TYP: a1

We Francji aktywiści zatruli rzekę...

wtorek, 19 września 2023
Hanka Ciężadło

…oczywiście w imię walki z zanieczyszczeniem środowiska. Kiedy mieszkańcy francuskiego Colmar zobaczyli śnięte ryby i jadowicie zielony kolor wody, od razu wiedzieli, że chodzi tutaj wyłącznie o dobro planety, a nazwa organizacji (Extinction Rebellion) nie odnosi się do tego, żeby wywołać rebelię i doprowadzić do wymarcia gatunków.

Dlaczego akurat Colmar?

Miasto nie jest duże (żyje w nim ok. 90 tys. mieszkańców), za to bardzo urokliwe. Słynie z produkcji wina, malowniczych kamieniczek położonych tuż nad rzeką i nazywanych Małą Wenecją oraz szeregu wspaniałych zabytków z czasów Ludwika XIV. W okolicy znajdują się głównie winnice – ale nie tylko. Kilkadziesiąt kilometrów dalej mieści się kopalnia odkrywkowa Wittelsheim. Dodajmy, kopalnia nieczynna – władze wpadły więc na pomysł, by zdeponować w niej ponad 40 tys. ton śmieci.

Czy była to rozsądna decyzja, to już osobny temat; odpowiedź na pytanie, czy tego typu składowisko jest szkodliwe dla środowiska, zależy bowiem ściśle od geologii terenu i układu wód podziemnych. Decyzja rządzących wywołała jednak poruszenie wśród członków Extinction Rebellion, toteż postanowili oni coś zrobić dla środowiska. No i zrobili.

 

 

Zieleń rządzi

Największe obawy aktywistów dotyczyły możliwości zanieczyszczenia wód Renu – ich zdaniem składowane w kopalni odpady mogłyby przedostać się do sieci wodnej i zaszkodzić żyjącym w rzece roślinom oraz zwierzętom. Postanowili więc uprzedzić cios i sami zanieczyścić wodę, wlewając do niej zielony barwnik. W ten sposób zabarwili kilka fontann, a przede wszystkim przepływającą przez Colmar rzekę Lauch.

Trudno opowiedzieć, czy barwnika było po prostu za dużo, czy też sam w sobie okazał się toksyczny dla środowiska – faktem jest, że efektem działań członków Extinction Rebellion było wytrucie części ryb i zmiana koloru wody na intensywnie zielony. Do zanieczyszczenia doszło w miniony weekend – i od tego czasu śnięte ryby znajdują nie tylko mieszkańcy i turyści, ale nawet Éric Straumann, burmistrz miasta. Na swoim profilu w mediach społecznościowych poinformował on, że osoba bezpośrednio odpowiedzialna za zanieczyszczenie rzeki została już zidentyfikowana i ukarana grzywną; obecnie toczy się przeciwko niej postępowanie.

Co poszło nie tak?

Akcja członków Extinction Rebellion zbulwersowała mieszkańców Colmar, i trudno się temu dziwić, tym bardziej ze wielu z nich zyje z turystyki. Co ciekawe, aktywiści twierdzą, że zastosowany pzrez nich barwnik nie powinien mieć negatywnego wpływu na organizmy wodne. Jak podkreślili na swoim profilu, użyli substancji nazywanej fluoresceiną lub uraniną, która jest całkowicie nieszkodliwa dla istot żywych. Używali jej już zresztą we wczesniejszych akcjach - w Annecy czy Rennes, a także do zabarwienia rzeki Var w ramach protestu pzreciwko reformie emerytalnej. 

Skąd zatem śnięte ryby? Być może stężenie okazało się tym razem zbyt wysokie. Jak powiedział Éric Straumann, "ja sam byłem w stanie zobaczyć wpływ tego barwnika, który był rozproszony w dużych ilościach, na faunę wodną". Burmistrz podkreśla, że idąc w weekend brzegiem rzeki, zobaczył na powierzchni wody co najmniej 10 martwych ryb. Co więcej, podkreśla, że w kwestii wykorzystania dawnej kopalni odkrywkowej jako składowisko śmieci jest... po tej samej stronie barykady, co aktywiści Extinction Rebellion. Z tym, że jego działania nie prowadzą do bezsensownej śmierci zwierząt. Jak mówi: "Byłem jednym z pierwszych, który przyjął uchwałę przeciwko składowaniu tych odpadów, gdy byłem przewodniczącym rady generalnej Haut-Rhin w 2016 r. Ale wtedy byłem zupełnie sam i nie widziałem żadnych działań z tego ruchu ekologicznego…"

 

Tagi: Colmar, rzeka, aktywiści, zanieczyszczenie, zielony
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 1 March

W Wellington urodził się Russel Coutts; był sternikiem w "Team New Zealand". W ich barwach obronił Puchar dla Nowej Zelandii.
czwartek, 1 marca 1962
W rejsie z Australii do Europy ginie bez wieści bark "Admirał Karpfanger" ex "L'anenir".
wtorek, 1 marca 1938
W okołoziemskim rejsie "Dar Pomorza" pod Kapitanem Konstantym Maciejewiczem opływa Przylądek Horn; było to pierwsze przejscie przylądka pod polską banderą.
poniedziałek, 1 marca 1937
Urodził się Kpt. Andrzej Urbańczyk, żeglarz, pisarz, kompozytor piosenek żeglarskich, aforysta, poeta, swego czasu kolarz, judoka, wojujący pacyfista, obrońca zwierząt, najczęściej nagradzany kapitan Rejsu Roku, organizator i dowódca pierwszej powojennej
niedziela, 1 marca 1936
"Dar Pomorza" jako pierwszy polski statek zawija do Japonii.
piątek, 1 marca 1935
Konstanty Maciejewicz rozpoczyna pracę w PSM w Tczewie.
środa, 1 marca 1922