TYP: a1

Apel do naukowców – zakopcie to z powrotem!

wtorek, 1 września 2020
Anna Ciężadło

Ludzie nauki miewają rozmaite pomysły; niektóre okazują się całkiem przydatne, inne ciut mniej... Tym razem jednak uczeni dokonali czegoś naprawdę niezwykłego – postanowili uwolnić z naturalnej pułapki bardzo, ale to bardzo starożytne mikroby. Niby szlachetny pomysł, ale mamy przeczucie, że to chyba nie jest dobry rok na takie eksperymenty.

[t][/t] [s]Fot. Pixabay[/s]


Cóż się może stać?


Może nic. Ale idziemy o zakład, że oglądaliście w życiu przynajmniej jeden film, w którym naukowcy podjęli udaną próbę ożywienia, sklonowania lub rozmrożenia czegoś, co dawno wymarło. I nigdy nie kończyło się to dobrze.

OK, ale to tylko fikcja, powiecie. Jasne, że tak – co jednak nie zmienia faktu, że trudno przewidzieć, jak zachowa się organizm, którego kumple – oraz naturalni wrogowie – dawno już wymarli.

Piszemy o tym dlatego, że zespół uczonych z USA oraz Japonii pochwalił się ostatnio ciekawym dokonaniem; otóż, udało mu się uwolnić drobnoustroje, które spędziły w osadach zdeponowanych pod dnem morskim 100 milionów lat; z lekką górką. Pochowane żywcem mikroorganizmy nie za bardzo miały tam co jeść, ciśnienie było zabójcze, a mimo to jakoś przetrwały. W sumie szacun; pytanie jednak, co prastare stworzonka zaczną robić teraz?

Gdzie takie cuda?


W skład zespołu badawczego weszli specjaliści z JAMSTEC (Japan Agency for Marine-Earth Science and Technology), a także Marine Works Japan, University of Rhode Island (URI), Graduate School of Oceanography, National Institute of Advanced Industrial Science and Technology oraz Kochi University. Całkiem spora ekipa.

No i teraz pytanie - gdzie mogli udać się Amerykanie do spółki z Japończykami? Oczywiście, że do Australii. W końcu, w jakim innym miejscu szansa na znalezienie jakiegoś dziwu natury jest równie wielka?

Wszyscy ci mądrzy ludzie badali próbki pobrane z miejsca znanego jako South Pacific Gyre, czyli Wir Południowopacyficzny. Co ciekawe, jest to rejon z pozoru całkowicie martwy. Na jego dnie znajdują się szczątki organiczne, pyły, maleńkie okruchy skalne i różne drobne śmieci, nanoszone tam przez prądy oceaniczne. Wszystko to nazywane jest poetycko „morskim śniegiem”. Pomiędzy jego płatkami pływają sobie niewielkie formy życia, które czasami — tak jak to miało miejsce w omawianym przypadku — zostają uwięzione pod kolejnymi warstwami osadów.


Nuuuda, panie. Nic się nie dzieje


100 milionów lat to bardzo długo; kiedy biedne mikroby ostatni raz miały kontakt ze światem, łaziły po nim jeszcze dinozaury. Prawdopodobnie przez ten czas drobnoustrojom trochę się nudziło i zapadły w coś w rodzaju odrętwienia; nie umarły jednak. Uczeni przewidują więc, że teraz, kiedy ich sytuacja uległa zmianie, jednokomórkowce mogą na powrót nabrać wigoru.


Takie przynajmniej wnioski zamieszczono na łamach „Nature Communications”. Jak powiedział jeden z autorów opublikowanego tam tekstu, pan Yuki Morono z JAMSTEC: „Naszym głównym pytaniem było, czy życie może istnieć w środowisku o ograniczonej zawartości składników odżywczych, czy też jest to strefa bez życia”.

Co z tym życiem?


Przede wszystkim to, że lubi zaskakiwać – i to w każdym znaczeniu tego słowa. Próbki zostały pobrane z głębokości około 75 metrów pod dnem oceanu... które w tym rejonie znajduje się 6 km pod powierzchnią wody. Naprawdę niefajne miejsce. Zdeponowane tam mikroorganizmy musiały z konieczności baaardzo spowolnić swój metabolizm, co też uczyniły. Oznacza to, że co nieco je ominęło i teraz mogłyby zacząć, hmm, nadrabiać braki. I chyba właśnie taki mają zamiar.

Celem „rozruszania” starożytnych drobnoustrojów podawano im bowiem tlen, węgiel oraz azot. Efekty przerosły najśmielsze oczekiwania – 99 proc. z nich udało się „przywrócić do życia”. I co ciekawe — do pełnej sprawności również. Okazało się bowiem, że po 68 dniach takiej kuracji liczebność populacji powiększyła się czterokrotnie.


Teraz pozostaje tylko czekać, aż jakiś szalony naukowiec postanowi przyspieszyć bieg wydarzeń i włączy tryb turbo. A wtedy pan Spielberg będzie mógł po prostu ustawić się ze swoją kamerą i rejestrować rozwój wydarzeń, przy których Jurassic Park to będzie czysta amatorszczyzna.

 


 

Tagi: drobnoustroje, nauka
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 4 August

Opuścił Bermudę jacht "Gemini" z zamiarem ustanowienia polonijnego rekordu trasy z St. George's do portu Horta na Azorach. Przybył tam 18 sierpnia. Trasę 1,905 mil "Gemini" przebyl w 13 dni, 19 godzin, 29 minut i 20 sekund. Jest to rekord dla jachtów polo
środa, 4 sierpnia 2004
Z Plymouth wystartowały regaty Anglia-Australia (Parmelia Cup) z okazji 150 rocznicy przybycia do Freemantle angielskiego żaglowca "Parmelia" z pierwszymi cywilnymi kolonistami; bezwzględnie najszybszy w tym wyścigu był "Wojewoda Pomorski" dowodzony przez
sobota, 4 sierpnia 1979
S/y "Alf" pod dowództwem Kpt. Bogdana Olszewskiego wyruszył w udany rejs do Murmańska (powrót 29.09)
piątek, 4 sierpnia 1972
Na pokładzie jachtu "Generał Zaruski" rozpoczął się XVI Sejmik PZŻ, na którym na prezesa wybrano Kazimierza Petrusewicza, wychowanka Państwowej Szkoły Morskiej w Tczewie, później wiceministra żeglugi i profesora UW
niedziela, 4 sierpnia 1946