TYP: a1

Jak kupić używany silnik?

środa, 5 lipca 2017
Anna Ciężadło

Zakup używanej rzeczy zawsze stanowi kompromis pomiędzy tym, co chcieliśmy mieć, a tym, na co rzeczywiście możemy sobie pozwolić. A kompromis, jak mawiał Lenin, jest zgniły.

Mimo to, da się kupić silnik używany, ale całkiem sprawny, który posłuży nam wiernie przez dobrych kilka lat. Grunt, to mieć dobry plan. Dlatego, specjalnie dla Was, prezentujemy ścieżkę postępowania, która - jeśli nawet nie zagwarantuje udanego zakupu - to z pewnością go ułatwi.

[t][/t] [s]http://shrap-drakers.pl/uploads/articles/138/avatar/avatar.jpg[/s]

Krok 1.  Określamy… co właściwie chcemy kupić

Jeżeli rozważamy zakup używanego silnika, to albo kieruje nami wrodzone skąpstwo (pardon, oszczędność), albo posiadamy ograniczone zasoby finansowe i nie chcemy ich jeszcze bardziej nadwyrężać. Jakiekolwiek są nasze motywy, warto pamiętać, że stare ludowe porzekadło mawia „co tanio, to drogo”  - wystrzegajmy się więc podejrzanie tanich ofert, szczególnie tych pochodzących od producentów z Chin i z dawnego bloku wschodniego. Nie oszczędzamy na marce, na zasadzie, że nawet sterany życiem silnik porządnej firmy jest o niebo lepszy, niż okazyjnie kupiony, na wpół plastikowy wiatraczek, który z założenia miał dożyć co najwyżej końca gwarancji. I to przy pomyślnych wiatrach.

Krok 2. Grzebiemy w otchłaniach sieci

Kiedy mamy już kilka typów, uzbrajamy się w telefon, komputer z Internetem oraz solidną porcję kawy (to raczej nie będzie krótkie posiedzenie) i poszukujemy informacji na temat najczęstszych usterek tych konkretnych modeli. Koniecznie sprawdźmy też ceny części zamiennych (jest wysoce prawdopodobne, że będziemy ich potrzebować już na wstępie) oraz ich dostępność - żeby się potem nie zdziwić, iż można je zdobyć już tylko w muzeum.

Oczywiście, oznacza to wielokrotne formułowanie bardzo podobnych pytań do naszego ulubionego Wujka Google, grzebanie po forach i poznawanie skrajnie sprzecznych opinii. Mimo to, z ogólnego chaosu wyłoni się w końcu bardzo konkretna wiedza - trzeba ją tylko mozolnie przefiltrować. Pamiętajcie, kawa, dużo kawy. I jeszcze melisa. Tak na wszelki wypadek. 

Krok 3. Przechodzimy do konkretów

Ponieważ krok drugi prawdopodobnie pozwoli na mocne okrojenie listy branych pod uwagę silników, możemy zacząć poszukiwać konkretnych ofert sprzedaży. I tu pojawia się kolejna kwestia - pamiętajmy, że do ceny naszego zakupu trzeba będzie doliczyć również koszty wycieczek, odbytych celem obejrzenia potencjalnych kandydatów. A jak ustaliliśmy na wstępie, finanse mamy ograniczone. Jeśli więc sprawdzenie stanu silnika wymaga od nas odbycia podróży przez pół Polski, postarajmy się obejrzeć w tym czasie przynajmniej dwa różne egzemplarze. Oczywiście, kiedy wybieramy się na oględziny silnika, zabierzmy ze sobą kogoś, kto chociaż trochę się na tym zna. Jeżeli nie jest to przysłowiowy szwagier, trzeba mu będzie za tę usługę zapłacić, jednak potraktujmy ten koszt, jako inwestycję.

Krok 4. Oględziny na miejscu

 I tu zaczynają się prawdziwe schody, bowiem do sprawdzenia mamy przynajmniej kilka parametrów, które świadczą nie tylko o jakości silnika, ale też o jego historii i prawdomówności sprzedającego.

  • Weźmy więc pod lupę lakier; silnik stary, ale o nieskazitelnym wyglądzie (albo z nowiutkimi naklejkami) zawsze jest lekko podejrzany.
  • Pamiętajmy, że oglądać mamy silnik ZIMNY. Uprzedźmy sprzedającego, że jest to dla nas ważne i żeby uprzejmie powstrzymał się przed odpalaniem go, aż się pojawimy.
  • Kiedy już szczęśliwie przybędziemy na miejsce, komisyjnie odpalamy silnik. Nie oczekujmy, że zaskoczy za pierwszym razem, ale jeśli po kilku próbach dalej odmawia współpracy, dajmy sobie spokój.
  • Wsłuchajmy się w melodyjną (albo i nie) pracę silnika. Na początku ma prawo pracować nierówno, co jest zupełnie naturalne. Jeśli jednak nawet po rozgrzaniu obroty ewidentnie falują, prawdopodobnie mamy do czynienia z trupem, a przynajmniej ze stanem agonalnym. Jednym słowem, poszukajmy innego kandydata.
  • Sprawdźmy ciśnienie. To, jakie ono powinno być, wynika oczywiście z typu silnika i jego charakterystyki. Jeśli nie chciało nam się tego sprawdzić wcześniej, pamiętajmy, że absolutne minimum to 6 atmosfer. Nowe, albo mało zużyte silniki, mogą mieć nawet 12, jeśli jednak manometr pokaże wartość wyższą, powinna zapalić się nam przysłowiowa lampka ostrzegawcza. Częstą (chociaż wredną) praktyką nieuczciwych sprzedawców, jest chwilowe uszczelnienie tłoków roztopionym smarem. Aby wykluczyć taką opcję, dobrze jest wyłączyć silnik, odczekać chwilę i uruchomić go ponownie. Jeśli został podrasowany w opisany sposób, ciśnienie za drugim razem będzie niższe.
  • Obserwujemy chłodzenie; jak wiadomo, chłodzenie jest dosyć istotnym elementem, warunkującym sprawną i bezawaryjną pracę. Przyjrzyjmy się więc, jak wygląda strumień wody wyrzucany z silnika, kiedy pracuje on na niskich obrotach. Jeśli jest niemrawy, a wzrasta po podkręceniu obrotów - może to wskazywać na problemy z wirnikiem, a jego wymiana to coś, czego naprawdę  chcielibyśmy uniknąć.  

 

Tagi: silnik, zakupy, naprawa
TYP: a3
0 0
Komentarze