TYP: a1

Proces w sprawie „Daru Młodzieży” odroczony

środa, 23 listopada 2011
Kinga Rzucidło
22.11.20011 w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyć się miała kolejna rozprawa dotycząca „Daru Młodzieży.” Jak powiedział Tomasz Bogurski, rzecznik Akademii Morskiej, na rozprawę nie stawił się jeden ze świadków. Sąd nie wydał orzeczenia i odroczył proces do 12 kwietnia 2012 roku.


Przypomnijmy, Akademia Morska w Gdyni stara się o uznanie za swoją własność największego polskiego żaglowca "Daru Młodzieży", figurującego w rejestrze statków jako własność Skarbu Państwa.

"Zbieraliśmy fundusze na „Dar Młodzieży”, aby żaglowiec był własnością Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni, i tak się stało"- zeznał wezwany do sądu na wniosek Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa, Lechosław Bar, inicjator zbiórki pieniędzy na „Dar Młodzieży”. Dodał, że idea zbiórki zyskała w roku 1978 akceptację ówczesnych władz partyjnych i państwowych, udało się wówczas zebrać połowę sumy. Drugą część w ramach pożyczki dla gdyńskiej Wyższej Szkoły Morskiej dołożyły Polskie Linie Oceaniczne. Cała kwota pożyczki oczywiście została przez uczelnię spłacona. "Formalnie to Wyższa Szkoła Morska złożyła w stoczni gdańskiej im. Lenina zamówienie na żaglowiec, i to szkoła go odebrała" – zeznał. Oznajmił także: „Nikomu w głowie się nie mieściło, by statkiem zarządzał minister, a nie szkoła, przygotowująca plany rejsów szkolnych czy remontów”.

Podobne zeznania złożył były prorektor WSM ds. morskich Zbigniew Burciu. Jak powiedział: „Plan rejsów wymagał akceptacji senatu uczelni. Potem informacja o planie była przekazywana do ministerstwa, ale nigdy stamtąd nie napłynął żaden protest”. Oświadczył również, że kilkanaście lat temu pojawiły się naciski ze strony ministerstwa, by uczelnia zorganizowała rejs do Osaki w Japonii za 300 tysięcy dolarów. Odmówił, bo zrujnowałoby to budżet szkoły, ale jak powiedział, później przez to były ministerialne kontrole.

Kpt. Roman Marcinkowski, komendant żaglowca w latach 80-tych zeznał: „Gdy płynęliśmy „Darem Młodzieży” w rejsy poza Bałtyk, szkoła zwracała się do MSZ o notyfikację naszego przejścia przez cieśniny duńskie i wejścia do obcego portu. To było pomocne, bo jako statkowi państwowemu, niehandlowemu - obniżano nam opłaty portowe. Ale rejsy planowała szkoła i minister żadnych poleceń w tej sprawie jej nie wydawał

Także Władysław Rymarz, były rektor Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni w latach 1981-84 zeznał, że tylko szkoła utrzymywała „Dar Młodzieży” i zarządzała nim. Na pytanie mec. Romana Olszewskiego, pełnomocnika Akademii Morskiej w Gdyni: „Czy kiedykolwiek faktyczne posiadanie „Daru Młodzieży” przez szkołę zostało choćby na moment przerwane?”, Rymarz zeznał: „Nigdy”.

Sąd Okręgowy w Warszawie odroczył proces do 12 kwietnia 2012 roku i wezwał na świadka obecną wiceminister ds. gospodarki morskiej, Annę Wypych-Namiotko. Prokuratura oponowała, bo jak podkreślił radca PG Marek Miller, nie wiadomo czy Wypych-Namiotko nadal będzie ministrem, a wtedy mogłaby stanąć przed sądem nie jako świadek, ale jako strona. Sąd jednak doszedł do wniosku, że obecna wiceminister powinna złożyć zeznania.

Jakie będą dalsze losy „Daru Młodzieży” nie wiadomo. Wszystko zależy od tego, czy Sławomir Nowak, nowy minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej będzie podtrzymywał dotychczasowe stanowisko. Prawnicy Akademii Morskiej przypomnieli, że Nowak jest absolwentem wydziału administracji gdyńskiej Wyższej Szkoły Morskiej.

Czy 12 kwietnia 2012 zapadnie wyrok w tej sprawie? Do tematu z pewnością powrócimy.

Cytaty za PAP.
TYP: a3
0 0
Komentarze