Jak przeprowadzić renowację kadłuba

piątek, 11 kwietnia 2014
Zbigniew - Batiar
Po roku straconym z życia, kiedy pożegnawszy się z Batiarem zostałem na lodzie, przepraszam - na lądzie, i smętnie snułem się po tym lądzie, zmagając się z rozpaczą żony po stracie jachtu, postanowiliśmy naprawić błąd i stać się ponownie armatorami. Skromne emeryckie zasoby pokierowały nas na szukanie okazji i takowa się trafiła w postaci dobrze utrzymanego VIS 65.

Dobrze, z wyjątkiem kadłuba, a szczególnie dna jachtu. Jacht stał na elektrownianym zbiorniku wody używanej do chłodzenia turbin i w tej ciepłej wodzie legły się najrozmaitsze żyjątka, które z kolei wręcz wżarły się w dno jachtu. Pokazuje to poniższe zdjęcie.

Kadłub przed renowacją

Poprzedni właściciel zmywał kadłub z brudu, ale już tego nie tykał i tak uzbierało się całkiem sporo. Papier o gradacji P180 nie dawał sobie z tym rady i istniała zawsze obawa uszkodzenia żelkotu. Do tego doszły problemy ze zmatowiałym i przebarwionym żelkotem. Ruszyłem w internet i dopiero dostałem mętliku w głowie od zbawiennych rad. Każda inna i każda dobra. Postanowiłem poszukać swojej drogi i firmy, z którą mogę skonsultować moje problemy, dobrać kompleksowo metodę i zakupić środki chemiczne oraz narzędzia. Uprzedzając fakty informuję, że było to doskonałe posunięcie i warte podzielenia się tym doświadczeniem z wszystkimi, którzy napotkają podobne problemy, co też czynię.

Wybrałem firmę Farecla-Polska. Przedstawiłem moje problemu i otrzymałem na wstępie taką poradę. Przytoczę oryginalną korespondencję z jednym z dyrektorów firmy, aby pokazać stopień jej zaangażowania, aż do oferty konsultacji przy jachcie.

Spróbujemy użyć pasty o symbolu Profile 300 z wełnianymi aplikatorami.

Proces ten powinien doprowadzić do pozbycia się warstwy porowatej maksymalnie ją wygładzając oraz usuwając wszelkie odbarwienia.

Wstępnie należy użyć wełnianego zgrubnego aplikatora, a następnie wykończeniowego z wełny jagnięcej z tą samą pastą.

Praca nie jest skomplikowana, należy tylko zwracać uwagę na temperaturę powierzchni, na której pracujemy, aby nie była zbyt wysoka (źle to może wpłynąć na żelkot - po prostu trzeba się powolnymi ruchami przemieszczać po powierzchni). Metoda pracy, o której piszę jest wersją z wykorzystaniem polerki kątowej (bardziej efektywna i ekonomiczna). Powinno to pomóc.

Na warstwę żelkotu możemy używać chemię dedykowaną, która jej nie zniszczy i nie zmieni jej struktury.

Bardzo częstym błędem jest stosowanie do usunięcia glonów aktywnej piany używanej w myjniach samochodowych, nawet środki kuchenne bądź łazienkowe mogą w sposób radykalny niszczyć tą cienką ochronę. Ja zalecam stosowanie profesjonalnych środków, takich, które są przeznaczone do powierzchni wykonanych z kompozytu.

Oczywiście aktualna jest pasta Profile 300 z wełną zgrubną (WCP), po tej operacji zostając przy Profile 300 z głowicą wykończeniową (LWP).

Po jednej wystarczy - ścinanie pęcherzyków - papier ścierny P480-600 dokończyć 1200, oglądnąć i powąchać!!

To ostatnie zdanie dotyczy problemu ew. osmozy, ponieważ zauważyłem na powierzchni żelkotu małe pęcherzyki.

W tym miejscu napiszę kilka słów o osmozie. Po ukazaniu się tego materiału w internecie, do dzisiaj otrzymuję maile o pomoc w sprawie pęcherzyków i obawy o osmozę. Przyznam się, że ja na własne oczy widziałem laminat zaatakowany przez osmozę w latach 70. i dotknęło to klubowych Omeg (Ostród) z pokryciem słomkowym, ale oblaminowanych. Woda jak się dostała i zadomowiła pomiędzy drzewem a laminatem, po kilku latach zrobiła swoje. Wygląd – zbielała struktura wilgotnego proszku i śmierdząca. Stąd ta rada o wąchanie.

