TYP: a1

Rosja winna śmierci 5 tysięcy delfinów

poniedziałek, 29 sierpnia 2022
Hanka Ciężadło

Na wojnie giną nie tylko ludzie. Ofiarami „specjalnej operacji wojskowej” stają się też bezbronne ssaki morskie, nawet tak sympatyczne i powszechnie lubiane, jak delfiny. Skala zjawiska jest naprawdę porażająca. Zdaniem naukowców, od początku wojny na Ukrainie Rosjanie doprowadzili do śmierci 5 000 delfinów.

 

 

W czym zawiniły?

Na początku podkreślmy wyraźnie, że nikt (nawet Rosjanie) nie zabił tych zwierząt celowo. Fakt, że ktoś „nie chciał”, czy jak to się ładnie mówi, „nie działał w zamiarze bezpośrednim” nie robi jednak wielkiej różnicy delfinom, które tracą życie, i to w naprawdę paskudny sposób.

Co takiego je zabija? Odpowiedź jest prosta: broń chemiczna (konkretnie fosfor) oraz wszechobecne sonary. Zwierzęta kierujące się echolokacją zostają ogłuszone przez te urządzenia, w efekcie czego nie mogą ani nawigować, ani polować. Zachowują się, jak ślepe: rozbijają się o skały lub tracą siły na bezowocne próby wydostania się z rejonu działań wojennych. W takim układzie poranione, skrajnie wygłodzone i zdezorientowane delfiny, a także ich kuzyni — morświny, nie mają wielkich szans na przeżycie.

O tym, jak bardzo szkodliwe są dla nich potężne sonary okrętów wojennych, najlepiej świadczy fakt, że ssaki morskie całkowicie ignorują już tak zwane „pingery”, czyli urządzenia odstraszające montowane przez tureckich rybaków na sieciach. Przed wojną takie rozwiązanie wystarczało, by delfiny nie łapały się i nie ginęły niepotrzebnie (jako ssaki, muszą co pewien czas się wynurzyć, by zaczerpnąć powietrza. Szybko nauczyły się, że pinger oznacza niebezpieczeństwo i należy trzymać się od niego z daleka. Teraz jednak nie są w stanie unikać sieci ani innych przeszkód).

Pierwsze zwiastuny kłopotów

Jak wiemy, „specjalna operacja” na Morzu Czarnym rozpoczęła się pod koniec lutego. Na efekty w świecie przyrody nie trzeba było długo czekać. Już w maju pojawiły się pierwsze niepokojące doniesienia o martwych i poranionych ssakach morskich. Na plażach w Rumunii i Bułgarii zaczęto bowiem znajdować delfiny i morświny z głębokimi poparzeniami chemicznymi. Zdaniem specjalistów zwierzęta zostały okaleczone wskutek kontaktu z bronią fosforową (warto przypomnieć, że fosfor pali się także pod wodą). Niektóre jeszcze żyły, były jednak w agonii.

Razvan Popescu Mirceni, biolog morski, który zajmował się wówczas tą sprawą, stwierdził, że biorąc pod uwagę rozległość ran, można uznać, iż zwierzęta znalazły się bardzo blisko źródła eksplozji. „Zajmuję się fauną Morza Czarnego od 25 lat i jeszcze nigdy nie widziałem zwierząt w tak złym stanie. Nasze obserwacje wskazują, że z powodu ran nie jadły przez 10 dni. Nie wyobrażam sobie, przez jakie cierpienia musiały przejść te zwierzęta. Niestety żadne z nich nie ma szans na przeżycie”.

W podobnym tonie wypowiadali się specjaliści z Tureckiej Fundacji Badań Morskich (Tudav), którzy w czerwcu donosili o „niepokojąco wysokiej” liczbie martwych delfinów, jakie znajdowano w różnych miejscach wybrzeża.

Skala zjawiska

Jak czytamy w Daily Mail, naukowcy oszacowali, że od początku wojny na Ukrainie wskutek kontaktu z chemikaliami lub ogłuszania potężnymi sonarami jednostek wojennych, życie straciło około 5 tysięcy delfinów.

Trzeba jednak pamiętać, że może to być liczba mocno niedoszacowana: nie wszystkie poranione ssaki trafiają przecież na plaże, a potem do Twittera. Iwan Rusev, biolog morski z Odessy podkreśla, że często się zdarza, iż osłabione lub ranne zwierzę staje się ofiarą innych mieszkańców morza. Nie poznamy więc prawdziwej skali zjawiska, a z uwagi na obecność rosyjskich jednostek prowadzenie jakichkolwiek badań naukowych w rejonie Morza Czarnego byłoby czystym szaleństwem.

Rusev proponuje więc inne rozwiązanie: utworzenie parku narodowego (oczywiście po zakończeniu działań wojennych) na północno-zachodnich wodach Morza Czarnego. Tam delfiny mogłyby stopniowo odbudowywać swoją populację, która, przypomnijmy, skurczyła się w ciągu ostatniego stulecia aż dwudziestokrotnie. Co z niej zostanie do końca wojny? 

Tagi: Morze Czarne, delfiny, śmierć, Ukraina, Wojna
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 13 June

Wyruszył w rejs na Spitsbergen s/y "Swarożyc" z Kpt. Wacławem Liskiewiczem; był to pierwszy jacht, który dotarł do wyspy (port Svalbard) po drugiej wojnie światowej.
wtorek, 13 czerwca 1967
Patent kapitański zdobywają Teresa Remiszewska, Kazimierz (Kuba) Jaworski, Ziemowit Barański i Zbigniew Boliński.
wtorek, 13 czerwca 1961