TYP: a1

Kiedy ryby zażyją Prozac...

wtorek, 2 marca 2021
Anna Ciężadło

Co się stanie, kiedy rybka spożyje popularny specyfik powodujący poprawę nastroju? Czy zacznie wesoło pluskać? Zobaczy świat w różowych barwach? A może załapie doła i zamieni się w zombie?

To właśnie pytanie nurtowało ostatnio naukowców. Wcale nie amerykańskich. I trzeba podkreślić, że ich ciekawość nie jest czysto teoretyczna. Jak to możliwe? Zaraz wszystko wyjaśnimy.

O co tu chodzi?

Krótko mówiąc – o fluoksetynę. Jest to substancja wchodząca w skład Prozacu, ale też wielu popularnych specyfików stosowanych w terapii depresji. A spożycie takich leków ostatnio poważnie się zwiększyło. I wszyscy wiemy dlaczego - jednym ze skutków szaleństwa związanego z pandemią jest gwałtowny wzrost liczby osób, które borykają się z mniej lub bardziej poważnym spadkiem nastroju.

Do najprostszych (pozornie) sposobów radzenia sobie z taką sytuacją należy stosowanie farmaceutyków. Nie zawsze pamiętamy jednak, że leki, które trafiają do naszych organizmów jednym końcem układu pokarmowego, potem opuszczają go drugim. I trafiają do ścieków. A ścieki do wody. Czy zatem żyjące w pobliżu oczyszczalni ryby będą zachowywać się jakoś inaczej, niż powinny?

Owszem, będą

Zespół uczonych z Australii przeanalizował skutki stałego kontaktu rybek (tym razem akwariowych, ale na dzikie też to działa)  z fluoksetyną. Pod lupę wzięto popularny gatunek, odporny „na wszystko” i często polecany początkującym akwarystom, czyli gupiki (Poecilia reticulata). Przebadano trzy pokolenia gupików, po czym poddano je testom. Okazało się, że w efekcie przesycenia wody fluoksetyną rybki „straciły osobowość” i zaczęły zachowywać się jak zombie. Tzn. owszem, pływały, machały płetwami i w teorii wielkich zmian nie było.

Sęk w tym, że w obliczu zagrożenia, zamiast uciekać i znajdować kreatywne sposoby na ukrycie się, jak to zwykle gupiki mają w zwyczaju, rybki podążały mechanicznie w to samo miejsce. Czyli w zasadzie jakąś aktywność wykazały – ale wyobraźmy sobie, że jest pożar, albo atakuje nas rozjuszone zwierzę, a grupa ludzi stwierdza „no dooobra, trzeba by się odsunąć”, po czym bez entuzjazmu włazi gdzieś pod stół. Jak to wróży przetrwaniu naszego gatunku? Kiepsko.

Nie tylko Prozac

Warto podkreślić, że inne farmaceutyki też wpływają na zachowanie dzikich zwierząt. Niektóre z nich, na wzór gupików, tracą energię do życia, inne przeciwnie – stają się pobudzone, zbyt śmiałe i podejmują ryzykowne zachowania.

Specjalista od ekologii behawioralnej dr Giovanii Polverino z Uniwersytetu w Perth twierdzi, że problem jest bardzo poważny. Ani wystawianie się na zbędne ryzyko, ani zamiana gupików w zombie nie służy przetrwaniu gatunku. Oczywiście nie sposób zrezygnować ze stosowania takich leków – trzeba jednak zastanowić się nad ich neutralizacją, zanim trafią do obiegu wody. Nie zapominajmy, że oczyszczone ścieki wracają do natury – a więc w pewnym stopniu do nas samych. Byłoby nadmiarem optymizmu twierdzić, że w dłuższej perspektywie pozostanie to bez wpływu na nasze zdrowie. 

Tagi: ryby, leki, ekologia, depresja, zanieczyszczenie
TYP: a3
0 0
Komentarze