W naszej strefie klimatycznej pojawienie się osmozy to rzadki wypadek, a alarm z powodu zauważenia pęcherzyków na żelkocie przeważnie fałszywy. Pęcherzyki to przeważnie objaw błędów technologicznych w produkcji. Wszyscy korespondenci potwierdzili, że po ścięciu pęcherzyków nie zauważyli w środku objawów osmozy. I na tym tyle. Dodam tylko, że jeśli, niech Neptun ochroni, pojawi się faktyczna osmoza, to żadne szlifowanie nie pomoże. Trzeba wycinać całe kawały laminatu i wstawiać nowe, ale to inna bajka.

W wyniku pozostałej korespondencji zaproponowano mi do zmycia skamieniałej warstwy na dnie chemię, o czym za chwilę, bo było to genialne, sami zobaczycie.

Zaopatrzyłem się więc w polerkę (najtańsza 250 zł i sprawdziła się doskonale), tarczę z wełny owczej i tarczę z wełny jagnięcej, ponadto papier ścierny P400, P600 i P1200. 1 L Profile 300 i butelkę Marine Clear. Ten spryskiwacz służy do nanoszenia roztworu Marinera z wodą na powierzchnię jachtu i to jest ta genialna chemia.

W zależności od stopnia zabrudzenia Marine-Clear rozcieńcza się w podanych na butelce proporcjach w ciepłej wodzie i następnie aplikatorem nanosi na powierzchnię jachtu. Wybieramy każdorazowo niewielką powierzchnię do zmywania.

Preparaty do czyszczenia kadłuba

Poniższe zdjęcia pokazują wybrany fragment powierzchni dna przed operacją i po. Widać wyraźnie smugi po ruchach gąbką. Tak, po odczekaniu minuty lub dwu, przecieramy miejsce gąbką, a efekt widać na zdjęciu po prawej. Te rysy to pokiereszowane dno, ale to inny problem. Zapewniam, że powierzchnia ta nie poddała się myjce ciśnieniowej, szczotkom lub papierowi ściernemu.

Kadłub przed czyszczeniem Kadłub po czyszczeniu

A teraz sam żelkot. Kadłub wyglądał jak niżej i zapewniam, że były miejsca gorsze.

Żelkot

Tu zaczyna się rola Profile300 i tarcz polerskich. Tam, gdzie były pęcherzyki, trzeba było je ściąć papierem ściernym, kolejno P600 i P1200. W razie potrzeby zacząć od P400.

Potem następuje proces polerowania. W pierwszym etapie tarczą z wełny owczej (jakby grubsza obróbka). Na tarczę nanosimy pastę (jakieś trzy porcje tego, co nakładamy na szczoteczkę do zębów). Piszę o tym ponieważ miałem kłopoty i znowu po konsultacji z firmą okazało się, że nakładam zbyt dużo. Wybieramy fragment powierzchni do polerowania (jakieś 0,5 m2). Zaczynamy od niższych obrotów, aby rozprowadzić pastę na powierzchni, a potem zwiększamy obroty i dużymi, okrężnymi ruchami polerujemy. Unikamy polerowania w jednym miejscu przez dłuższy czas, aby nie uszkodzić żelkotu (zacznie się topić). Po zrobieniu całego kadłuba zaczynamy proces końcowy tarczą z wełny jagnięcej. Identycznie... i zobaczmy efekt końcowy.

Jacht po renowacji kadłuba

Żelkot na pokładzie był tylko całkowicie matowy i wystarczyło od razu zastosować tarczę z wełny jagnięcej i wygląda podobnie jak kadłub.

Uwaga robocza. Tarcz nie wolno prać. Czyścimy mechanicznie, np. uruchamiając szlifierkę i "jeżdżąc" tarczą po jakimś kawałku szorstkiej wykładziny.

Jacht wygląda jakby wyszedł że stoczni, a ma 13 lat... i widać było na zdjęciach moment startowy do renowacji. Mam nadzieję, że pomogłem potrzebującym :)

Zbigniew - Batiar
TYP: a3
0 0
Komentarze