TYP: a1

Szkwał

środa, 15 listopada 2017
Anna Ciężadło

Najprościej rzecz ujmując, szkwał jest nagłym porywem wiatru. Jak bardzo nagłym - to już inna sprawa. Jeśli wierzyć etymologii (a ona nie kłamie, jakkolwiek niepolityczne się to czasem wydaje), na widok szkwału nawet dzielne, brytyjskie wilki morskie piszczały ze strachu. Ale o tym za chwilę.

Definicja, czyli co zrobić, aby zostać szkwałem?

Aby mówić o szkwale, muszą zostać spełnione pewne ściśle określone warunki. Zatroszczyła się o Światowa Organizacja Meteorologiczna, w skrócie WMO (od World Meteorological Organization). Zgodnie z jej wytycznymi, aby zjawisko zostało nazwane szkwałem, konieczny jest wzrost prędkości wiatru o co najmniej 8m/s w stosunku do wartości początkowej; wskutek tego, wiatr powinien osiągnąć finalną prędkość co najmniej 11m/s i utrzymać ją przez przynajmniej minutę.

No, chyba, że szkwał zdarza sie w Australii - w takim wypadku musi trwać kilka minut, ale oni tam chodzą do góry nogami, więc można się spodziewać, że niektóre definicje też mają ułożone po swojemu.

 

Przepis na szkwał

Aby szkwał w ogóle mógł zaistnieć, konieczne jest wystąpienie w bardzo bliskiej odległości od siebie mas powietrza o znacznej różnicy temperatur. Wcale nie jest to takie trudne - wystarczy duży, nagrzany akwen, nad który napłyną zimne chmury - i kłopociki gotowe. W takich warunkach najczęściej formuje się chmurka o uroczej nazwie Altocumulus Castellanus (czyli taka, z której wyrastają urokliwe wieżyczki) albo Cumulus Congestus (taki wielki kalafior, też ładny), z czasem przechodząca w Cumulonimbus Calvus (czyli ponure, złowrogie kowadło).

Jeśli zaobserwujemy któreś z powyższych zjawisk, należy zachować pełną gotowość i szukać najbliższego portu. Podczas szkwału możemy bowiem spodziewać się wiatrów dochodzących nawet do 9B - czyli całkiem sporych. Żeby było jeszcze weselej, w czasie szkwału lubią występować ciekawe zjawiska towarzyszące, jak choćby burze czy śnieżyce, co sprawia, że nie sposób się nudzić. Na pocieszenie można dodać, że szkwały mają zwykle krótki żywot - rekordziści trwają co najwyżej kilka minut, nie tylko w Australii - ale jeśli damy się zaskoczyć, mogą to być minuty brzemienne w skutkach.

 

Jak rozpoznać szkwał?

Kiedy stwierdzimy ze zdziwieniem, że nie wiadomo dlaczego leżymy w wodzie, zamiast po niej żeglować, to znaczy, że to już.

A tak na serio - nadchodzący szkwał można rozpoznać po tak zwanym wale szkwałowym, jaki formuje się na granicy chmury burzowej. Wał szkwałowy, nazywany przez meteorologów arcus, jest podłużną chmurą o wyglądzie poziomego (i mało sympatycznego) klina, jaki tworzy się u podstawy innej chmury (zwykle burzowej). Nawet u osób mających zerowe pojęcie o meteorologii, coś takiego wywołuje zrozumiały niepokój i wyraźne pragnienie powrotu do tawerny w trybie pilnym.  

 

Co z tym białym szkwałem?

Czy legendarny biały szkwał rzeczywiście istnieje? Zdania na ten temat są mocno podzielone, nawet wśród synoptyków -  co zapewne wiąże się z faktem, że taki mityczny szkwał powstaje „znikąd”, trwa krótko i również „donikąd” odchodzi.

„Słownik meteorologiczny” wydany w 2003 roku przez Polskie Towarzystwo Geofizyczne i Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej w ogóle nie zawiera takiego hasła. Z drugiej strony, analogiczny Słownik Amerykańskiego Towarzystwa Meteorologicznego podaje definicję białego szkwału, jako zjawiska wystąpienia nagłego, porywistego wiatru, którego nie poprzedza wystąpienie chmur burzowych. Według Amerykanów, szkwał nazywany jest białym dlatego, że podczas jego wystąpienia na niebie obecne są wyłącznie białe chmury - a jakby tego było mało, powierzchnia wody pieni się, również przyjmując biały kolor. Dla równowagi, Słownik wyróżnia też szkwały czarne - czyli takie połączone z regularną burzą i opadami deszczu.

 

Czy szkwały są złe?

Hmm, ujmijmy to w ten sposób; mogą być groźne. Ale wcale nie muszą, bowiem jeśli umiemy je rozpoznać i wykorzystać, szkwały mogą nam się przydać - szczególnie, jeśli akurat startujmy w regatach na jakiejś małej łódeczce i żywimy mocne pragnienie prześcignięcia konkurencji.

Przy okazji rozwiejmy jeden z regatowych mitów: otóż, wśród części braci żeglarskiej pokutuje przekonanie, iż szkwały zawsze zakręcają zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara. W rzeczywistości jednak wcale nie musi tak być - szkwał oczywiście może zakręcać, ale kierunek, w jakim to uczyni, będzie zależny od  kierunku ruchu chmury burzowej oraz od jej struktury.

 

Etymologia

Brzmienie słówka szkwał sugeruje zapożyczenie z języka niemieckiego, co zresztą jest dość częstą praktyką (jak zapewne dobrze wiecie, śledząc nasz tawerniany słownik).

W tym jednak przypadku jest to lekka zmyła, bowiem protoplastą naszego szkwału angielski termin squall. Co jednak Brytyjczycy mieli na myśli, tworząc wyraz squall?

 

Tak do końca, to nie wiadomo, zaś anglojęzyczne strony stwierdzają enigmatycznie, iż „pochodzenie słowa squall jest niejasne”. Istnieje jednak pewien trop, który rzuca nieco światła na całą sprawę; otóż, najprawdopodobniej u podstaw angielskiego squall leży staronordyckie słówko skala, oznaczające… „piszczeć”, „skowyczeć”, a nawet „biadolić”.

Czyżby dzielni Anglicy nie chcieli się przyznać, że ich równie dzielni, rządzący na morzach protoplaści, podczas szkwałów zwyczajnie… piszczeli ze strachu?


 

 

Tagi: szkwał, pogoda, słownik
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 7 August

Do Ravoia na Polinezji dopływa tratwa "Kon-Tiki" z załogą pod dowództwem Thora Heyerdahla; rejs miał potwierdzić tezę, że w przeszlości możliwa była migracja ludów z obszaru Ameryki Południowej
czwartek, 7 sierpnia 1947