Władze włoskiej wyspy postanowiły ukrócić proceder natrętnego nagabywania turystów. Od teraz za zbyt nachalne proponowanie swoich towarów lub usług można będzie dostać karę w wysokości nawet 500 euro.
Kup pan cegłę
Problem polowania (dosłownie) na turystów jest powszechny w wielu krajach – w niektórych miejscach nawet lekkie zwolnienie kroku przy straganie, nie mówiąc o zatrzymaniu się, skutkuje błyskawiczną reakcją sprzedającego – i właściwie nie ma innej możliwości uwolnienia się od natręta, niż dokonanie choćby niewielkiego zakupu.
Bardziej zdesperowani przedsiębiorcy posuwają się jeszcze dalej, wręcz wyłapując przechodniów i wciskając im na siłę niemal wszystko, począwszy od obiadu, a skończywszy na całodniowych wycieczkach z przewodnikiem. Tego typu sytuacje mogą stanowić świetne ćwiczenie asertywności – ale też uprzykrzają życie i sprawiają, że mamy mniejszą ochotę wrócić w takie miejsce.
Co z tym zrobić?
Burmistrz Capri Paolo Falco wraz z władzami gminy postanowił ukrócić tego typu praktyki. Od teraz usilne nagabywanie turystów będzie skutkować grzywną w wysokości od 25 do 500 euro. Oczywiście nie oznacza to, że nie będzie już reklam albo że kelner zapytany o to, jakie danie poleca, zachowa taktowne milczenie. Chodzi bowiem nie tyle o treść, ile o formę proponowania wszelkich towarów i usług.
W rozporządzeniu władz wyspy czytamy, że zabrania się podejmowania działań mających na celu pozyskiwanie klientów poprzez natrętne i natarczywe metody w obszarze publicznym. Czy nowe prawo okaże się skuteczne? Zobaczymy. Z pewnością jest ono krokiem w dobrą stronę, bo nachalni sprzedawcy i promotorzy są w stanie zrujnować najlepsze wakacje.
Tagi: Capri, akwizycja, karyVietato procacciare clienti a Capri: multe da 500 euro https://t.co/8MWDjUwA9a pic.twitter.com/r1GwsQDajF
— Napoli Today (@NapoliToday) April 8, 2026