TYP: a1

Titanic i zderzenie z okrętem podwodnym

czwartek, 30 kwietnia 2020
Anna Ciężadło

Chwila, ale przecież wszyscy widzieliśmy w kinie, że to była góra lodowa. O co więc chodzi? Cóż... właściwie to o pecha. Znacie tę sytuację, kiedy ktoś pierwszy raz w życiu idzie na wagary albo jedzie bez biletu i od razu zostaje przyłapany? No właśnie. Amerykańscy naukowcy też znają. Z doświadczenia. 

[t][/t] [s]Fot. Wikipedia[/s]

Czyj jest ten wrak?

„Zostawcie Titanica!” apelował lata temu pewien polski zespół muzyczny. Piosenka taka sobie, a przy tym zupełnie oderwana od rzeczywistości; Titanica nie opłaca się „zostawiać”, skoro istnieją ludzie gotowi wyasygnować spore kwoty za przyjemność obejrzenia wraku z bliska. 

Co więcej, mają do tego święte prawo; od 1994 roku właścicielem Titanica jest amerykańska firma RMS Titanic Inc. Może ona organizować ekspedycje w okolice wraku lub zezwalać komuś innemu na dostąpienie tego zaszczytu. 

Firma twierdzi nawet, że ma prawo zabierać z niego różne ciekawe fanty... albo i nie. Sęk w tym, że co do fantów istnieją pewne wątpliwości, zgłaszane głównie przez NOAA, czyli National Oceanic and Atmospheric Administration (Narodową Agencję Oceanów i Atmosfery). Kto ma rację, nie śmiemy wyrokować. Na razie sprawa toczy się przed sądem - i właśnie w związku z procesem wyszło na jaw, że w zeszłym roku nastąpiła drobna kolizja.

 

Podwodna stłuczka

„W tej sytuacji kierujący pojazdem A powinien...”. Znacie to? Pewnie tak. Na dnie Atlantyku jest trochę więcej miejsca, niż na zatłoczonym skrzyżowaniu, a mimo to kolizje się zdarzają. Jedna z nich miała miejsce w lipcu 2019 roku, a o zatajonej początkowo sprawie poinformował kilka tygodni temu brytyjski „Daily Telegraph”. 

Okazało się, że we wrak Titanica uderzył okręt podwodny, wynajęty przez firmę YOS Expeditions, specjalizującą się w organizacji wypraw dla poszukiwaczy przygód. Tym razem amatorami mocnych wrażeń byli naukowcy z Newcastle University, którzy postanowili pobrać legendarnego statku dwie próbki do celów badawczych. 

Niestety, coś poszło nie tak i okręt delikatnie zniosło. Jak powiedział szef ekspedycji, Rob McCallum, jednostka natrafiła na „intensywne i wysoce nieprzewidywalne prądy”, w efekcie których doszło do bezpośredniego kontaktu z wrakiem. 

 

Paaanie, to był moment

Przedstawiciele YOS Expeditions twierdzą, że nic wielkiego się nie stało; takie tam przytarcie. Przekonują także, iż okręt podwodny jest pokryty delikatnym, białym  włóknem szklanym, które bardzo łatwo jest zarysować. Jeśli taka jednostka wejdzie w kontakt z popękanym, zardzewiałym wrakiem, powstanie mało estetycznych śladów, jakie zauważono na burcie, jest po prostu nieuchronne.

Innymi słowy – oj tam, oj tam, nic się nie stało. Faktem jest, że słynni amerykańscy naukowcy mieli po prostu pecha; gdyby nie sprawa z NOAA, nikt by się nie dowiedział ani o kolizji, ani o samej wyprawie. Nawiasem mówiąc, była to pierwsza od 15 lat wycieczka w okolice Titanica. No, przynajmniej wedle oficjalnych danych. A tak swoją drogą, to Titanic naprawdę ma pecha – w końcu, ile razy można się zderzać? 

 

 

 
Tagi: Titanic, wrak, NOAA
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 17 April

17 kwietnia zmarł Zbigniew Stosio, harcerz, żeglarz i wieloletni działacz Polskiego Związku Żeglarskiego. Miał 72 lata
piątek, 17 kwietnia 2020
Na bahamskiej wyspie Sandy Cay (około 15 mil od stolicy Bahamów, Nassau) została założona Karaibska Republika Żeglarska. Republikę założyli obecni na pokładzie polonijnego jachtu "Solidarity" żeglarze: Andrzej W. Piotrowski, Kuba Łuczkiewicz, Wojtek Minic
poniedziałek, 17 kwietnia 1995
Dominik Życki i Mateusz Kusznierewicz wywalczyli tytuł mistrzów świata w klasie Star.
czwartek, 17 kwietnia 2008
W stoczni Mag Ocea zwodowano trimaran "Fujifilm".
wtorek, 17 kwietnia 2001