TYP: a1

Morze Czarne – ciąg dalszy wojenki podjazdowej?

czwartek, 1 lipca 2021
Hanka Ciężadło

W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o incydencie, w którym Rosjanie mieli „ostrzegawczo ostrzelać” brytyjski okręt HMS Defender, przepływający w pobliżu Krymu. Okazuje się jednak, że na tym nie koniec – wody wokół nieszczęsnego półwyspu nadal są areną wzajemnych przepychanek i wymachiwania szabelką, a na scenę konfliktu wstępują kolejne kraje.

Tym razem Niderlandy

Minister obrony Niderlandow, pani Ank Bijleveld-Schouten, podała do wiadomości publicznej informację o nękaniu holenderskiej fregaty przez rosyjskie myśliwce. Do incydentu miało dojść 24 czerwca.

Uzbrojone w pociski powietrze-ziemia samoloty przez niemal pięć godzin manifestowały swoją obecność w okolicy holenderskiej jednostki, naruszając jej prawo do swobodnego korzystania z wód międzynarodowych. Na szczęście nic się nikomu nie stało, ale nie było to takie sobie treningowe latanie.

Wspólna wycieczka

Należąca do holenderskiej marynarki wojennej fregata Evertsen płynęła razem z brytyjską grupą uderzeniową. Statki odbywały patrol po okolicy i poruszały się po wodach międzynarodowych, a pojawienie się rosyjskich myśliwców było zupełnie niepotrzebną manifestacją siły. Albo słabych nerwów Rosjan.

W każdym jednak przypadku było ono mocno niepokojące. Jak napisała pani minister w swoim oświadczeniu: „Evertsen ma pełne prawo tam żeglować. Nie ma usprawiedliwienia dla tego rodzaju agresywnego działania, które niepotrzebnie zwiększa ryzyko wypadków”. Zapowiedziała również, że incydent będzie miał ciąg dalszy na szczeblu dyplomatycznym.

Po co to wszystko?

No właśnie – po co? Pamiętajmy, że ćwiczenia na Morzu Czarnym przeprowadzane są w ramach NATO, do którego należy również Polska. Czy naprawdę jako międzynarodowa społeczność jesteśmy w tak dobrej sytuacji gospodarczej, politycznej i społecznej, żeby zaogniać stosunki z mocarstwem atomowym w imię półwyspu, na którym nie mamy żadnych interesów? Może warto byłoby to jeszcze przemyśleć.

Należy też podkreślić, że prezydent Putin jednoznacznie uznał natowskie ćwiczenia na Morzu Czarnym za wywołanie Rosji do tablicy. „Ta prowokacja była na pełną skalę, została przeprowadzona nie tylko przez Brytyjczyków, ale także przez Amerykanów. Mimo to nawet gdybyśmy zatopili ten statek, trudno sobie wyobrazić, że świat stanie u progu trzeciej wojny światowej, o której Zachód wie, że nie może wygrać”, powiedział.

Prezent miłosny czy kukułcze jajo?

Po rozpadzie Związku Radzieckiego Krym został włączony do terytoriów Ukrainy – głównie na skutek decyzji Nikity Chruszczowa. O tym, jak dalece było to zasadne, a w jakim stopniu nie, napisano już bardzo wiele. Co więcej, każda z żyjących tam nacji ma swoje argumenty, w które święcie wierzy. Faktem jest również, że żona pana Chruszczowa była Ukrainką. Taki fajny półwysep mógłby być wspaniałym prezentem dla jej ojczyzny, ale okazał się punktem zapalnym i początkiem wielu różnorakich kłopotów. Mieszkańcy Krymu chcieliby spokojnie żyć, chodzić do pracy, robić w weekendy grilla z przyjaciółmi i nie zastanawiać się, czy jutro jakiś uzbrojony człowiek nie zapuka do ich drzwi, uprzejmie prosząc o opuszczenie lokalu. Niestety, nie mają tego luksusu. 

Rosjanie są przekonani, że Krym jest ich własnością. Tak samo myślą Ukraińcy. Fakt, że Rosja wjechała tam w biały dzień i odebrała półwysep suwerennemu państwu, powinien spotkać się z reakcją świata - ale raczej gospodarczą (a Nord Stream 2 w budowie...), niż militarną. Mieszanie się w to marynarek wojennych kolejnych krajów raczej nie poprawi sytuacji, a już na pewno nie uzdrowi relacji Rosji z sąsiadami. Na przykład z Polską. Bo Brytyjczycy czy Holendrzy wsiądą na swoje fregaty i popłyną do domu. I zgadnijcie, kto zostanie z całym tym bałaganem?

 

Tagi: Morze Czarne, NATO, Rosja, Niderlandy, incydent, okręt, samoloty
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 30 July

Opuszczono banderę na żaglowcu "Lwów" i wycofano z eksloatacji ten słynny statek szkolny
środa, 30 lipca 1930
Z Hawru do Gdyni wyruszył "Jean Madeleine" zbudowany na bazie kutra pilotowego, który w Polsce otrzymał nazwę "Junak"; był to jeden z pierwszych polskich jachtów morskich, którym dowodził Mariusz Zaruski
sobota, 30 lipca 1927