TYP: a1

Afrodyzjak zajumany przez Wikingów

piątek, 3 lutego 2017
Anna Ciężadło

Kardamon należy do rodziny… i tu niespodzianka: imbirowatych. Dorasta do 4 metrów wysokości, posiada długie i bulwiaste kłącza, a przede wszystkim – strąki, wypełnione aromatycznymi nasionkami. Oryginalnie pochodzi z Indii, jednakże uprawiany jest także w innych krajach – m. in. w Gwatemali, Tanzanii i na Sri Lance.

Kardamon kwiat

By Sailesh - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=18427049

Tym, co interesuje nas w kardamonie, są przede wszystkim wspomniane nasionka – można je kupić w całości lub zmielone na proszek, czego jednak nie polecamy, ponieważ  podobnie, jak kawa, po zmieleniu łatwo tracą część aromatu. W każdej jednak postaci kardamon posiada bardzo ciekawe właściwości i doprawdy barbarzyństwem jest stosowanie go jedynie do kawy; i to, z przeproszeniem, rozpuszczalnej.

 

Jak to się zaczęło?

 

Tego dokładnie nie wiadomo, ale pewne jest, że kardamonu używano już w starożytności: Egipcjanie żuli jego nasiona celem utrzymania higieny własnej paszczy, zaś Grecy oraz Rzymianie używali go w charakterze perfum.

kardamon

By I, Luc Viatour, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=3581712

Trudno dziś dociekać, czy starożytni skrapiali się olejkiem kardamonowym dlatego, że mieli świadomość, iż jest to afrodyzjak, czy też po prostu w świecie, który łączył gorący klimat i wyraźną nieobecność antyperspirantów, każdy, kto nie woniał jak stary cap, wydawał się niezmiernie atrakcyjny.

 

Jakiekolwiek były tego przyczyny, kardamon działał. I to na tyle dobrze, że Wikingowie w czasie swojej radosnej wycieczki do Konstantynopola, jako jeden z łupów przywieźli właśnie tę przyprawę. Trzeba przyznać, że do dziś w Skandynawii kardamon cieszy się wielką popularnością, więc wycieczka była całkiem udana; przynamniej z punktu widzenia Wikingów.

 

Podróbki

 

Oryginalny, jedynie słuszny kardamon jest dość drogi - za kilogram tego specjału zapłacić trzeba nawet 300 zł. Mowa oczywiście o tak zwanym kardamonie właściwym, czyli malabarskim (Elettaria cardamomum).

 

Nic więc dziwnego, że istnieją podróbki, które jak na falsyfikat przystało, są może formą pochlebstwa, ale nijak się mają do oryginału; są za to znacznie tańsze. Takimi substytutami są przede wszystkim siam, a także inne, mniej szlachetne odmiany kardamonu, jak np.  kardamon nepalski lub jawajski.

Wszystkie one nadają się głównie do wspomnianej kawy rozpuszczalnej, której smaku już nic nie uratuje, więc sypanie do niej oryginalnego kardamonu malbarskiego jest równie skuteczne, jak dodawanie trufli do chińskiej zupki z proszku.

 

Po co nam kardamon?

 

Kardamon należy do świata Dalekiego Wschodu, a fakt, że dziś w Europie znamy tę przyprawę nie oznacza, że potrafimy docenić jej właściwości. Zachowujemy się względem kardamonu trochę tak, jak człowiek, który dostał tablet, ale używa go w charakterze deski do krojenia - niby można, ale trochę szkoda. Sypiemy więc kardamon do kawy, ewentualnie do ciasteczek korzennych. Medycyna zachodnia stosuje go też w preparatach poprawiających trawienie oraz likwidujących wzdęcia. I na tym właściwie kończy się nasz repertuar.

Tak naprawdę możliwości zastosowania kardamonu są o wiele szersze: doskonale komponuje się ze smakiem zup, sosów, ryb czy pieczonej kaczki. Świetnie pasuje do grzanego wina, skorupiaków, a nawet do… marynowanych śledzi.

Jednak kardamon jest nie tylko smaczny - ma też bardzo szerokie zastosowanie lecznicze: posiada silne właściwości moczopędne, przez co doskonale sprawdza się w terapii pęcherza oraz nerek. Z jego pomocą możemy także leczyć nadkwasotę, wrzody, nudności, przeziębienia, stany zapalne oskrzeli, a nawet… depresję oraz czkawkę.

 

Badania prowadzone na zwierzakach wykazały, że kardamon zapobiega powstawaniu nowotworów, a niektóre z nich (np. nowotwory jelita grubego) potrafi nawet wyleczyć. Co więcej, obniża ciśnienie krwi i zapobiega tworzeniu niebezpiecznych skrzepów. Ma też własności przeciwzapalne, dzięki czemu ogranicza ból i obrzęk gardła, a zawarte w nim olejki eteryczne skutecznie hamują wzrost bakterii, wirusów, pleśni oraz grzybów.

Poza tym, jak już wiemy, kardamon jest afrodyzjakiem, a ponadto pomaga w leczeniu zaburzeń erekcji i wspomaga męską sprawność – w tym świetle trudno się dziwić, że ta przyprawa zrobiła karierę w świecie, gdzie panowie mieli po kilka żon.


 

 

Tagi: kardamon, przyprawy, jedzenie
TYP: a3
0 0
Komentarze