TYP: a1

Vasco da Gama i kawior żydowski

sobota, 23 lutego 2013
MZ

Dwie karaki i jedna mała karawela opływały Przylądek Dobrej Nadziei. Ich żagle ozdobione były symbolem krzyża. Aby uczcić dotarcie do tego miejsca, dowódca tej niewielkiej floty nakazał odpalenie armatniej salwy. Okręty spowił dym, a głuchy grzmot dotarł do afrykańskich wybrzeży. 


Karaki to „São Gabriel” i „São Rafael”, karawela nosiła nazwę „Berrio”. Wyposażono je w dwa rzędy dział, które właśnie przemówiły. Towarzyszył im spory statek transportowy, na którym zgromadzono zapasy żywności na trzy lata, oraz towary, dodać należy dosyć tandetne, które miały służyć do wymiany z tubylcami. Na czele tej wyprawy stał Vasco da Gama, jemu to bowiem król Portugalii Jan II, zwany Monarchą Doskonałym, zlecił misję dotarcia drogą morską do Indii. Zadanie to Admirał wykonał. Dzięki niemu Indie, a za nimi inne krainy Orientu, stanęły przed europejczykami otworem. Ale oprócz geograficznej i nawigacyjnej wiedzy, Vasco da Gama przywiózł ze swej podróży coś, a raczej kogoś, jeszcze. Otóż gdy w roku 1498 jego okręty zatrzymały się w Goa, na pokładzie jednego z nich pojawił się wysłannik tamtejszego władcy. Zadziwiało to, że był najwyraźniej europejczykiem. Da Gama wietrząc, jak się okazało słusznie, podstęp uwięził go. Podczas przesłuchania wydobyto z niego informację, iż jest szpiegiem, przybył z misją rozpoznania siły Portugalczyków i ma pod swoimi rozkazami flotyllę okrętów czekających w zasadzce. Opowiedział także swoją historię.


- Nazywam się Gaspar, jestem Żydem z Polski. Urodziłem się w Poznaniu, ale kiedy wybuchły tam antyżydowskie zamieszki, z rodzicami uciekliśmy naprzód do Włoch, ale tam także nie było bezpiecznie i w końcu dotarliśmy do Jerozolimy. Ja nie skończyłem w tym mieście podróży, chciałem wędrować po świecie i tak dotarłem tu. Byłem także w wielu innych miejscach i krajach położonych dalej na wschód.


Musiało być coś interesującego w tym człowieku, bowiem Wielki Admirał nie tylko nie ukarał go za próbę wciągnięcia wyprawy w zasadzkę, ale namówiwszy go na chrzest, przyjął do rodziny nadając mu swoje nazwisko. I tak na karty historii żeglugi wkroczył Gaspar da Gama, Żyd z Polski. Brał on później udział w wielu portugalskich wyprawach zarówno na wschód jak i zachód, był uczestnikiem ekspedycji, którą dowodził inny słynny portugalski żeglarz Pedro Álvares de Cabral, podczas której w 1500 roku dotarto do nieznanej wówczas Brazylii. Gaspar był nie tylko odkrywcą i podróżnikiem, był także miłośnikiem dobrej kuchni. To właśnie dzięki niemu Vasco da Gama poznał smak askenazyjskiej potrawy – tak zwanego "kawioru żydowskiego".


Kawior żydowski

Kurze wątróbki, około 1/2 kilo, należy upiec w piekarniku lub usmażyć na patelni. Drobno posiekaną cebulkę, dwie sztuki, podsmażamy na gęsim smalcu. Trzy, ewentualnie cztery jajka gotujemy na twardo, obieramy ze skorupek. Wątróbki i jajka siekamy, dodajemy cebulę i wszystko razem mieszamy. Przyprawiamy solą i pieprzem.

TYP: a3
0 0
Komentarze