Barką po Europie. Portugalia

wtorek, 7 marca 2017
Monika Frenkiel

Dziś w naszej podróży barką po Europie wraz z Charter Navigator zapraszamy was do Portugalii – czyli wiadomo, że będzie wino, owoce morza i muzyka. Barkami pływać możemy tutaj po Grande Lago – największym w Europie sztucznym jeziorze o powierzchni 250 km kw.

Grande Lago ma 55 km długości i miejscami nawet 9 km szerokości. To idealne miejsce na sporty wodne – pływanie kajakiem czy canoe, narty wodne, żeglowanie a także pływanie, gdyż woda jest czysta.  Coś dla siebie znajdą tutaj amatorzy trekkingu i jazdy na rowerze. Warto tutaj spędzić parę nocy pod gwiazdami – ten region jest miejscem pod specjalną ochrona ze względu na swój spektakularny widok gwiaździstego nieba. Dlatego też tutejsze nocne oświetlenie jest ograniczone do minimum, aby stworzyć idealne warunki nawet dla domorosłych astronomów.

Miejscem, z którego rozpoczyna się nasza podróż jest marina Amieira. Pierwszym przystankiem może być niewielka wioska o pięknej nazwie Estrela. Podróżując do niej możemy popodziwiać wielką tamę, dzięki której udało się stworzyć tak zbiornik wodny. Tama została ukończona w 2002 roku, a jej ściany mają wysokość 96 metrów, a samo Grande Lago to część systemu irygacyjnego, zasilającego wodą gaje oliwne i cytrusowe sady regionu Alqueva.

Estrela to niewielka, spokojna miejscowość z „klimatem”, pełna małych, białych domków z czerwonymi dachami, brukowanymi uliczkami i uroczym małym kościółkiem. Podobne architektonicznie jest pobliskie miasteczko Aldeia da Luz. Co ciekawe, jest to w miarę dokładna replika miasta o tej samej nazwie, pochłoniętego przez wody powstającego jeziora. W miejscowym muzeum można zobaczyć narzędzia codziennego użytku mieszkańców starego Luz i fotografie zatopionego Luz. Znajduje się tutaj także arena walki z bykami, dziś przekształcona w skansen.

Na północ od Luz znajduje się średniowieczne miasta Mourão, które w przeszłości kilka razy przechodziło z rąk muzułmanów w ręce chrześcijan i odwrotnie. Znajduje się tutaj piękny, dobrze zachowany gotycki zamek i fantastyczny punkt widokowy.

Z Mourão można wybrać się na wycieczkę szlakiem prehistorycznych megalitów. To wielkie, rzeźbione kamienie o fallicznych kształtach, służące mieszkającym tutaj dawnym plemionom do niczego innego, jak tylko do pobudzania płodności. Wierzono, że gdy kobieta obejmie bardzo mocno taki kamień, to może zajść w ciążę. Znajduje się tutaj także  inny głaz, który przypomina wielkiego grzyba i miał trochę inną funkcję niż pozostałe megality. Mianowicie niezamężna kobieta stawała tyłem do tego kamienia w specjalnym miejscu i rzucała lewą ręką przez prawe ramię małym kamyczkiem, starając się, aby zatrzymał się on na kapeluszu megalitu-grzyba. Liczba niepowodzeń świadczyła o ilości lat, które dzielą dziewczynę od zamążpójścia.

Chętni mogą odwiedzić pobliską fabrykę glinianych naczyń (gdzie można podjąć samodzielna próbę wykonania glinianego naczynia), fabrykę dywanów oraz – oczywiście - winnicę eksportującą swoje produkty do blisko 40 państw. Zainteresowani produkcja wina mogą tutaj uczestniczyć w krótkiej lekcji rozpoznawania win.

Barka daje nam pewna swobodę przemieszczania się – warto więc skierować się na północny kraniec jeziora, na hiszpańską stronę, do miasteczka Olivenza. To świetna okazja do poobserwowania tutejszych ptaków, chociaż prowadząc barkę trzeba mocno uważać i trzymać się ściśle trasy wyznaczonej przez GPS. Inaczej możemy utknąć na czubku drzewa. To efekt pewnych…nieporozumień między Hiszpanią a Portugalią. Sąsiedzi nie mogli się porozumieć, dlatego przed zalaniem terenu nikt nie usunął rosnących tutaj drzew.  Woda nie zakryła ich całkowicie a konsekwencją tego jest naturalny labirynt stworzony przez „podwodny” las.

