TYP: a1

Żeglarstwo w Obwodzie Kalingradzkim

piątek, 27 kwietnia 2012
Anna Maria Bułeczka

Fot. Felix O
Kaliningrad jest znany jako rosyjskie miasto, ale jego historia wiąże się z Niemcami. Od wczesnego średniowiecza okolice Königsbergu były pod władzą niemiecką/pruską. Prusy Wschodnie wyodrębniły się w 1773 roku, a zgodnie z postanowieniami Traktatu Wersalskiego zostały w 1919 roku częściowo odseparowane od Prus przez polski korytarz. W dzień wybuchu II wojny światowej Prusy zamieszkiwało 2,5 miliona osób, ale po zakończeniu wojny era niemiecka dla tego regionu się skończyła.


Konferencja Poczdamska z 1945 roku podzieliła Prusy Wschodnie pomiędzy Polskę i Związek Radziecki. Polska dostała 22 000 km2, a ZSRR tylko 15 000 km2. 4 lipca 1946 roku, na dzień po śmierci Michaiła Kalinina – sekretarza Generalnego ZSRR – Königsberg został przemianowany na Kaliningrad.

W tym samym roku cały Kaliningrad został obszarem zakazanym. Obcym nie pozwalano na wjazd, a obywatelom ZSRR tylko za okazaniem specjalnego zaproszenia. Dopiero w 1991 roku eksklawa zrobiła się bardziej dostępna. Dziś Obwód zamieszkuje niecały milion osób, z czego prawie 400 000 żyje w największym mieście – Kaliningradzie.

Współcześnie niemiecka historia jest niemal nieuchwytna, a zamek Königsberg – przez wieki siedziba królów pruskich, którzy byli w nim koronowani od 1701 do 1861 roku – został zniszczony przez Sowietów. Dziś jedyną pozostałością czasów pruskich jest Katedra, której budowę rozpoczęto już w 1330 roku. Jest w niej pochowany znaczący filozof – Immanuel Kant.

Pomnik Kanta
Fot. Andreas Toerl


"To 1.200 kilometrów do Moskwy, ale tylko 600 km do Berlina."

Mimo tak niewielu oznak przynależności do zachodnich sąsiadów Polski, mieszkańcy Obwodu do dziś podkreślają, że do stolicy Niemiec mają dystans o połowę krótszy niż do własnej. Do tego Kaliningradczycy nazywają swoje miasto najczęściej „Kenig”, lokalny klub surferów nazywa się "Kenig-Surf", a dwa produkowane tu gatunki piwa nazywają się „Königsberg Pils” i „Ostmark”. Na pytanie jakiej produkcji auta wybierają kupujący, odpowiedź jest prosta – głównie niemieckiej.

Yacht Club Obwodu Kaliningradzkiego

Przystań, w której znajduje się Jacht Klub Kaliningrad jest położona w Zatoce Kaliningradzkiej (Kaliningradskij Zaliv). Maleńka marina jest czynna całą dobę, posiada podstawowe zaplecze sanitarne i miejsca dla kilku łodzi na nadbrzeżu. Do tego znajduje się w niej też siedziba Surf Club Kaliningrad (www.surf.koenig.ru), który w 2004 roku świętował zdobycie podium Mistrzostw Świata przez jednego ze swoich podopiecznych.

Wejście do portu przez kanał prowadzący z Bałtyku ma 2 mile morskie długości i najbezpieczniejsze jest dla łodzi o zanurzeniu do 1,7 m. Jachty o zanurzeniu 2,4 m muszą czekać z dopłynięciem do Kaliningradu aż podniesie się stan wody w Zatoce.

Jacht Klub nie jest duży, więc o ile w samej marinie nie ma zbyt wiele ciekawych rzeczy do zrobienia, to lokalne autobusy w 40 minut dowożą żeglarzy do centrum zagadkowego niemiecko-rosyjskiego miasta.

Yacht Club Kaliningrad
Źródło: www.marinamap.com/marina-kaliningrad


Kaliningrad Bay

Jacht Klub Kaliningrad organizuje cyklicznie regaty nazywane Kaliningrad Bay. Odbywają się one na wodach Zalewu Kaliningradzkiego i Zalewu Wiślanego na trasie Kaliningrad – Bałtijsk – Frombork. W zeszłym roku (12-14 sierpnia 2011) brały w nich udział również łodzie z Jacht Klubu z Elbląga, którym udało się zająć kilka miejsc na podium. Integracja żeglarzy jest w czasie tych regat wzorcowa, ale urzędnicy straży granicznej muszą się jeszcze wiele nauczyć, żeby odprawy celne nie były takie trudne.

W okolicy znajduje się jeszcze jedna marina Obwodu Kaliningradzkiego: Yacht Club Pionerskij, polskie mariny na Helu i w Gdańsku oraz rosyjska Marina Klaipeda.

Festiwal rybacki w Marinie Pionerskij droższy niż tydzień wakacji all-inclusive w słonecznej Hiszpanii

Z odwiedzinami mariny w Kaliningradzie zagraniczni turyści mają nie lada problemy. Po pierwsze potrzebna im oczywiście wiza. Najczęściej wykupują wizę jednokrotnego wjazdu na teren Obwodu, ponieważ w większości przypadków kanał jest tylko krótkim tranzytem w stronę wód międzynarodowych. Kontrole straży granicznej są długie i męczące, nie ma jak się na nie przygotować. Problem drugi pojawia się, gdy łódź zamiast płynąć dalej, chce obejrzeć inne porty Obwodu Kaliningradzkiego. Okazuje się wtedy, że żeby zobaczyć festiwal rybacki w marinie Pionerski trzeba mieć wizę podwójnego wstępu, która jest weryfikowana w połowie drogi, niczym w bramkach na autostradzie, tyle że bramka znajduje się w porcie Baltijsk. Jeśli nie posiadasz wizy uprawniającej cię do ponownego odwiedzenia Rosji – musisz zawrócić lub płynąć na wody międzynarodowe.

Taka historia przydarzyła się łodzi Thomasa i Claudii Hillebrand. Za pierwszym razem musieli wypłynąć z Obwodu, ale za drugim przygotowali się dobrze i kupili wizę double entry, żeby móc z Baltijsk popłynąć do Pionerski. Kosztowało ich to po 150 Euro na osobę, plus musieli ponieść dodatkowe opłaty związane z wizytą i ubezpieczeniem podróżnym – kolejne 300 Euro, tym razem na dwójkę. „Jeśli pojechalibyśmy na wakacje do Hiszpanii moglibyśmy za to mieć gdzieś zapewniony tydzień wakacji all-inclusive, w Rosji to tylko opłata za wjazd!”
TYP: a3
0 0
Komentarze