Na Mazurskim Szlaku cz.15. Zapomniany szlak

wtorek, 12 listopada 2013
Tomasz Szymankiewicz
Przez ostatnie dwa dni coraz dalej uciekaliśmy od zatłoczonego serca Wielkich Jezior. Dziś podążymy w kierunku Pisza – trasą, która jeszcze kilkanaście lat temu była pełna jachtów, a dziś pozostaje pustawa. Nie po raz pierwszy przekonamy się, że są różne Mazury. Te stworzone dla turystów, i te „dzikie” zmieniające się powoli, ale zachowujące wiele z dawnego klimatu.


Świt na Kaczerajnie wstaje tak samo nieśpiesznie, jak poprzednio noc otulała jezioro. Na nielicznych jachtach, które tu zawędrowały żeglarze pomału budzą się do życia. Ptaki ćwierkają tak, jak to tylko się zdarza na brzegu puszczy Piskiej. Niejeden chciałby tu zagrzać miejsce, nas jednak czeka szlak.


Takie widoki spotkać można w ostępach Puszczy Piskiej
Źródło: nowymost.pl

Wypływamy z Kaczerajna na jezioro Seksty i kierujemy się wzdłuż szlaku na południowy wschód. Nie minie wiele czasu, a dotrzemy do wejścia do kanału Jeglińskiego. Warto jednak poświęcić nieco czasu i pożeglować po Sekstach, ciesząc się brakiem tłoku i pięknem brzegów, należących do Mazurskiego Parku Krajobrazowego. Kanał Jegliński to kolejny kanał, jaki pokonujemy w naszym rejsie, wyróżnia go jednak długość wynosząca 5250 m i konieczność pokonania śluzy, o czym opowiem już za chwilę.


Kanał Jegliński jest długi i zróżnicowany
Źródło: mazury.info.pl

Obok wsi Karwik, w pobliżu wejścia od jeziora Seksty, znajduje się śluza biorąca nazwę od pobliskiej miejscowości. Śluza Karwik wraz z jazem znajdującym się w odnodze kanału pozwala zachować różnicę poziomu wody pomiędzy Śniardwami a Jeziorem Roś. Stan wody Śniardw jest o 1 m wyższy - płynąc do Rynu będziemy opuszczali się z jachtem w dół. Śluzowanie może być stresujące dla żeglarzy, którzy robią to po raz pierwszy, tym bardziej że śluzy różnią się między sobą. Tu na szczęście nie zetkniemy się z dużym tłokiem i będziemy mogli spokojnie przećwiczyć ten manewr.

Gdy dopływamy do śluzy, ustawiamy się przed nią w kolejce w taki sposób, aby nie blokować przepływu jachtów, które będą z niej wypływać. Przy śluzie Karwik jachty ustawiają się long side wzdłuż prawej strony kanału. O możliwości wpłynięcia do śluzy informuje nas sygnalizacja świetlna. Prześwit między wrotami wynosi 7,5 m. Podchodząc do śluzy i manewrując w niej używamy minimalnych obrotów silnika. Wewnątrz komory znajdują się dalby, czyli drewniane słupy, do których powinniśmy przybić, zakładając cumy na biegowo. Ważne jest pouczenie załogantów o tym, jak mają pracować cumy. Dalby są często przegniłe i jeśli cuma będzie założona zbyt sztywno, to może wejść głęboko w drewno. Przed zmianą poziomu wody pobierana jest opłata za śluzowanie, zbierana przez obsługę w siatkę na wysięgniku, podawaną na pokłady jachtów. Po zakończeniu spuszczania wody przed nami otwierają się wrota. Wypływamy tak samo powoli jak wpływaliśmy, zachowując minimalną prędkość manewrową.


Pierwsza śluza przed nami :)
Źródło: e-Mazury.com.pl

Za śluzą kanał jest już płytszy, trzeba nieco podnieść miecz. Głębokość kanału spada szczególnie podczas dłuższych okresów suszy, kiedy wyjątkowo mało wody przepływa przez jaz z Jeziora Śniardwy. Płynąc przez pustawy kanał mijamy leśne zakątki i rozległe pastwiska, gdzie pasące się zwierzęta przychodzą ochłodzić się wodą z kanału. Niezbyt często spotykamy tu inne jachty, żegluga przebiega bardzo leniwie i spokojnie. Niedaleko wyjścia z kanału Jeglińskiego znajduje się nowy port o nazwie Wrota Mazur. Wygodna marina to baza dla floty jachtów pływających głównie po jeziorze Roś, od niedawna jest to także zaplecze dla różnego typu regat, w tym Pucharu Polski Jachtów Kabinowych.