W Olivenzy warto zajrzeć do miejscowego muzeum antropologicznego i przejść się po masywnych murach obronnych. Widok z nich, zwłaszcza z wież jest oszałamiający. Miasto jest także ciekawostką ze względów politycznych. Olivenza stała się częścią Portugalii w 1297 roku, gdy król Dionizy I po śmierci kastylijskiego władcy Sancha IV zmusił w traktacie z Alcanizes regentkę Marię de Molina do oddania jej wraz z terytorium Campo Maior i innymi ziemiami. W 1801 po nieudanej inwazji hiszpańskiej królowa Maria zgodziła się oddać miasto Hiszpanii wraz z częścią Gujany na mocy traktatu podpisanego w Badajoz.

W 1815 na porządkującym Europę po wojnach napoleońskich kongresie wiedeńskim  portugalska delegacja pod przewodnictwem księcia Palmela doprowadziła do zawarcia w Ustaleniach Końcowych artykułu 105, który potwierdzał portugalskie prawa do Olivenzy, jednak pozostawiał tę kwestię do rozwiązania w drodze uzgodnień dwustronnych. Hiszpania uznała, że to postanowienie kongresu nie unieważniło wcześniejszego traktatu z Badajoz i podpisała jego ustalenia.

Władze hiszpańskie utrzymują, że ich kraj posiada władzę nad okręgiem. Portugalia jednak nigdy nie uznała hiszpańskiej władzy nad Olivenzą. Od zakończenia kongresu wiedeńskiego prowadzono negocjacje odnośnie statusu Olivenzy, jednak zostały one przerwane w wyniku portugalskiej inwazji na terytorium obecnego Urugwaju. Od tego czasu graniczne status quo między obydwoma krajami pozostało na linii wytyczonej przez układ z Badajoz wzdłuż rzeki Gwadiana.

W 1840 roku władze hiszpańskie w okręgu zakazały używania języka portugalskiego także w obrzędach religijnych. W chwili obecnej zachował się portugalski na tym terytorium głównie wśród ludności wiejskiej i starszych generacji w miastach. Młodzież używa języka kastylijskiego. 

Z powodu kontrowersji wokół Olivenzy granica portugalsko-hiszpańska została dokładnie wytyczona jedynie we fragmentach. Dziś w Portugalii istnieje kilka stowarzyszeń nacjonalistycznych domagających się zwrotu Olivenzy.

Gwoździem programu podczas pobytu nad Grande Lago z pewnością zwiedzanie Monsaraz, nazywanego przez tutejszych mieszkańców Orlim Gniazdem. Monsaraz zajmuje ważne miejsce w historii Portugalii. W przeszłości było świadkiem burzliwych wydarzeń. Rządzili nim i Portugalczycy, i Maurowie, i Hiszpanie. Po wygnaniu Maurów miasteczko przeszło w ręce templariuszy, a potem ich następców, Zakonu Chrystusowego. Miasteczko otoczone jest murami, w środku znajduje się zamek i fortyfikacje. Zamek wzniesiony został przez Alfonsa III i Dionizego w XIII wieku, by chronić granicę z Hiszpanią. Obecnie dziedziniec zamku służy kilka razy w roku jako arena do walk byków (zwykle korrida w Portugalii jest bezkrwawa, w Monsaraz byka się zabija, ale nie na oczach publiczności). Dookoła rozpościerają się cudowne pejzaże Alantejo. Z wysokiego wzgórza z jednej strony widać rzekę Gwadianę, a z drugiej Hiszpanię.
W miasteczku na uwagę zasługuje kościół Igreia Matriz i stojący przed nim wysoki gotycki pręgierz. Stojące wzdłuż ulicy domy ozdabiane są herbami i pochodzą z XVII wieku.



W środku dnia w Monsaraz otwarte są tylko małe sklepiki z pamiątkami (kolorową ceramiką, ręcznie tkanymi wełnianymi kapami i kocami). Jest cicho i spokojnie, bo mieszka tutaj zaledwie około 80 osób. Niedaleko – ok. 3 km znajdujesię też słynne pole megalitów, ze słynnym kromlechem z Xerez.


 

 

Tagi: barki, Portugalia, turystyka, jezioro, Grande Lago
TYP: a3
0 0
Komentarze