TYP: a1

Zbuchtowana buchta

środa, 8 marca 2017
Anna Ciężadło

Jeśli wierzyć internetowym mądrościom, buchta może być smaczną bułeczką, miejscem zrytym przez dzika, albo… „zwojem liny zbuchtowanym w taki sposób, żeby było go łatwo rozbuchtować”. 

Oczywiście, w kontekście portalu żeglarskiego nie interesują nas ani kulinaria, ani dziki -  pozostaje nam więc rozbuchtować, pardon, rozplątać tę trzecią i najbardziej zawiłą definicję buchty.

 

Zgrabny zwój

Jak dobrze wiemy, na pokładzie mamy całe kilometry lin oraz linek, i wszystkie one bywają potrzebne. Okresowo. Sęk w tym, że nawet jeśli akurat są w użytku, nie zawsze potrzebujemy ich całej długości, a z nadmiarem wolnej liny coś przecież trzeba zrobić. Można go na przykład uciąć – i za chwilę żałować tego nieprzemyślanego kroku, albo właśnie zbuchtować – czyli sprytnie zwinąć w taki sposób, żeby nie plątał się pod nogami, a jednocześnie był na podorędziu, kiedy już będziemy go potrzebować.

Dobrze zbuchtowanie liny jest sztuką; nie chodzi bowiem tylko o utrzymanie porządku na pokładzie i osiągnięcie odpowiednich wrażeń estetycznych, ale przede wszystkim o to, by pracowicie zbuchtowaną linę dało się rozplątać jednym szybkim pociągnięciem, i to w miarę możliwości, wykonanym jedną ręką.

 

Rodzaje bucht

Najprostszą, a zarazem najbardziej popularną buchtą jest zwój liny, przewiązany pętlą wykonaną z niej samej. Tego typu pakuneczek możemy powiesić na knadze czy innym elemencie wyposażenia, dzięki czemu:

  1. będzie łatwo dostępny,
  2. będziemy mogli zaszpanować, jacy to z nas wspaniali żeglarze.

Żarty żartami, ale prawda jest taka, że ładnie i równo zbuchtowane cumy naprawdę świadczą o załodze jak najlepiej. Pamiętajmy, że tak traktowany sprzęt nie tylko wywiera odpowiednie wrażenie, ale też ma znacznie dłuższą żywotność, co jest równie wskazane w przypadku naszych własnych łódek, jak i tych, które czarterujemy.  

Na „zwykłej buchcie” jednak opcje się nie kończą – na żaglowcach, zwłaszcza tych większych (czyli dysponujących większą ilością siły roboczej, która można zaprząc do rozmaitych ciekawych czynności), liny zwija się na pokładzie w piękne, ozdobne buchty. Tego rodzaju buchty mogą tworzyć rozmaite fantazyjne wzory, choć najczęściej jest to po prostu koło. Niezależnie jednak od kształtu, jaki uda nam się uzyskać, priorytetem zawsze pozostaje dostępność liny oraz zwinięcie jej w taki sposób, by nie była poskręcana wokół własnej osi i nie plątała się, kiedy już po nią sięgniemy.

 

Buchtowanie dla początkujących

Mało doświadczeni żeglarze lubią podczas buchtowania liny posłużyć się własnym łokciem i zupełnie nie rozumieją, dlaczego starzy wyjadacze upierają się, że to bez sensu. W sumie, biorąc pod uwagę fakt, że człowiek najlepiej uczy się na błędach, należałoby pozwolić im działać po swojemu. Niestety, mogłoby to poskutkować znacznymi kosztami w ludziach, a co gorsza, także w sprzęcie: lina zwinięta „na łokciu” będzie miała co prawda tę samą długość wszystkich pętli (w końcu odległość od nadgarstka do łokcia mamy w miarę stałą), ale będzie też poskręcana wokół własnej osi i nie ma ludzkiej siły, żeby po rozbuchtowaniu nie splątała się w urocze supełki; niestety, może się tak zdarzyć, że prosta lina będzie potrzebna natychmiast  - a nie za kilkanaście czy kilkadziesiąt sekund, kiedy uda nam się już rozplątać wszystkie gordyjskie supełki.

Buchtując linę, należy oczywiście przyjrzeć się, czy jest ona prawo- czy lewoskrętna. Chcąc uniknąć nieporozumień i dalszych atrakcji, najlepiej jest dostosować kierunek buchtowania do kierunku skrętu zwojów liny, dzięki czemu cała praca pójdzie nam sprawniej, obędzie się bez mięsistych komentarzy, a efekt będzie znacznie przyjemniejszy dla oka.

 

Etymologia

Ustalenie pochodzenia słówka „buchta” jest niemal tak proste, jak… rozbuchtowanie buchty – zwłaszcza takiej wykonanej przez młodego żeglarza na łokciu ;) Istnieją tu bowiem dwa tropy, które może nie do końca się wykluczają, ale są równie prawdopodobne i nie sposób dociec, który jest tym właściwym.

Według jednej teorii, protoplastą naszej buchty było niemieckie słowo Bucht, oznaczające zasadniczo… zatokę – czyli, jakby na to nie patrzeć, jakiś związek z wodą jest. Jeśli jednak sięgniemy głębiej, np. do średnio dolnoniemieckiego, dokopiemy się do wcześniejszego znaczenia słówka Bucht, oznaczającego z grubsza „krzywą” bądź  „zakrzywienie” – czyli trochę cieplej, a w każdym razie bliżej buchty.

Alternatywna teoria głosi z kolei, że źródłem naszej polskiej buchty jest stary holenderski wyraz bucht, oznaczający krzywą, łuk, albo zakręt.

Niezależnie więc od tego, czy nasza buchta wzięła się z holenderskiego, czy z niemieckiego, zawsze miała coś wspólnego z krzywą. Całe szczęście, że nie zapożyczyliśmy jej z łaciny, bowiem akurat w tym szlachetnym języku krzywa to… curva - co poniekąd tłumaczy, dlaczego początkujący żeglarze często nadużywają właśnie tego słówka, usiłując zbuchtować oporną linę.

 

 

 

 

 

Tagi: słowni, buchta, lina
TYP: a3
0 0
Komentarze