TYP: a1

Taki mały, a już pali!

wtorek, 5 listopada 2019
Anna Ciężadło

Chciałoby się zawołać na widok pisklęcia z niedopałkiem papierosa w dziobie. To zdjęcie nie jest jednak ani trochę śmieszne. W gruncie rzeczy, jest ono przerażające - tym bardziej, że dotyka tematu, jaki z pozoru wydaje się zupełnie błahy: papierosów.

 

I nie, to nie będzie tekst o szkodliwości palenia. Zresztą, na ten temat napisano już chyba wszystko. Rzecz będzie o dużo grubszej rzeczy - o odpowiedzialności. Powiało grozą? I słusznie.

 

Wielka popielniczka

Ludzkość dzieli się na tych, którzy szanują innych (nawet zupełnie maluczkich) oraz tych, którym ogromne JA całkowicie przesłania rzeczywistość. Jeśli przedstawiciele tej drugiej grupy mają dodatkowo jakiś nałóg, ich problem staje się wkrótce problemem wszystkich wokół.

 

Większość z nas przynajmniej raz w życiu widziała palacza, który zgasiwszy „dymka” na plaży, zagrzebywał peta w piasku. I to wcale nie ukradkiem – przecież, jak zapewne sądził,   nie robił niczego niewłaściwego. Przez litość nie wspominajmy już o ludziach, którzy beztrosko wyrzucają pety za burtę. Albo przez okno jadącego samochodu. Znamy to i spotykamy nader często – i wydaje się to tak trywialne, że aż głupio byłoby się o to rzucać.

 

Pochylamy się za to nad problemem plastikowych słomek (i słusznie), segregujemy odpady, rezygnujemy z jednorazowych opakowań, i tak dalej. Wszystko to są pożyteczne inicjatywy i fajnie, że świat zmierza w tym kierunku. Takie działania są potrzebne, ale też do pewnego stopnia usypiają one naszą czujność, dając nam miłe poczucie, że przecież „coś” już dla środowiska zrobiliśmy - a zatem nic strasznego się nie stanie, jeśli rzucimy niedopałek byle gdzie. „Przecież się rozłoży”, prawda? No i w tym właśnie problem: otóż NIE rozłoży się. Serio-serio.

 

Ptasie zwyczaje

Ptaki widoczne na fotografii to brzytwodzioby, blisko spokrewnione z naszymi mewami i żyjące w obu Amerykach. Zdjęcie zostało zrobione na Florydzie przez fotografkę Karen Mason i z założenia miało przedstawiać zupełnie naturalny, wręcz sielankowy widok: dziki ptak karmi swoje młode.

 

Niestety, jak widzimy, karmi je niedopałkiem papierosa. Straszne? Ano straszne. Co więcej, należałoby tu postawić pytanie, czy ów niedopałek jest dla brzytwodziobów aż tak normalnym zjawiskiem, że jeden z nich uznał go za pokarm? Zapewne tak.

Ptaki te mają zwyczaj latać tuż nad powierzchnią wody i wyławiać z niej różne dobra – nie do końca zatem wiadomo, czy niedopałek został znaleziony na plaży, czy też w oceanie. Zresztą, dla pisklęcia nie ma to wielkiego znaczenia, bowiem prawdopodobnie taki posiłek mocno mu zaszkodzi, a może nawet je zabije.

 

Tuż po publikacji zdjęcie obiegło „Internety”, a wśród pojawiających się pod nim komentarzy przeważały takie sformułowania, jak „straszne”, miażdżące”, „łamiące serce”, „potworne”, i tak dalej. Pytanie jednak, co z tym teraz zrobimy – poza udostępnianiem i klikaniem, że jesteśmy oburzeni i że strasznie nam przykro.

 

Skala problemu

Globalne koncerny tytoniowe, takie jak Philip Morris International, twierdzą, że „aktywnie wspierają kampanie nawołujące do właściwej utylizacji niedopałków”. To naprawdę wspaniale – szkoda tylko, że skutki tych kampanii są, jak na razie, znikome.

Według raportu Ocean Conservancy (organizacji zajmującej się kwestią zanieczyszczenia oceanów), w 2018 roku odpadki związane z papierosami stanowiły najczęściej znajdywany rodzaj śmieci, jakie zalegały na plażach. Jak to możliwe – i dlaczego cywilizowany świat nie tępi tego zjawiska z podobnym zaangażowaniem, jakie obserwujemy w przypadku plastikowych słomek?

 

Jak podkreśla Rachel Kippen z Santa Cruz County Tobacco Education Coalitio, trik polega na tym, że niedopałki nam się opatrzyły, bowiem według ostrożnych szacunków, plaże całej planety zaśmieca około... 4,5 kwintylionów petów. Tak dla przypomnienia, kwintylion ma trzydzieści zer. Ekolodzy alarmują też, że niedopałki stanowią aż jedną czwartą wszystkich śmieci znajdowanych w oceanach. Są tak powszechne, że ich widok właściwie przestał nas razić - chyba, że jakiś fotograf przypadkiem uwieczni pisklaka z petem w dziobie.

 

I co z tego, powiecie, przecież to tylko niedopałek – ot, papierek i kawałek filtra. I tu właśnie leży źródło problemu: filtry w papierosach wykonane są z octanu celulozy. A on się nie rozkłada. Nie rozpuszcza się też w wodzie ani w tłuszczach. Ani w ptasich brzuchach. Pomyślmy o tym.

 

 

 

Tagi: papieros, ekologia
TYP: a3
0 0
Komentarze