TYP: a1

KapOK

środa, 28 grudnia 2016
Anna Ciężadło

Kapok to właściwie kamizelka ratunkowa; mniej więcej. W założeniu kapok ma bowiem nie tyle „ratować” upchanego doń nieszczęśnika, ile utrzymać jego strategiczne kawałki (na przykład głowę) ponad powierzchnią wody, przynajmniej do czasu, aż ktoś go wyłowi, albo - w mniej optymistycznej wersji - aż zjawi się rekin i kwestia utrzymania się na wodzie przestanie być istotna w obliczu konieczności utrzymania się poza paszczą zwierza.

W tym celu kapok wyposażony jest w solidny, choć mało gustowny kołnierz w stylu hrabiego Draculi; co prawda, obecność kołnierza niekoniecznie ułatwia pływanie czy podziwianie widoków, ale nikt tego od niego nie oczekuje, natomiast utrzymania naszej paszczy ponad powierzchnią wody – owszem.

Kapoki i ich parametry opisane są dość szczegółowymi normami, aby w zależności od rozmiarów i stopnia ucywilizowania akwenu można było dobrać model, który wytrzyma akurat tak długo, jak trzeba (w końcu łódka ratownicza pływa z określoną prędkością; rekin również).

 

Środek kapoka

Aby kapok mógł spełnić zadanie, jakie przed nim stawiają dzielni żeglarze, powinien przede wszystkim sam unosić się na wodzie, co wcale nie jest takie oczywiste (pamiętacie scenę z „Rejsu”, gdzie wrzucone do wody koło ratunkowe tonie?)

Z tego powodu niezmiernie istotną kwestią jest rodzaj materiału, jaki upchamy do wnętrza kapoka. Z założenia powinno to być coś lekkiego i nieprzemakalnego, jak styropian albo korek, ale nie zawsze tak było; dawniej kapoki wypychano wodorostami, a nawet... włóknem drzewa kapokowego. Stąd, jak już się pewnie domyślacie, pochodzi nazwa. O co chodzi z tym włóknem?

Otóż, w pewnych rejonach świata (np. w Ameryce, Afryce czy innej Oceanii) rośnie sobie drzewko, zwane też puchowcem, cenione właśnie dla swojego włókna. Jest ono nie tylko bardzo lekkie, ale też odporne na działanie wody oraz bardzo sprężyste. Te wszystkie cechy niezmiernie się przydają, gdy chcemy czymś wypełnić materac, albo warstwę ocieplenia, a w ostateczności... kapok.

Oczywiście, dzisiaj znacznie taniej i szybciej jest wypchać kapok jakimś syntetycznym materiałem, produkowanym przez pracowitych, choć słabo opłacanych Chińczyków, niż czekać, aż drzewo urośnie i aż przy wrzaskach ekologów uzyskamy z niego włókno. Z tego powodu populacja drzew kapokowych wymiernie wzrosła ostatnimi laty, choć ich włókno nadal przydaje się ludzkości - np. do produkcji mydła i nawozu.

 

Kto to wymyślił?

Tak do końca to nie wiadomo, ale idea, żeby na pokładzie mieć coś, co nie pozwoli nam utonąć gdy wypadniemy za burtę, nie jest szczególnie odkrywcza. Pierwsze kapoki, a w każdym razie ich prototypy, stanowiły napompowane pęcherze wykonane ze skór zwierząt, ewentualnie z... wydrążonej dyni. Skóry i dynie były jednak mało trwałe, więc przerzucono się na kamizelki z przyszytymi klockami drewna lub korka. Wiemy z całą pewnością, że korkowe kamizelki były w sprzedaży już na początku XIX wieku - „Sporting Magazine” z października 1804 roku (Vol. XXV, No.147, strona 129), poleca w jednej z reklam właśnie taki sprzęt.

Mimo to, na początku XIX wieku kapoki wcale nie stanowiły obowiązkowego wyposażenia jednostek pływających. Powszechnie uważano, że skoro marynarze znaleźli się w wodzie, to pewnie inne elementy wyposażenia również, więc przecież chłopaki mają się czego złapać, prawda? Kapoki weszły do standardowego wyposażenia marynarzy dopiero w 1854 roku, za sprawą brytyjskiej Royal National Lifeboat Institution, choć wówczas nie były wypchane włóknem kapokowym, tylko korkiem. Dopiero na początku XX wieku miękki kapok wyparł sztywne klocki korka, dzięki czemu walczący w II wojnie światowej żołnierze powszechnie używali już albo „kapokowych”, albo pompowanych kapoków.


Ratunkowa czy asekuracyjna?

Kapok jest kamizelką ratunkową, chociaż niekiedy bywa mylnie nazywany asekuracyjną. A jaka to właściwie różnica? Zasadnicza: kamizelka ratunkowa z założenia przeznaczona jest dla człowieka kompletnie nie umiejącego pływać lub nieprzytomnego. Natomiast kamizelka asekuracyjna (a dokładnie: „środek asekuracyjny”) przeznaczony jest dla kogoś, kto potrafi pływać, ale z tytułu innych zajęć może z tym mieć przejściowe trudności.

Kamizelki ratunkowe, jak nazwa wskazuje, przydają się, kiedy potrzebujemy ratunku – z tego tytułu wyposażone bywają w elementy, które mają ułatwić ratownikom znalezienie nas i wyłowienie; mogą to być rozmaite lampki, gwizdki i lokalizatory, ale też, niby prozaiczna, a bardzo przydatna rzecz, jaką jest pas przyszyty na plecach, ułatwiający podjęcie rozbitka z wody. Kamizelka powinna też spełniać pewne założenia: skoro rozważamy jej użycie, to prawdopodobnie nam się spieszy i nie mamy czasu na studiowanie instrukcji. Z tego powodu jest tak opracowana, by przynajmniej 75 proc. osób, które wcześniej nie miały z nią do czynienia, było w stanie samodzielnie ją założyć. Kapok powinien też pozwolić na bezpieczny skok do wody z wys. 4,5 m, nie spłonąć wrzuceniu do ognia przez 2 sekundy, i tak dalej. Wszystko to opisuje konwencja SOLAS, opracowana w 2003 roku.


Mae West - czyli co?

Czyli czyli w sumie kapok, a tak naprawdę – wspomnienie Mary Jane West. Tak się złożyło, że w 1928 roku (a więc już całkiem dawno temu), niejaki Peter Markus opatentował nadmuchiwaną kamizelkę ratunkową. Traf chciał, że żyła sobie wówczas aktorka, zwana Mae West, która słynęła z tego, że odważnie eksponowała swoją seksualność oraz walory, jakimi została (całkiem hojnie) obdarzona przez naturę - a człowiek, który założył kamizelkę pana Markusa, wydawał się równie dorodny, jak pani West.

Pomysł przyjął się na tyle, że nazwa Mae West weszła do powszechnego użycia, tym bardziej, że niedługo później nastąpiła II wojna światowa, zaś wszyscy anglojęzyczni marynarze oraz piloci przezywali swoje kapoki imieniem owej aktorki.

Dziś nikt nie pamięta filmów z panią West (ku uciesze krytyków, którzy równo po nich jechali), ale imię aktorki wydaje się być wieczne. To trochę tak, jak z naszym „farelkiem” (czy ktoś jeszcze pamięta, że to się nazywa termowentylator?), nie wspominając już o takich przezwiskach, jak „usta Urbana”, albo „Sławojka”. A może znacie więcej takich kwiatków?

 


 


 

 

 

 

 

 

 

Tagi: słownik, kapok
TYP: a3
0 0
Komentarze