TYP: a1

Deutsche Marine ma spory problem

czwartek, 8 kwietnia 2021
Hanka Ciężadło
U naszych zachodnich sąsiadów wybuchł ostatnio mały skandal: okazało się bowiem, że w niemieckich okrętach podwodnych montowane są rosyjskie systemy nawigacyjne. Jak to wpłynie na obronność Niemiec oraz sił NATO – i czy taki system w razie ewentualnych działań wojennych nie okaże się przypadkiem koniem trojańskim?
 
Odkrycie niemieckiej prasy
Całą burzę wokół kwestii bezpieczeństwa cybernetycznego rozpętała informacja zamieszczona w tygodniku Bild dam Sonntag z 28 marca. Ujawniono tam, że od 2005 roku w niemieckich okrętach podwodnych montowane są systemy nawigacyjne produkowane przez rosyjską spółkę Tranzas z Sankt Petersburga. 
Decyzję co do dostawcy tego typu rozwiązań podjęło federalne ministerstwo obrony Niemiec. Miało to miejsce podczas rządów Gerharda Schrödera, jednak kiedy po kolejnych wyborach władzę przejęła Angela Merkel, współpraca z rosyjskim przedsiębiorstwem była kontynuowana.
 
Oj tam, oj tam
W efekcie tej współpracy rosyjskie systemy nawigacyjne zostały zamontowane w okrętach podwodnych U35 (S185) i U36 (S186). Jednostki zostały wprowadzone do służby w 2015 i 2016 roku, a więc już za rządów pani Merkel.
Przedstawiciele resortu obrony twierdzą jednak, że przecież wszystko jest w porządku – ewentualne zagrożenia cybernetyczne są „pod pełną kontrolą”. Nieco innego zdania są oficerowie Deutsche Marine oraz Bundesamt für Verfassungsschutz (Federalny Urząd Ochrony Konstytucji), będący w praktyce cywilnym wywiadem Republiki Federalnej Niemiec.
 
A co "w razie wu"?

Przedstawiciele Bundesamt für Verfassungsschutz mówią wprost o możliwości sabotażu ze strony obcych państw. Warto przypomnieć, że Rosja nie jest członkiem NATO i choćby z tego powodu należy zachować pewną rezerwę, współpracując z nią w zakresie wojskowości. 

Specjaliści BfV podkreślają też, że systemy nawigacyjne montowane w niemieckich okrętach podwodnych powinny pochodzić z państw Unii Europejskiej, a przynajmniej z krajów NATO. W przeciwnym razie atak cybernetyczny może nie tylko utrudnić nawigację, ale w skrajnym wypadku nawet unieruchomić okręty podwodne Deutsche Marine. Dane nawigacyjne z rosyjskich systemów mogą przecież łatwo zostać podsłuchane i zmanipulowane. I co wtedy?

No właśnie
Ta sytuacja budzi zaniepokojenie nie tylko BfV, ale też niemieckich polityków. Tobias Lindner, będący rzecznikiem ds. polityki obronnej grupy parlamentarnej partii Zielonych, oficjalnie wezwał dowództwo Bundeswehry do złożenia zapewnienia, iż rosyjskie oprogramowanie nawigacyjne nie stanowi zagrożenia dla obronności niemieckiej marynarki wojennej. Zażądał też wyjaśnienia, co takiego kierowało decydentami, że podjęli i kontynuowali przez kilkanaście lat współpracę z rosyjską spółką.

 

Tagi: Niemcy, Rosja, nawigacja, cybernetyka, atak, okręt podwodny, bezpieczeństwo, sabotaż
TYP: a3
0 0
Komentarze