TYP: a1

Kogo właściwie uratowały nasze służby? Szpiegów?

środa, 18 stycznia 2023
Hanka Ciężadło

W ubiegłą niedzielę pisaliśmy o akcji ratowniczej na Bałtyku. Ratownicy Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa SAR ocalili wówczas trzech nurków z Hiszpanii. Po kilku dniach ktoś zadał jednak pytanie: co właściwie panowie robili w okolicy infrastruktury krytycznej? Dlaczego podali ratownikom lipne numery telefonów? I czy aby nie za wcześnie ich wypuszczono?

Jak w dowcipach o Stirlitzu...

Na początek próbka dla tych, którzy nigdy wcześniej nie spotkali się z historyjkami o słynnym radzieckim szpiegu:

Dom Stirlitza okrążyli gestapowcy. - Otwieraj! - krzyknął Mueller. - Stirlitza nie ma w domu! - powiedział Stirlitz. W ten oto sprytny sposób Stirlitz już piąty raz przechytrzył gestapo.

I tak dalej w tym stylu. Jakkolwiek absurdalne wydają się te historyjki, wiele wskazuje na to, że nasze służby dały się zrobić w konia i uwierzyły na słowo trzem obcokrajowcom twierdzącym, że pływając w nocy zimą, nieoznakowaną łodzią, radośnie szukali sobie bursztynów. O braku oświetlenia, uprawnień do prowadzenia łodzi i pozwolenia na nurkowanie nie wspominając.

Co było dalej?

Sęk w tym, że niewiele. Policja przesłuchała uratowanych Hiszpanów, sporządziła notatkę i wypuściła ich. Nikt nie zauważył niczego podejrzanego w tym, że poszkodowani pływali w okolicy Portu Północnego, nieopodal infrastruktury krytycznej. I to w sytuacji, gdy za naszą wschodnią granicą toczy się wojna, w której dostawy gazu odgrywają dość istotną rolę.

Zdziwienie powinien też budzić fakt, że łódź, jaką poruszali się Hiszpanie, nie miała żadnych oznaczeń i nie była zarejestrowana. Mimo podstawowych braków w wyposażeniu (przydałyby się np. środki ratunkowe czy oświetlenie), Hiszpanie mieli ze sobą drogi sprzęt do nurkowania – m.in. drona wspomagającego poruszanie się pod wodą. Podsumowując – byli całkiem dobrze wyposażeni, nie wiadomo, co właściwie robili, a gdyby nie awaria silnika, to nikt nie dowiedziałby się o ich akcji.

Karramba!

Najciekawsze jest jednak, że tylko jednego z Hiszpanów zidentyfikowano na podstawie paszportu. Dwaj pozostali nie mieli przy sobie żadnych dokumentów, a przy sporządzaniu notatki policjanci poprzestali na ustnym oświadczeniu. Szkoda, że drogówka nie jest równie ufna.

Co więcej, numery telefonów, jakie podali poszkodowani, okazały się nieaktywne – i nie mogło być inaczej, ponieważ nawet ilość cyfr nie zawsze się zgadzała. Zwykły numer komórkowy ma ich przecież dziewięć (OK, bywają wyjątki, ale akurat ani Polska, ani Hiszpania do nich nie należą). Jeśli dodamy do niego dwucyfrowy prefix danego kraju (np. Hiszpanii), wtedy wyjdzie jedenaście. Tymczasem numer jednego z Hiszpanów jest dziesięciocyfrowy. OK, każdy się może pomylić, zwłaszcza w sytuacji stresu – czy jednak nie byłoby dobrze, gdyby ktoś z policjantów wykonujących czynności zwrócił uwagę na taki szczegół?

Tagi: Bałtyk, Hiszpanie, szpiedzy, nurkowie, akcja ratunkowa
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 4 marca

Na warszawskim cmentarzu pożegnano Kpt. Jana Kolańskiego, doświadczonego i znanego działacza oraz instruktora żeglarstwa, byłego kierownika wyszkolenia żeglarskiego ośrodka w Trzebieży i wieloletniego egzaminatora Centralnej Kapitańskiej Komisji Egzaminac
poniedziałek, 4 marca 2002
Rozpoczęto budowę żaglowca "Dar Młodzieży", który wkrótce miał zastąpić wysłużony "Dar Pomorza".
środa, 4 marca 1981
Urodził się Bolesław Kowalski, jeden z największych polskich żeglarzy, m.in. prowadził wyprawę na s/y "Śmiały" do Ameryki Południowej, wyprawę "Koral" na Morze Czerwone, dzisiaj senior żeglarstwa polskiego, autor wielu artykułów umieszczanych w prasie żeg
niedziela, 4 marca 1928
Zmarł Georgij Siedow (ur. w 1877 r.), rosyjski żeglarz i hydrograf, badacz Arktyki, w latach 1912-1914 kierował wyprawą do bieguna północnego, zmarł z wyczerpania w pobliżu Wyspy Rudolfa, 900 km od bieguna.
środa, 4 marca 1914
Urodził się Ryszard Langer, konstruktor jachtów, działacz żeglarski.
sobota, 4 marca 1893