TYP: a1

Norman Lewis "Głosy starego morza"

sobota, 24 stycznia 2015
MZ
Zacznę od informacji jakie otrzymujemy w chwili, gdy po raz pierwszy sięgamy po tę książkę. Teoretycznie jest to, tak jak stoi na okładce, reportaż, dodajmy - reportaż historyczny lub jak kto woli reportaż wspomnieniowy. Autor sięga bowiem w głąb swej pamięci by snuć opowieść o czasach, gdy tuż po zakończeniu II Wojny Światowej wyruszył do Hiszpanii, by - jak to sam pisze we wstępie - odszukać utracony czas. Brzmi to literacko, ale też z literaturą mamy do czynienia.

Rybacka wioska, w której autor się zatrzymuje, to miejsce magiczne. Nad wszystkim panuje uświęcony przez czas obyczaj. Trzeba tu przestrzegać reguł, a przesądy czy też zwyczaje, nawet jeśli z punktu widzenia przybysza są absurdalne i śmieszne, mieszkańcy traktują z należytą powagą. Jeśli chcemy, by nas tu zaakceptowano, należy im się podporządkować.

Jest to wioska rybaków, w której mieszkańcy trzymają koty, każda rodzina ma przynajmniej jednego. Nieco dalej w głąb lądu znajduje się wioska zamieszkana przez ludzi uprawiających ziemię, w niej królują psy. I jak można się domyślić, między tymi społecznościami panują stosunki zbliżone do tych z przysłowia o życiu „jak pies z kotem”. Jednak zależność między nimi jest silna, bowiem gdy konflikt czy też uraza powstaje, to ci z wioski psiej pozbawieni są świeżych ryb, a rybacy nie mają warzyw i owoców. I tak tworzy się swoisty rytm pojawiania się i znikania niechęci.

Podobny rytm towarzyszy całemu życiu, wyznaczają je chwile, gdy u wybrzeży pojawiają się ławice sardynek lub w innym okresie tuńczyków. Połowy tych ryb, jeśli udane, pozwalają na przetrwanie. W takich chwilach kawalerowie mogą zawrzeć małżeństwa.

W tej wiosce zarówno mieszkaniec, jak i przybysz nie powinien nosić żadnych skórzanych przedmiotów, butów czy też pasków – to w powszechnej opinii negatywnie może wpłynąć na połowy. W tej wiosce, gdy kobieta, która zaspokajała pewne potrzeby tutejszych kawalerów, ale też żonatych mężczyzn, wyprowadziła się do odległego miasta, cała zbiorowość szukała jej następczyni i co należy podkreślić, ta wybranka cieszy się powszechnym szacunkiem i poważaniem.

Wieśniacy podczas spotkań w tutejszym barze, nad którym góruje zasuszona syrena, snują opowieści formowane w kształt poematów białym wierszem.

Gdy ich koty stają się niedołężne, wtedy odstawiają je do wioski psów, co jest okrutne, by tam dokonały żywota. Ale jednocześnie, gdy powracają z połowów, w swoich łodziach zostawiają trochę ryb, by starzy, niedołężni mieszkańcy wioski mogli je dla siebie zabrać.

Nad całym tutejszym życiem pieczę trzyma rytuał o określonych zasadach, trzeba tak, a nie inaczej się zachowywać. Pewne rzeczy są tabu, ale z drugiej strony, można owe tabu omijać. Trochę jest tu magii i trochę zabobonu. To powoduje, że czytając tę opowieść traktujemy świat w niej opisany jako rzecz nierzeczywistą, twór od początku do końca literacki, wymyślony. A przecież jak się w trakcie lektury okazuje, to nic innego jak Costa Brava. Tak w sumie niewiele czasu wystarczyło, by owe miejsca ukryte przed cywilizacją stały się centrum turystycznych rozrywek.

Ta książka to elegia o znikaniu tego co magiczne, miejscami okrutne, ale w pewien sposób ludzkie, a co bezlitosny czas i prymitywna cywilizacja obraca w komercyjny produkt.

Na koniec jedna uwaga – w notce na tylnej stronie okładki ktoś napisał, że życie mieszkańców Farol płynie w rytmie przypływów i odpływów morza. To stwierdzenie idiotyczne, bowiem Morze Śródziemne nie jest morzem pływowym, nie ma tu przypływów i odpływów. Ale ten kiks, spowodowany zapewne chęcią użycia „pięknego sformułowania” nie przekreśla faktu, że mamy do czynienia ze znakomitą, wciągającą i mądrą powieścią.

Norman Lewis „Głosy starego morza. W poszukiwaniu utraconej Hiszpanii"
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015
Stron: 294
Cena: 39,90 zł
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 23 September

W Southamton wystartowała kolejna (ósma) edycja załogowych regat dookoła świata, tym razem pod nazwą The Volvo Ocean Race Round the World.
niedziela, 23 września 2001
W Łebie zakończył okołoziemski rejs Kapitan Krzysztof Baranowski na s/y "Lady B" (ex "Wojewoda Pomorski"); Kapitan Krzysztof Baranowski stał się tym samym pierwszym Polakiem, który dwukrotnie samotnie okrążył kulę ziemską pod żaglami.
sobota, 23 września 2000
Odbył się chrzest "Daru Przemyśla", na którym Henryk Jaskuła opłynął kulę ziemską w rejsie non stop.
czwartek, 23 września 1976
W Olsztynie powołano do życia oddział Yacht Klubu Polski.
poniedziałek, 23 września 1946
Sejm uchwalił ustawę o budowie portu w Gdyni.
sobota, 23 września 1922