TYP: a1

Żeglarze ścigali się na zalewie

wtorek, 21 czerwca 2022
Informacja prasowa

W miniony weekend na włocławskim zalewie zaroiło się od białych żagli. Nie przypadkowo, bowiem w dniach od 17 do 19 czerwca żeglarze z całego kraju walczyli tu o prymat w Długodystansowych Mistrzostwach Polski Jachtów Kabinowych ANWIL CUP 2022. Zawody przygotował i przeprowadził już po raz 24.  włocławski YACHT CLUB ANWIL.

 

„Sakramentalna” formuła „Regaty ANWIL CUP 2022 uważam za otwarte” padła z ust Jarosława Chmielewskiego, Członka Zarządu ANWILU S.A., Sponsora Głównego Mistrzostw.

 

Regaty ANWIL CUP wpisują się w cykl rozgrywek Pucharu Polski Jachtów Kabinowych rozgrywanych w  czasie sezonu na wielu akwenach całego kraju – w tym roku planowanych jest osiem edycji tych zawodów (plus finał), włocławskie były drugą eliminacją w tegorocznym kalendarzu. Dodatkowym atutem do udziału w zawodach we Włocławku jest fakt, iż posiadają one wysoki ranking cyklu PPJK. Nie dziwi zatem  fakt, że zwyczajowo na tych zawodach obecny jest Wiceprezes Polskiego Związku Żeglarskiego   Jarosław Bazylko, (występujący w zasadzie w potrójnej roli – oprócz już wymienionej funkcji jest on jednocześnie Prezesem cyklu PPJK, a był także Sędzią Głównym regat. Mieliśmy na regatach także innego znamienitego gościa – w podsumowaniu zawodów wziął udział Tomasz Chamera Prezes Polskiego Związku Żeglarskiego.

Na starcie regat stanęło 39 załóg z ponad setką zawodników na pokładach.  Ścigali się w pięciu zaliczanych do Mistrzostw klasach: T-1, T-2, T-3, T-Sport i MICRO. Była też szósta grupa jachtów nazwana klasą OPEN 6,3, w której zawodnicy walczyli o prymat i pulę nagród podobną jak w pozostałych klasach, ale bez tytułu Mistrza Polski.

 

Przez trzy dni trwania zawodów rozegrano 10 wyścigów. Główny kierunek wiatru na trzy dni przewidywał oś S-N, czyli w poprzek zalewu, co powodowało, że nie było to łatwe zadanie tak dla organizatorów regat, Komisji Sędziowskiej jak i samych zawodników.  Zmienne kierunkowo wiatry o niestabilnych mocach utrudniały ustawienie optymalnej trasy. Dość powiedzieć, że pierwszego dnia regat udało się przeprowadzić zaledwie dwa wyścigi na dość krótkiej trasie. W drugim dniu zawodów było zgoła odmiennie – wiatr z godziny na godzinę przybierał na sile i „ustabilizował kierunek” - cztery wyścigi po trójkącie i jeden bardzo długi – to „dorobek” wielu godzin spędzonych na wodzie. Wrócili zmęczeni, ale zadowoleni po wymagającej rywalizacji. Nie obyło się „bez strat”, dwa złamane maszty (po gwałtownym uderzeniu szkwału) kilka wywrotek mniejszych jednostek – tu żeglarze poradzili sobie sami bez konieczności interwencji ratowników... postawili jachty i popłynęli dalej...     Najbardziej wymagające warunki były trzeciego dnia. Wiatr tężał z każdą minutą, szereg załóg zrezygnowało ze startu w ostatnim (10 w sumie) wyścigu, co nie zmieniło specjalnie układu klasyfikacji bo przy wielu startach ten najgorszy odrzuca się w podsumowaniu.     Właśnie – jeśli chodzi o klasyfikację to w przypadku trzech klas (T-3, T-Sport i MICRO) w zasadzie od początku „wszystko było jasne”, bardzo szybko ustaliła się czołówka klasy i dowiozła swoje wyniki do końca. Zdecydowanie bardziej dynamicznie układała się rywalizacja w pozostałych trzech klasach – tu do ostatniego dzwonka nikt nie był pewien swojego ewentualnego miejsca  na podium, a różnice w klasyfikacji by jedno-dwu punktowe.... czyli niewiele.

