg ani skrzydeł; natomiast ćma to jest owad), ale skoro pani admirał była jednocześnie oficerem marynarki i programistką, możemy jej chyba wybaczyć, że olała już lekcje biologii.

 

Legenda

Grace prawdopodobnie nie miała pojęcia, że właśnie stała się autorką hasła, które na stałe wpisze się we współczesny język programistów, ale także w popkulturę. W przeciwnym razie pewnie postarałaby się o jakiś bardziej równy kawałek plastra; nie wspominając już o opatentowaniu powiedzonka.

Faktem jest, iż rzeczony dziennik, wraz z przyklejonym pożółkłą taśmą owadem, umieszczono w Naval Surface Warfare Center Computer Museum w USA, w stanie Wirginia. W 1991 roku władze uznały jednak, że jest to zbyt małe wyróżnienie i przeniosły dziennik na lepszą miejscówkę – a mianowicie do The Smithsonian Institute National Museum of American History.

 

 

 

Tagi: US Navy, komputer, bug, Grace Hopper
TYP: a3
0 0
Komentarze
Zbigniew Stankiewicz: nigdy nie miałem zaufania do komputerów i się potwierdziło - zwykła ćma może narobić tyle zła.
środa, 21 lutego 2018, 12:38 Skomentuj
0 0