TYP: a1

Ormuz, Wujek Sam i superkoralowce

środa, 18 marca 2026
Hanka Ciężadło

Cieśnina Ormuz – za sprawą działań Izraela i USA jej nazwa niemal nie znika z nagłówków. Czemu jednak Teheran ma prawo czynić wstręty amerykańskim jednostkom – i jak przyczynili się do tego sami Amerykanie? Dlaczego Cieśniny nie da się po prostu zastąpić rurociągiem? I jak w tych warunkach funkcjonuje przyroda?

Dlaczego Ormuz nie można zastąpić rurociągiem

W normalnych warunkach (czyli nie-wojennych) przez Cieśninę Ormuz przepływa 20 milionów baryłek ropy naftowej dziennie. To naprawdę dużo – mniej więcej 20% światowego zużycia tego paliwa. Biorąc pod uwagę napięcia w regionie, byłoby wspaniale stworzyć jakąś alternatywę dla tej drogi – na przykład rurociąg. Dlaczego zatem nikt na to nie wpadł?

Otóż wpadł – ale istniejące instalacje (rurociąg Wschód-Zachód Arabii Saudyjskiej i rurociąg Abu Zabi Zjednoczonych Emiratów Arabskich) mają łączną przepustowość na poziomie 9 milionów baryłek dziennie. To nawet nie połowa. Oznacza to spory problem dla świata, chociaż nie dla całego. Kraje uznawane przez Teheran za neutralne bądź całkiem sympatyczne (np. Chiny) mają uprzywilejowaną pozycję. Reszta ma problem (chyba że zacznie udawać chińskie jednostki, bo i takie przypadki miały już miejsce).

Nie chcemy dzielić się zyskami – ale koszty co to innego

Ruch przez Cieśninę drastycznie zmalał, ale 12 marca ambasador Iranu przy ONZ podkreślił wyraźnie, że Teheran nie zamierza jej zamykać. Warto jednak spojrzeć na sytuację szerzej. Zgodnie z Konwencją Narodów Zjednoczonych o prawie morza (UNCLOS) statki mają prawo do tranzytu przez cieśniny międzynarodowe – w tym przez Ormuz. Rzecz w tym, iż USA nie uczestniczy w UNCLOS. Konwencja powstała w 1982 roku, USA co prawda podpisały ją w 1994 r., ale nigdy jej nie ratyfikowały, uznając, że będzie to dla nich ograniczenie suwerenności oraz że nie chcą dzielić się potencjalnym zyskiem z górnictwa morskiego z innymi krajami. Teraz za to dzielą się z nimi kosztami. 

W związku z wojną Izraela i USA z Iranem Międzynarodowa Federacja Pracowników Transportu uznała tę drogę za „obszar wysokiego ryzyka” – a to podniosło premie do 0,4% wartości kadłuba. W praktyce każdy rejs supertankowca kosztuje więc o 600 000 dolarów więcej. Nawet jeśli nikt nie strzela i nie blokuje drogi – transport tamtędy po prostu się nie opłaca.

Ormuz nie jest dla początkujących

Cieśnina to wyjątkowo zatłoczone i głośne miejsce, a to ma swoje przełożenie nie tylko na handel ropą, ale przede wszystkim na naturę. Jak ta sobie radzi? Cóż… to skomplikowane. Ciągły hałas generowany przez gigantyczne tankowce i mniejsze (ale szybsze) jednostki, do tego sonary wojskowe – to wszystko bardzo utrudnia nawigację zwierzętom takim jak delfiny czy morświny. Przez Ormuz migrują też diugonie i rekiny wielorybie – i niestety często padają ofiarą kolizji z tankowcami.

Z drugiej jednak strony Cieśnina Ormuz to całkiem komfortowy dom dla tzw. superkorali. Skąd przedrostek "super"? Otóż zwykłe koralowce blakną i umierają, gdy temperatura wody utrzymuje się na poziomie przekraczającym 32°C. Jednak te żyjące w Cieśninie są wyjątkiem. Panująca tam średnia temperatura na poziomie 36°C zupełnie nie robi na nich wrażenia, wyglądają wręcz kwitnąco (chociaż to zwierzęta). Jest to prawdziwy ewenement, a zarazem szansa dla ich mniej odpornych kuzynów w pozostałych morzach. Uczeni z różnych krajów podejmują nawet próby wykorzystania genów superkoralowców do potencjalnej odbudowy raf koralowych w innych miejscach.

Tagi: cieśnina, Ormuz, Iran, USA, UNCLOS
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 18 marca

Urodził się Nathaniel Herreshoff, jeden z najlepszych konstruktorów dawnych żaglowców (zm. 02.06.1938 r.).
sobota, 18 marca 1848
Urodził się Kapitan Aleksander Bereśniewicz, senior polskiego żeglarstwa akademickiego; w latach trzydziestych ubiegłego stulecia pływał z generałem Mariuszem Zaruskim na s/y "Temida II" i "Zawisza Czarny", po wojnie prowadził pionierskie wówczas rejsy do
czwartek, 18 marca 1909