TYP: a1

Wigilijna kapusta z grzybami i fasolą

sobota, 24 grudnia 2011
MZ

Do tej pory Ewie szczęście sprzyjało, udawało jej się przeprowadzić wszystko to co planowała. A zaplanowany miała każdy szczegół swojej podróży dookoła świata. Teraz też mało brakowało by wszystko odbyło się po jej myśli. Postanowiła spędzić Święta Bożego Narodzenia na Wyspie Bożego Narodzenia, tyle tylko, że chciała przypłynąć tu trochę wcześniej, by móc obejrzeć widowisko, jakim jest coroczna, występująca w listopadzie migracja krabów czerwonych. Uczestniczy w niej około 100 milionów osobników. Ale tym razem plany nie do końca się powiodły.

Wprawdzie jacht, którym żeglowała odbył remont w Australii i był w znakomitym stanie, ale sztormy jakie pojawiały się na tym akwenie w okresie właśnie od listopada do kwietnia, zmusiły ją do opóźnienia przybycia w to miejsce. Na większości etapów swojego rejsu żeglowała sama, tym razem jednak wzięła na pokład znajomego swojej australijskiej przyjaciółki. Rob, bo tak miał na imię ów młodzieniec, był rdzennym Australijczykiem, to znaczy jego przodkowie przybyli na ten kontynent jako skazańcy, chwalił się tym pochodzeniem i z dumą prezentował kajdany w jakie byli zakuci. Wisiały one na ścianie living roomu jego niewielkiego domu w Sydney.

Rob sprawdził się jako załogant. Po przeczekaniu sztormów u wybrzeży Bali, popłynęli na Wyspę Bożego Narodzenia. Zbliżała się Wigilia. Ewa wprawdzie zawiedziona spóźnieniem, które uniemożliwiło obserwację migracji krabów, chciała jednak przynajmniej część swych zamierzeń przeprowadzić, a w planie była polska wigilia. Wigilia na antypodach – to wyzwanie któremu mało kto mógłby sprostać. Ale w wypadku Ewy mamy do czynienia z perfekcjonistką, która planuje z wyprzedzeniem każdy swój ruch.

I tak, gdy tylko zawinęli 23 grudnia do Flying Fish Cove, czyli jedynego portu na wyspie, wybrała się na brzeg. Wróciła z kilkoma liśćmi palmowymi, które po chwili zamienione zostały w choinkę obwieszoną kilkoma bańkami. Bańki te odbyły podróż zapakowane w siano i ukryte na dnie jej bagażu. Inni zadowolili by się jakąkolwiek rybą, która mogłaby zastąpić świątecznego karpia, ale Ewa musiała podać coś, co bezpośrednio nawiązywało do wigilii jaką pamiętała ze swojego rodzinnego domu. Owszem, mógł być barszcz z torebki, suszone ravioli zastępujące uszka, ale ona miała przygotowaną swą tajną broń, broń perfekcjonistki – kapustę z grzybami i fasolą. Po kambuzie rozszedł się niebiański zapach gdy zaczęła podgrzewać wyjętą ze słoika przewiezionego w bagażu, zawekowaną jeszcze w Polsce kapustę. Rob przyglądał się temu co wylądowało na stole w messie z pewną nieufnością. Po pierwszym kęsie, uśmiech rozświetlił jego twarz – Oh! This is cabbage of my live – wykrzyknął w uniesieniu.

Wigilijna kapusta z grzybami i fasolą

Do przygotowania wigilijnej kapusty potrzebujemy 2 kg kapusty kiszonej, około 1 kg kapusty białej, pół kilograma fasoli jaś oraz 10 dkg suszonych prawdziwków. Fasolę należy namoczyć na noc, po czym ugotować – solimy dopiero pod sam koniec gotowania, bo inaczej pozostanie twarda. Kapustę kiszoną trzeba odcisnąć starannie i lekko poszatkować. Kapustę białą poszatkować. Kapusty gotujemy osobno. Grzyby moczymy w wodzie i gotujemy. Kapusty ugotowane łączymy i mieszamy dodając jedną łyżkę masła. Kapelusze grzybów po ugotowaniu kroimy na spore kawałki, dodajemy do kapusty wraz z wywarem, w którym się gotowały. Teraz należy dodać odrobinę zasmażki – białej – oraz fasolę. Mieszamy podgrzewając i uważając aby całość się nie przypaliła.

TYP: a3
0 0
Komentarze