Jeśli chodzi o żeglowanie, to chyba każdy skipper potwierdzi, że tym co wywołuje największy stres jest obawa czy manewr podejścia do kei zostanie wykonany perfekcyjnie. Podobnie ma się również z manewrem odejścia. Wpływa na to obecność sporej ilości obserwatorów, którzy z nabrzeża śledzą nasze manewry. To oczywiste, że jeśli coś pójdzie nie tak, to spotkamy się z surową oceną, wprawdzie nie zawsze wyrażoną wprost, ba często maskowaną stwierdzeniem – ależ to nic, wszystko w porządku – ale sami dobrze wiemy, że jak to się mówi „daliśmy ciała”.