TYP: a1

Henryk Jaskuła, legenda polskiego żeglarstwa, odszedł na wieczną wachtę

piątek, 15 maja 2020
Monika Frenkiel

14 maja, w wieku 96 lat na wieczną wachtę odszedł jeden z najbardziej znanych polskich żeglarzy - Henryk Jaskuła. Pierwszy Polak i trzeci człowiek na świecie, który opłynął świat w rejsie solo non-stop. 


Henryk Jaskuła był prawdziwą legendą żeglarstwa a jego wyczyny elektryzowały nie tylko nasz kraj – i pomyśleć, że to wszystko przez to, że chciał odwiedzić swoją rodzinę w Argentynie?
Urodził się 22 października 1923 roku w Radziszowie, w województwie małopolskim. W roku 1926 jego ojciec w poszukiwaniu pracy wyemigrował do Argentyny. Rodzina planowała osiedlić się w Polsce, za przesyłane pieniądze matka budowała dom w Radziszowie. Plany zmienił światowy kryzys i Henryk z matką i młodszym bratem Bolkiem dołączyli do ojca. Wtedy, w 1932 roku 9 letni Heniek zobaczył po raz pierwszy morze – Bałtyckie, Północne i Ocean Atlantycki. 8 stycznia 1933 statek zakotwiczył do Buenos Aires, w marcu Henryk poszedł do argentyńskiej szkoły. Choć na początku ciężko mu było się zaaklimatyzować, wkrótce biegle władał hiszpańskim i ukończył tamtejszą szkołę ze znakomitym wynikiem. Najpierw w szkole zawodowej uczył się na ślusarza i tokarza, ale chciał zostać inżynierem elektrykiem. Zdał egzamin wstępny na politechnikę i w 1943 roku rozpoczął studia na wydziale elektromechanicznym Uniwersytetu Narodowego w La Plata.  


Tęsknił za ojczyzną i po zakończeniu II wojny światowej postanowił wrócić do kraju. Musiał zaczynać studia od początku, w Akademii Górniczej w Krakowie. Po drodze się ożenił, ze studentką chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego, Zofią Kiełtyką a w roku 1951 obronił pracę magisterską zyskując tytuł magistra inżyniera elektromechanika. Jego pierwszą pracą była ta w Zakładach Wytwórczych Silników Elektrycznych w Tarnowie. Potem przeniósł się do Biura Projektów Budownictwa Wiejskiego w Przemyślu, rodzinnym mieście żony. Dwukrotnie został ojcem i jego życie wyglądało na ustabilizowane, mimo tęsknoty za rodziną, która została w Argentynie. Samoloty i statki były jednak poza jego finansowym zasięgiem, stąd, nieoczekiwanie, przyszło zainteresowanie żeglarstwem. Bo skoro nie można statkiem, to może jachtem? Dość ryzykowne dla człowieka, który w życiu nie był na jachcie. W wieku czterdziestu lat Jaskuła zapisał się na kurs sternika jachtowego. W roku 1964, mając 41 lat na jachcie „Syrius” odbył swój pierwszy rejs po Bałtyku.

Bardzo szybko żeglarstwo stało się jego pasją. W roku 1971 na jachcie „Karawela” popłynął razem z regatami Rias Bajas w rejs do Hiszpanii ale pasja nie stłumiła pragnień odbycia rejsu do Argentyny. Niestety, klub z którym Jaskuła wiązał nadzieję, przygotowywał jacht „Zew Morza” do rejsu okołoziemskiego, rozpoczęły się więc poszukiwania nowego klubu zainteresowanego rejsem do Ameryki Południowej. Po stukaniu do wielu drzwi wreszcie się udało, wsparł go klub KKS „Brda” z Bydgoszczy. 20 marca 1973 roku jacht „Euros” zakotwiczył w porcie w Buenos Aires. Na odcinku z Valparaiso w Chile do Buenos Aires dowodził kpt. Aleksander Kaszowski, odcinek powrotny odbywał się pod dowództwem kpt. Jaskuły. Niestety kapitan ojca, który zmarł dwa lata wcześniej już nie zobaczył, za to, po 26 latach rozłąki wreszcie zobaczył się z matką. 
Cel zrealizowany ale pasja pozostała. Jaskuła zaczął marzyć o samotnym rejsie dookoła świata, non stop, bez zawijania do portów. Rozpoczęły się poszukiwania jachtu i sponsorów. Po kilku miesiącach Jaskuła uzyskał poparcie Wiesława Rogali, ówczesnego sekretarza generalnego Polskiego Związku Żeglarskiego, który zaproponował dotację 2,5 miliona złotych na budowę jachtu w Stoczni Jachtowej im. Conrada Korzeniowskiego w Gdańsku. W grudniu 1977 roku rozpoczęły się prace przy konstrukcji jachtu, 23 września 1978 roku „Dar Przemyśla”, jacht o długości 14,20 m, szerokości 3,72 m i wyporności 14 ton został ochrzczony. 

„Dar Przemyśla” wypłynął z gdyńskiego portu 12 czerwca 1979 roku. Trasa wiodła z Gdyni, wokół Przylądka Dobrej Nadziei, po południowej stronie Australii i Nowej Zelandii, wokół przylądka Horn i z powrotem do Gdyni. Po 344 dniach rejsu non stop i 32 tysiącach mil morskich, 20 maja 1980 roku Henryk Jaskuła ponownie wpłynął do basenu żeglarskiego im. gen. Mariusza Zaruskiego w Gdyni. Przywitały go tysiące ludzi. Henryk Jaskuła jako pierwszy Polak a trzeci w historii żeglarz samotnie, bez zawijania do portów okrążył kulę ziemską. Ponadto pobił ówczesny rekord świata w długości przebywania w samotnym rejsie non stop na morzu - wcześniej wynosił on 313 dni i należał do Robina Knox-Johnstona. 


Już w czasie pierwszego rejsu Henryk Jaskuła planował kolejną samotną podróż dookoła świata, tym razem w przeciwną stronę, ze wschodu na zachód. Niestety przeszkodą okazała się różnica zdań w sprawie eksploatacji „Daru Pomorza”. Przemyski Okręgowy Związek Żeglarski, w przeciwieństwie do Jaskuły nie chciał, by „Dar Pomorza” został umieszczony w gdyńskim porcie i w ramach szkoleń żeglarskich pływał po polskim morzu. Zarząd chciał, aby jacht stacjonował w Nicei i pływał po Morzu Śródziemnym. Wybuchł konflikt, Henryk Jaskuła odszedł z zarządu, gdzie był wiceprezesem ds. morskich. Zarząd, już bez Jaskuły zorganizował w 1987 roku rejs do Hawany, stolicy Kuby ale „Dar Przemyśla” nie dopłynął do celu. Idąc za blisko brzegu wpadł w próg skalny i rozbił się osiadając na płyciźnie obok kubańskiego przylądka Punta Brava. Henryk Jaskuła bardzo przeżył tę katastrofę. Nie powrócił już do żeglarstwa.

Za wybitne osiągnięcia i zasługi Henryk Jaskuła otrzymał wiele wyróżnień, m. in. Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski za rozsławienie dobrego imienia polskiego żeglarstwa i polskich stoczni w świecie i złoty medalem za wybitne osiągnięcia sportowe. 

Tagi: Henryk Jaskuła, żeglarstwo, rejs solo
TYP: a3
0 0
Komentarze