Port „Wrota Mazur” – nazwa nieprzypadkowa :)
Źródło: www.wrotamazur.com

Przy wyjściu z kanału na Jezioro Roś możemy spodziewać się oznakowanej mielizny - gdy ją miniemy, znajdziemy się naprzeciw miasteczka Pisz. Po tak długiej żegludze na silniku najwyższy czas postawić maszt i skorzystać z żagli. Pożeglujmy wzdłuż jeziora i przyjrzyjmy mu się bliżej. Roś składa się z trzech polodowcowych rynien, połączonych łagodnymi zakolami. Jezioro jest prawdziwym ptasim rajem. Znacznie częściej niż na bardziej uczęszczanych szlakach spotkamy tu czaple czy perkozy. Znacznie rzadziej za to spotkamy przypadkowych turystów. Nad brzegami jeziora rozsiadły się ośrodki wczasowe, jednak większość z nich czasy świetności przeżywała w PRL-u, kiedy to znaczenie tego jeziora było większe. Wtedy to Roś zaczął być nazywany jeziorem Warszawskim, ze względu na duża liczbę mieszkańców stolicy, którzy trafiali nad jego wody. Szczególnie ważnym punktem było Jezioro Roś dla warszawskich wodniaków, którzy swoje jachty, zacumowane w klubach żeglarskich na Wiśle i Zalewie Zegrzyńskim, przeprowadzali Narwią i Pisą na Wielkie Jeziora. To właśnie ta droga wodna pomiędzy Mazurami a Warszawą jest tytułowym „zapomnianym szlakiem”. Dziś większość jachtów jest czarterowana na miejscu, a prywatni armatorzy wolą slipować je bliżej swoich ulubionych zakątków. Mało kto decyduje się na podróż po krętych zakolach Pisy. Mnie jednak myśl o dotarciu wodą do samej Warszawy wydaje się ciekawa.


Kręta i pełna mielizn – rzeka Pisa jest fascynująca
Źródło: nocowanie.pl

Nad jeziorem Roś nie znajdziemy zbyt wiele dogodnych miejsc postojowych. Warto wrócić do samych źródeł Pisy i zatrzymać się w Hotelu Roś. Elegancki hotel oferuje nieduży kameralny port. Ceny ulegają ciągłym zmianom, warto najpierw o nie zapytać, zanim wybierzemy to konkretne miejsce. Jeśli opłata portowa okaże się dla nas nieprzystępna, możemy wybrać się do mariny Międzyszkolnego Ośrodka Sportu i Rekreacji, gdzie staniemy za 20 zł/doba. Do ceny postoju doliczyć trzeba po 10 zł od załoganta za toaletę i prysznic.


Marina Powiatowego Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego w Piszu - przyjemne miejsce

Pisz, jak każde z mazurskich miasteczek, ma swoje uroki. Ładny neogotycki ratusz, ozdobiony murem pruskim kościół św. Jana Chrzciciela, „Baszta” będąca częścią dawnego browaru, czy schron bierny Regelbau 502 sprawiają, że mamy co zwiedzać. Nie zabraknie nam tu także kawiarni i restauracyjek. Warto również przespacerować się nad samą Pisą i zobaczyć jak jest ona zagospodarowywana. Może warto porównać dwa leżąca nad żeglownymi rzekami miasteczka – Węgorzewo i Pisz?
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 6 July

Bruno Peyron na "Orange 2" bije rekord przejścia Atlantyku (2925 Mm w czasie 4 dni, 8 godzin, 23 minuty, 5 sekund).
czwartek, 6 lipca 2006
Francis Joyon bije na trimaranie "IDEC" rekord przejścia Atlantyku z czasem 6 dni, 4 godziny, 1 minuta, 5 sekund (2980 Mm).
środa, 6 lipca 2005
Wyruszył s/y "Generał Zaruski" pod dowództwem Kpt. Andrzeja Rościszewskiego; statek dotarł aż do Hornsundu i Zatoki Białych Niedźwiedzi, do polskiej stacji arktycznej. Rejs zakończył się 31.08.1975 r. w Gdyni.
niedziela, 6 lipca 1975
Z Hamilton na Bermudach wystartował do transatlantyckich regat z metą w Travemunde s/y "Komodor" pod dowództwem Kpt. Tadeusza Siwca; był to pierwszy start polskiego jachtu w regatach oceanicznych.
sobota, 6 lipca 1968
Na Morawach urodził się Richard Konkolski, żeglarz czechosłowacki, dwukrotny uczestnik wokółziemskich regat dookoła świata BOC Challenge.
wtorek, 6 lipca 1943
Zakończył rodzinny rejs dookoła świata na szkunerze "Sunbeam" Thomas Brassey; trasa o długości 37 000 Mm wiodła z Cowes przez Rio de Janeiro, Cieśninę Magellana, Tahiti, Honolulu, Colombo, Kanał Sueski, Gibraltar do Cowes.
piątek, 6 lipca 1877