TYP: a1

Przywrócić wiatr w żagle

wtorek, 13 grudnia 2016
Marian Tobys

Dziś publikujemy apel od jednego z żeglarskiej braci. Pomóżmy mu wrócić do żeglowania!

 

Nazywam się Marian Tobys, mam 57 lat i od urodzenia mieszkam w Polsce w Zbąszyniu, miejscowości położonej nad pięknym jeziorem. Prywatnie szczęśliwy mąż i dumny ojciec. Pasjonat żeglarstwa  i instruktor katamaraningu . Zajmuję się także dystrybucją katamaranów Topcat na Polskę … ale o tym za chwilę. 

Nie bez powodu wspomniałem o jeziorze. Od dzieciństwa moją pasją jest żeglarstwo. Już jako uczeń szkoły podstawowej, a później w liceum startowałem w różnego rodzaju regatach żeglarskich w różnych klasach. Nieskromnie dodam, że z sukcesami. Po skończeniu studiów, ze względu na splot różnych okoliczności, na krótko porzuciłem żeglarstwo ale w połowie lat 90-tych powróciłem do aktywnego uprawiania tego sportu i rozpocząłem przygodę z katamaranami. Na początku był HOBIE CAT 16. Jednak szybko przesiadłem się na katamaran TOPCAT, który zafascynował mnie swoją konstrukcją i walorami nautycznymi. Podczas regat katamaranów na  półwyspie Helskim poznałem szefa firmy TOPCAT, producenta katamaranów - pana Berndta Breymana. Zaproponował mi on współpracę polegającą na zbudowaniu dyscypliny jaką jest  katamaraning w Polsce poprzez otwarcie przedstawicielstwa i dystrybucję katamaranów firmy TOPCAT w Polsce. I tak udało mi się połączyć miłość do żeglarstwa z pracą zawodową. Marzenie każdego człowieka. Moja praca dla firmy TOPCAT to nie tylko sukcesy związane ze sprzedażą katamaranów. Mogę pochwalić się innymi osiągnięciami. Udało mi się rozwiązać szereg problemów związanych z logistyką w tym sporcie. Zaprojektowałem kilka rodzajów przyczep czy szereg wózków slipowych. Ponadto byłem odpowiedzialny za szkolenia specjalistyczne klientów, zarówno przed jak i po zakupie katamarana.

Równolegle w Niemczech zdobyłem uprawnienia instruktorskie, dzięki którym zostałem członkiem Zrzeszenia Niemieckich Szkół Sportów Wodnych (Das Fachverbands Deutscher Sportbootschulen). Działam też jako autoryzowany punkt kształcenia związku niemieckich żeglarzy.

 

Zawodowe powiązanie z katamaranami to jedno. Ale jest jeszcze pasja żeglarska i zacięcie sportowe. W całej mojej dotychczasowej karierze startowałem wielokrotnie w Mistrzostwach Polski i Europy, osiągając fantastycznie wyniki. Zdobywałem tytuły Mistrza Polski i v-ce Mistrza Europy. Wygrywałem wiele regat na terenie Kraju i poza granicami (  ok. 150  imprez w tym 47 poza granicami kraju ). W ostatnich trzech latach plasowałem się w pierwszej trójce w międzynarodowym rankingu rocznej klasyfikacji zawodników w klasie Katamaran K2 ITCA (International Topcat Class Association). Do czerwca 2016 byłem na 1 miejscu rankingu rocznej klasyfikacji zawodników w klasie Katamaran K2 ITCA (International Topcat Class Association).

Pasję do żeglarstwa i katamaranów udało mi się przekazać moim dzieciom. Agata i Mateusz na zmianę startują ze mną w zawodach najwyższej rangi. Wspólnie stajemy na podium i świętujemy zwycięstwo.

 

Ze względu na pobyt w szpitalu nie mogłem wziąć udziału w regatach Catamaran Cup Zbąszyń, Mistrzostwach Polski, które odbyły się w czerwcu tego roku. Dotychczas Mateusz lub Agata pływali jako moi załoganci. Tym razem popłynęli razem - po raz pierwszy w życiu. I wygrali w swojej klasie.

W tym roku w Chorwacji odbyły  się Mistrzostwa Świata i Europy katamaranów. Mieliśmy startować także i w tej imprezie. I znów nieskromnie dodam, że uważani byliśmy za faworytów. Tak przynajmniej było jeszcze w kwietniu tego roku. No właśnie - było. Potem czas nagle stanął w miejscu…

 

Moje życie zmieniło się z dnia na dzień, żeby nie powiedzieć z godziny na godzinę. Choroba, amputacja, walka o życie.

 

Ból pojawił się nagle. Był bardzo silny. Żona natychmiast zawiozła mnie do odległego o 90 km od Zbąszynia szpitala klinicznego przy ul. Długiej, specjalizującego się w chirurgii naczyń. Niemal natychmiast zapadła decyzja o operacji, która miała uratować nogę. Niestety nie udało się. Następnego dnia amputowano ją powyżej kolana. W szpitalu przebywałem w sumie około 7 tygodni. W związku z licznymi komplikacjami wykonano w tym czasie 12 operacji. Niemalże wszystkie ratujące życie. Przyczyną amputacji był tętniak podkolanowy, którego wcześniej nie zdiagnozował żaden z lekarzy, z którymi się konsultowałem.

 

W tej chwili przebywam już w domu, pracuję z rehabilitantem, wykonuję ćwiczenia, które pozwolą mi na powrót do aktywności zawodowej, ale przede wszystkim sportowej. Nie brakuje mi silnej woli i samozaparcia. Każdego dnia mogę liczyć na pomoc i wsparcie najbliższych. Ćwiczę uparcie, staram się żyć jak dotąd. Mam jeden cel: wrócić do aktywnego żeglarstwa. Chcę wystartować na Mistrzostwach Świata za dwa lata. Nie jest to jednak możliwe bez odpowiedniej jakości   protezy. Cena tej protezy to 340000 pln( model GENIUM X3).

 Realizacja  zlecenia  z uwagi na stan zdrowia  wg lekarzy  powinna ma mieć miejsce  jak najszybciej. Ustalono termin na połowę grudnia - początek stycznia  .

Poniżej znajduje się nr konta, na który można wysyłać darowiznę na protezę dla Mariana Tobysa. 

Przelewy krajowe:

ING BANK: 76 1050 1764 1000 0090 3087 9689

Przelewy zagraniczne:

INGBPLPW PL 54 1050 1764 1000 0090 3087 9

Z dopiskiem: Pomoc dla Mariana Tobysa

Więcej informacji na stronie fundacji http://zbieramyrazem.org/podopieczni.html

 

 

 

 

 

Tagi: zbiórka, Marian Tobys
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 19 August

Call of the Ocean rozpoczęty
sobota, 19 sierpnia 2017
Rozpoczęcie drugiego rejsu Henryka Jaskuły na "Darze Przemyśla"
niedziela, 19 sierpnia 1984
Na jachcie "Pacific" wyruszył z San Francisco Bernard Gilboy z zamiarem dotarcia samotnie do Australii; wycieńczonego żeglarza zdjęto z pokładu jachtu niedaleko australijskiej wyspy Bird, po przebyciu 6500 mil i po 164 dniach rejsu
sobota, 19 sierpnia 1882