 

Jeszcze tylko rozpatrzenie przez Komisję Sędziowską kilku protestów, i na zakończenie całej procedury ostateczne ustalenie wyników. A w oczekiwaniu na wydrukowanie dyplomów gospodarze regat zaprosili uczestników zawodów na tradycyjny żurek kujawski.Zwycięzcy w klasach T-1, T-2 i T-3, T-Sport i MICRO otrzymali puchar, medale i dyplomy, a przede wszystkim tytuły Mistrzów Polski (będą potwierdzone pod koniec roku Certyfikatami PZŻ). Otrzymali też nagrodę finansową. Zwycięzcy  klasy  OPEN 6,3 zdobyli podobne laury, ale bez mistrzowskiego tytułu. A wśród wszystkich uczestników regat rozlosowano kilkadziesiąt „drobnych” nagród pozyskanych dzięki przychylności sponsorów. A na tych jak co roku żeglarze mogą liczyć – przede wszystkim na swojego najważniejszego mecenasa  ANWIL S.A.- Głównego Sponsora Mistrzostw. Wśród przyjaciół żeglarzy wymienić możemy także włocławskie firmy i przedsiębiorców takie jak: RADPAK, KLEIB, INSTAL-PROJEKT, ZAKŁAD BUDOWLANY Jan Góreczny, MAJSTER DEVELOPMENT oraz MAT-POŻ.

Regaty ANWIL CUP, obok wymiaru mistrzowskiego, mają też dodatkowy wymiar, może nie rywalizacji, ale prestiżowego aspektu. Jest nim medal memoriałowy im, Jerzego Fijki, byłego redaktora naczelnego miesięcznika ŻAGLE, pomysłodawcy Długodystansowych Mistrzostw Jachtów Kabinowych na Zalewie Włocławskim.  W tym roku przypadł on Jackowi Olubińskiemu  zwycięzcy klasy T-2. Memoriałowe trofeum wręczył osobiście wieloletni redaktor naczelny miesięcznika ŻAGLE Waldemar Heflich.

Podsumowując regaty Jarosław Chmielewski Członek Zarządu ANWIL S.A. zaprosił żaglarzy na „jubileuszową” 25 edycję ANWIL CUP  za rok, a Tomasz Chamera Prezes PZŻ, dziękując w imieniu żeglarzy za to zaproszenie wyraził nadzieję, że świętować będziemy nie tylko 25, ale i kolejne „5” kolejnych edycji ANWIL CUP, bo to są naprawdę świetne regaty.

Regaty sędziowali: Robert Exner, Jarosław Bazylko i Piotr Dwórznik. Sędzią Mierniczym zawodów był Zbigniew Kacprzak. O bezpieczeństwo na wodzie zadbali ratownicy z włocławskiego WOPR wspierani przez kolegów z Kłodawy. Nie zabrakło również funkcjonariuszy z Ogniwa Prewencji na Wodzie Komendy  Miejskie Policji we Włocławku.

 

Tagi: regaty, Anwil Cup
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 17 August

Na "Nord IV" Andrzej Urbańczyk, w ramach przygotowań do rejsu dookoła świata, wyruszył w próbny rejs na trasie San Francisco, Hawaje i z powrotem
wtorek, 17 sierpnia 1982
W wyniku wcześniejszego zakotwiczenia w zatoce położonej w północnej części Wyspy Niedźwiedziej, a następnie dragowania kotwicy, s/y "Otago" wszedł na skały, doznał poważnych uszkodzeń kadłuba, a po ściągnięciu ze skał zatonął
wtorek, 17 sierpnia 1976
Ze Świnoujścia do Jamestown na uroczystości 350.lecia osadnictwa w Stanach Zjednoczonych wyruszył s/y "Joseph Conrad" pod dowództwem Kpt. Bogdana Dacko (oficerami w tym pierwszym polskim rejsie po odwilży 1956 r. byli znani później kapitanowie - Jerzy Sze
niedziela, 17 sierpnia 1958