TYP: a1

Model Oceanbird już po testach

czwartek, 8 października 2020
Anna Ciężadło

Kiedy powstawał innowacyjny projekt towarowego żaglowca, większość świata pukała się z w głowę; czy w XXI wieku ktoś (oprócz Szwedów) wierzy, że wiatr może zastąpić wynalazek pana Diesla? Rzeczywiście, mogło się to wydawać dość abstrakcyjną ideą.

Wykonane we wrześniu testy modelu takiej jednostki mogą jednak sprawić, że wierzących gwałtownie przybędzie. Pozostaje za to pytanie, po co zadawać sobie tyle trudu, skoro mamy sprawdzone, a z całą pewnością tańsze rozwiązania?

O co chodzi?

Jak wiemy, ruch morski to poważne źródło zanieczyszczeń; trudno jednak zrezygnować z przyjemności kupowania całkowicie zbędnych gadżetów na AliExpress albo raczenia się świeżutkimi truskawkami w środku zimy. Moglibyśmy łatwo pozbyć się tych wszystkich dylematów – pod warunkiem, że naprawdę uda się stworzyć żaglowiec, który nam to wszystko dowiezie, nie rujnując jednocześnie środowiska naturalnego.

Tak, żaglowiec; wiemy, mamy XXI wiek. Mimo to, pomysłodawcy tej idei twierdzą, że ich jednostka o nazwie Oceanbird będzie przemieszczać się szybko i sprawnie, a przy tym będzie emitować o 90 proc. mniej zanieczyszczeń, niż przeciętny statek towarowy. Jeśli ich przewidywania rzeczywiście się sprawdzą, może to zupełnie zmienić oblicze współczesnego transportu morskiego. Oceanbird na razie jest jeszcze w budowie – jednostka ma wypłynąć na szerokie wody w 2024 roku.

We wrześniu przeprowadzono jednak testy modelu w skali 1:25. Oczywiście, jego wykonanie poprzedziła seria symulacji komputerowych, ale – jak wiemy – wizualizacje i obliczenia to nie wszystko. Dopiero kiedy pomniejszony kadłub Oceanbirda naprawdę zetknął się z wodą, można było mówić o prawdziwym sprawdzianie; który powiódł się doskonale.

Szalony pomysł?

Koordynatorem projektu, a zarazem właścicielem koncepcji stworzenia tak niezwykłego żaglowca jest Wallenius Marine – przedsiębiorstwo żeglugowe, założone w 1934 roku przez Olofa Walleniusa. Długa historia firmy oraz duża ilość zrealizowanych przez nią innowacyjnych projektów udowodniły, że potrafi ona dostosowywać się do bieżących trendów oraz wymagań rynku.

Jak czytamy na oficjalnych stronach, Oceanbird to koncepcja statku typu PCTC (Pure Car and Truck Carrier), mogąca pomieścić w ładowniach 7000 samochodów osobowych. Jednostka mierząca 200 m długości i 40 m szerokości ma pokonywać Atlantyk w czasie 12 dni. Dodajmy, że konwencjonalnym statkom towarowym zajmuje to zwykle 7-8 dni.

Oceanbird będzie więc nieco wolniejszy, ale i tak należy przyznać, że 12 dni to wynik, który robi wrażenie. Jak tłumaczy dr Carl-Johan Söder z Wallenius Marine, podczas przeprawy przez Ocean Atlantycki żaglowiec będzie osiągał średnią prędkość 10 węzłów; jest to możliwe dzięki zoptymalizowanej współpracy żagli oraz kadłuba.

Jak to ma działać?

Przede wszystkim, żagle jednostki to nie będą takie zwykłe „szmaty” – ani nawet niezwykłe, jakie znamy np. z regat. W rzeczywistości będą to dość sztywne, 80-metrowe żaglopłaty, przypominające skrzydła samolotu. Wykonane będą ze stali i nowoczesnych materiałów kompozytowych, a sztywność konstrukcji ma być kompensowana przez zaawansowane rozwiązania techniczne, pozwalające obracać płaty o 360 stopni.

Możliwe będzie również składanie lub skracanie żaglopłatów, co pozwoli zredukować wysokość jednostki ze 105 do 45 metrów ponad powierzchnią wody. Jest to bardzo przydatna opcja w przypadku napotkania silnych wiatrów – a w sytuacji ewentualnego przechodzenia pod mostami, wręcz niezbędna. Oceanbird ma być statkiem towarowym, ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w przyszłości mają też powstać jednostki innego typu, np. wycieczkowce.

A jednak silnik?

Zastosowanie żaglopłatów jako głównego „pędnika” sprawia, że również pozostałe elementy jednostki muszą mieć konstrukcję odbiegającą od tego, co uważamy za standard. Mimo iż Oceanbird ma mieć stalowy kadłub, wiadomo już, że będzie on miał nietypowy kształt – na czym jednak ma polegać jego wyjątkowość, tego pomysłodawcy nie chcą na razie wyjaśnić.

Złośliwcy podkreślają jednak, że jednostka nie będzie tak całkiem „eko”. Pragnąc umożliwić jej manewry portowe oraz zwiększyć poziom bezpieczeństwa, wyposażono ją w silnik pomocniczy. Projektanci Oceanbirda wcale tego nie negują – podkreślają natomiast, że ma on być napędzany „czystą energią”.

Warto podkreślić, że pomysł stworzenia tak unikalnej jednostki nie jest podyktowany fanaberią, chęcią przedłożenia ekologii ponad ekonomię, czy też udowodnienia, że mimo obiektywnych trudności, da się wprowadzić tak śmiały projekt w życie. Wszystkie zastosowane w Oceanbirdzie innowacje mają sprawić, że jednostka wpisze się w strategię IMO, której celem jest zredukowanie emisji gazów cieplarnianych o przynajmniej 50 proc. do 2050 roku. Oceanbird jest więc raczej prekursorem, niż dziwakiem – a my, jako ludzie z zasady lubiący żaglowce, wcale się tym jakoś szczególnie nie martwimy.

Tagi: Oceanbird, Szwecja, ekologia, IMO, żaglowiec
TYP: a3
0 0
Komentarze