TYP: a1

Putin stracił korwetę — i co dalej?

wtorek, 8 marca 2022
Hanka Ciężadło

Zapewne sam zadaje sobie to pytanie. Wszystko (oprócz doniesień w rosyjskich mediach) wskazuje bowiem na to, że „niewidzialna” korweta Wasilij Bykow okazała się jednak całkiem widzialna i została przed Ukraińców ostrzelana z działka pochodzącego z lat 70. ubiegłego millenium. Jak to rokuje na przyszłość?

Jak się robi niewidzialne okręty?

Zacznijmy od tego, że solidne podwaliny pod technologię stealth podłożył... radziecki uczony Piotr Ufimcew w 1962 roku (dla młodszych czytelników – w dawnych czasach radzieccy uczeni byli odpowiednikiem dzisiejszych amerykańskich naukowców). Ufimcew był matematykiem i fizykiem, a opracowany przez niego aparat do analizy rozchodzenia się fal radiowych posłużył do stworzenia „niewidzialnych” samolotów i okrętów, nazwanych później stealth. Oczywiście od lat 60. XX wieku technologia została mocno udoskonalona, ale jej zasadniczy cel pozostał ten sam: duży, metalowy obiekt ma zniknąć z oczu, uszu i ekranu wroga.

Aby to osiągnąć, stosuje się rozmaite sztuczki, począwszy od zmniejszania poziomu hałasu, poprzez kamuflaż, niwelowanie śladu termicznego, aż po tłumienie turbulencji. Najważniejszą rzeczą jest jednak sprawienie, żeby fale radarowe,  natrafiając na wrogą burtę, odbiły się od niej pod innym kątem, niż powinny.

„Niewidzialne” kanciaki

Okręty, samoloty, czy pojazdy w technologii stealth wyglądają trochę, jak dzieło kiepsko opłacanego grafika, któremu nie chciało się bawić w szczegóły. Mają kanciate, pochylone pod dziwnymi kątami, płaskie powierzchnie, które teoretycznie powinny być niewidzialne dla radaru.

Takie właśnie założenia dotyczyły korwety Wasilij Bykow projektu 22160, należącej do Floty Czarnomorskiej Federacji Rosyjskiej. Warto przypomnieć, że ta jednostka wraz z krążownikiem Moskwa brała między innymi udział w słynnym ataku na ukraińską Wyspę Węży. W nocy z 6 na 7 marca operowała jednak w okolicy Odessy. Mimo iż było ciemno, a okręt miał być niewidzialny, najwyraźniej pojawił się na ukraińskich radarach i został bezbłędnie trafiony piękną salwą.

Co ważne, do ostrzelania jednostki nie użyto nowoczesnej samonaprowadzającej broni, ale tradycyjnej, opracowanej w latach 60. i 70. ubiegłego wieku artylerii, stosowanej w wojskach lądowych, a nie w marynarce wojennej. Ukraińcy wykorzystali zestaw  BM-21, pozwalający jedynie na wystrzelenie niekierowanych pocisków. Aby trafić nimi w cel, trzeba albo mieć niewiarygodne szczęście, albo precyzyjne informacje co do lokalizacji obiektu. 

Piękna katastrofa

Skoro niewidzialny statek był doskonale widoczny na radarach, wniosek może być tylko jeden – rosyjska technologia stealth nie działa, mimo iż jeszcze do niedawna twierdzono, że jest świetna i „nie ma dla niej analogii na świecie". Dlaczego tak się stało? To już pytanie do słynnych radzieckich uczonych albo ich spadkobierców.

Z punktu widzenia wolnego świata oraz Ukrainy najważniejsze jest, że niewidzialne jednak okazało się widzialne. Dzięki temu sytuacja Odessy jest ciut lepsza, niż wszyscy myśleliśmy. Nadal oczywiście atak czy nawet desant z morza pozostaje realną opcją, ale Rosjanie wiedzą już, że muszą być znacznie bardziej ostrożni. Równą powściągliwość zachowują w oficjalnych komentarzach, dlatego wciąż nie potwierdzili ani zatopienia (lub przynajmniej uszkodzenia) korwety, ani nawet faktu, że w ogóle jakieś zdarzenie miało miejsce. Zresztą taką korwetę można pewnie kupić w każdym sklepie z korwetami, więc w czym problem, prawda?

 

Tagi: Rosja, Ukraina, korweta, Bykow, Odessa
TYP: a3
0 0
Komentarze
KRZYSZTOF MATUSZEWSKI: Teraz jest wreszcie całkowicie niewidzialny. I to jest właściwa droga!
wtorek, 8 marca 2022, 12:24 Skomentuj
0 0