Na Bałtyckiej Fali cz.8. "Kurs na Rugię"

środa, 26 marca 2014
Tomasz Szymankiewicz
Za naszą rufą ciągnie się coraz dłuższy kilwater sięgający Bornholmu i wybrzeży Szwecji. Czas wydłużyć go jeszcze bardziej. Obieramy kurs na południe i żegnamy wody Skandynawii. Naszym celem jest Rugia.

Rugia mapa
Na Rugię można dotrzeć żeglując wzdłuż wybrzeża, nie tracąc lądu z oka. To dobry pomysł, jeśli planujemy spokojny rejs z rodziną.
Źródło: www.mapy.bialystok.pl

Rugia to największa wyspa Niemiec, jej powierzchnia to 926 km². Między wyspą, a lądem rozciąga się cieśnina Strelasund długa na 25 km i głęboka maksymalnie na 4 m. Brzegi cieśniny spinają dwa malownicze mosty, stary przedwojenny Rügendamm i nowoczesny, oddany do użytku w 2008 r. Rügenbrücke. Wokół wyspy znajduje się ponad dwanaście zatok (zalewów morskich nazywanych tu „Bodden”), połączonych między sobą systemem zatoczek, jezior i rzek, z których wszystkie łączą się z Morzem Bałtyckim. W dawnych wioskach rybackich można teraz znaleźć spokojne miejsca do cumowania, a na gości czekają wygodne mariny. Półwyspy Wittow, Jasmund, Mönchgut, Zudar oraz Drigge otaczają centralną część Rugii niczym wyspy archipelag. Zróżnicowanie terenu pogłębia wyspa Hiddensee oraz szereg pomniejszych wysepek. W zalewach – śródlądowych jeziorach z ujściem do Morza Bałtyckiego – można znaleźć odosobnione miejsca do cumowania w samym sercu czystej, nieskażonej przyrody. Na północnym wschodzie lasy rozciągają się aż po słynne kredowe klify, sięgające nawet 45 m wysokości.

Przylądek Arkona i Peliturm
Przylądek Arkona i Peliturm, czyli cesarska wieża nawigacyjna. Nie mylić z latarnią morską, bo w pobliżu są dwie :)
Źródło: podroze.gazeta.pl

Liczne zatoki, przystanie rybackie i kurorty sprawiają, że wyspę możemy zwiedzać na wiele różnych sposobów. Żegluga w tym zakątku świata bardziej przypomina nasze rejsy mazurskie niż typowe morskie włóczęgi. Rugia słynie z przepięknych krajobrazów i ciekawych zakątków, które można swobodnie eksplorować niemal wyłącznie na rowerach. Jeśli nie wozimy rowerów w bakistach, to możemy je wypożyczyć w większych przystaniach, jak choćby w Sassnitz. Do którego teraz się udamy.

Podejście do Sasnitz
Sassnitz szczyci się najdłuższym falochronem w Europie, jest to zarazem długie molo łączące się z miejską promenadą.
Źródło: www.sailing-guide.eu

Podejście do portu w Sassnitz do trudnych nie należy, poradzimy sobie zarówno w dzień, jak i w nocy. Za dnia jako punkt orientacyjny służy wieża hotelu „Rügenhotel“. W nocy można kierować się na małą latarnię morską o silnym świetle sektorowym (P. b. c. z. 6s) na głowicy długiego wschodniego falochronu. Podchodząc do portu Sassnitz od południa wchodzi się w zielonym sektorze światła wschodniego falochronu. Wejście do portu otwiera się na południowo-zachodnim brzegu długiego, wschodniego falochronu. Czerwony nabieżnik na zachodnim pirsie naprowadza jednostki do portu na linii 007.5°.

Sassnitz latarnia
Latarnia świecąca światłem sektorowym, która znajduje się na główce falochronu w Sassnitz jest charakterystyczna nie tylko ze względu na sposób świecenia
Źródło: *Light Painting*

Przystań w Sassnitz dysponuje 40 miejscami postojowymi dla odwiedzających jachtów, ale tak naprawdę w szczególnych przypadkach może tu zacumować trzy razy tyle jachtów. Głębokości w porcie pozwalają przybijać nawet bardzo dużym jednostkom, w razie problemów z doborem miejsca zawsze na pomoc pośpieszy nam bosman, pan Adelsberger, zawsze energicznie kierujący ruchem w marinie. W pobliżu mola znajduje się niewielka hala targowa, w której można nabyć świeże, wędzone i marynowane ryby z połowów miejscowych rybaków. Z portu do głównej części miasta wiedzie kładka, która potrafi zapewnić mocne wrażenia mniej odpornym na bujanie członkom załogi. Długość kładki to 278 metrów i można dzięki niej wspiąć się 80 metrów w górę, pokonując 120 metrów przepaści.

Sassnitz most
Władze Sassnitz uznały chyba, że żeglarze są już skrajnie uodpornieni na kołysanie, więc taką kładkę potraktują jako świetny żart :)
Źródło: fotoforum.gazeta.pl

W Sassnitz nie brakuje atrakcji. W zasadzie miasteczko możemy eksplorować na własną rękę, ale u stóp mola znajduje się informacja turystyczna, w której dostępne są też foldery w języku polskim, które ułatwią nam wybór trasy. Spacerując wzdłuż promenady znajdziemy liczne knajpki, puby i palarnie kawy. Sama przystań zaciekawi nas żaglowniami, stoczniami i muzeum portowym. Można tu nawet zobaczyć okręt podwodny, brytyjski HMS Otus wycofany ze służby w 1990 r., dziś pełniący rolę nawodnego muzeum. Jeśli skandynawskie wioski rybackie pozostawiły w nas niedosyt dotyczący wiedzy o połowach, to muzeum rybołówstwa w Sassnitz pozwoli nam uzupełnić wiadomości. Znajdują się tu nawet stare cesarskie dokumenty dotyczące zezwoleń połowowych z 1890 r. Dla mnie najciekawszą atrakcją muzeum są Sturmgesprache, czyli dyskusje o sztormach, jakie nawiedzały ten rejon Bałtyku. Można z nich nabyć cenną wiedzę o sposobach przetrwania nawałnicy.

HMS Otus w Sassnitz
HMS Otus w Sassnitz, a tle piekielna podwieszana kładka
Źródło: en.wikipedia.org

Jeśli wypożyczymy rowery, to w naszym zasięgu znajdą się kredowe klify i skała Königstuhl, leżąca w centrum najmniejszego niemieckiego parku narodowego Jasmund/Stubbenkammer. Opodal skały znajduje się centrum edukacyjno-wystawowe, w którym można obejrzeć multimedialną ekspozycję dotyczącą parku i słynnych klifów. Szlak który wiedzie nas wzdłuż urwiska ma jeden punkt, który każe się zatrzymać z zapartym tchem. Miejsce nazywa się Victoriasicht i Bałtyk wygląda z niego tak jak nigdzie indziej. Duża zawartość kredy barwi wody u podnóża klifów na piękny, turkusowy kolor. Młodszych turystów zapewne bardziej zainteresuje ekspozycja „Świata Dinozaurów”.

Rugia, kolor wody
Taki kolor Bałtyk ma tylko u podnóża klifów Rugii
Źródło: www.panoramio.com

Zwiedzając Rugię na rowerach często będziemy trafiali w niepowtarzalne zakątki, takie jak przylądek Arkona, na którym znajdują się dwie latarnie morskie i stara wieża nawigacyjna - obecnie dom pracy twórczej i pracownia bursztynu.

Przylądek Arkona
Samotny przylądek Arkona, gdzie niełatwo dotrzeć jest idealnym miejscem pracy dla artystów, którzy potrzebują spokoju tworząc precyzyjne dzieła sztuki z bursztynu.
Źródło: fotoforum.gazeta.pl

Urok Rugii tkwi w tym, że nie wszędzie da się dotrzeć autem. Piesze i rowerowe wędrówki, lądowania pontonem w dzikich zatoczkach, wyszukiwanie w locji niewielkich rybackich wiosek, to prawdziwy urok pływania u tych brzegów. Jeśli mamy możliwość, lepiej nawet wybrać się na te wody jachtem mieczowo-balastowym niż typowo balastowym, głęboko siedzącym w wodzie. Wtedy już typowo po mazursku, czasem możemy stanąć niemal na brzegu i cieszyć się pięknem dzikiej przyrody.

W dziwny sposób ta piosenka ma w sobie coś kojarzącego się z Sassnitz.
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 19 June

Wodowanie nowego trimarana "IDEC" dla Francisa Joyona.
wtorek, 19 czerwca 2007
Rehabilitacja Mariusza Zaruskiego.
poniedziałek, 19 czerwca 1989
Blisko Salcombe Harbour wchodzi na mieliznę "Herzogin Cecile".
piątek, 19 czerwca 1936
Na redzie portu gdyńskiego stanął, zakupiony ze składek społeczeństwa żaglowiec "Dar Pomorza".
czwartek, 19 czerwca 1930
Urodziła się Teresa Remiszewska-Damsz, była pierwszą Polką, a czwartą kobietą na świecie, która samotnie przepłynęła Atlantyk. W 1972 r. wzięła udział w regatach OSTAR, wcześniej odbyła pierwszy samotny rejs po Bałtyku na s/y "Zenit".
wtorek, 19 czerwca 1928
W holenderskiej stoczni GM Muller zwodowano trzymasztowy szkuner "Vlissingen", późniejszą "Iskrę", statek szkolny Polskiej Marynarki Wojennej.
wtorek, 19 czerwca 1917
Nieopodal Bacon Island Bar na mieliznę wchodzi "Flying Cloud".
piątek, 19 czerwca 1874
Wodowanie "Sovereign of the Seas" - największego klipra zbudowanego przez J. W. Griffithsa i McKaya - słynnych budowniczych kliprów herbacianych.
sobota, 19 czerwca 1852