TYP: a1

Kto dostał konia w paczce?

piątek, 15 grudnia 2017
Monika Frenkiel/zdjęcia Muzeum PRL

Pamiętacie kim była ciocia Unrra i wujek Sam? To oni przysyłali do Polski czekoladę, leki, wieprzowe konserwy, a nawet konie, samochody czy…statki. Dziś trudno sobie wyobrazić, jak bardzo kiedyś brakowało podstawowych produktów i z jaką niecierpliwością czekało się na „paczkę z Ameryki”.

[t][/t] [s]Fot. Tomasz Kalarus, Materiały promocyjne Muzeum  PRL-u[/s]

Pod tajemniczym skrótem UNRRA kryje się United Nations Relief and Rehabilitation Administration - Administracja Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy i Odbudowy. Międzynarodowa (choć 70 proc. darów pochodziło z USA) organizacja utworzona w 1943 roku, której zadaniem było niesienie pomocy ludziom w krajach zniszczonych w czasie II Wojny Światowej. Z pomocy oczywiście korzystała Polska, ale także Chiny, Włochy czy Jugosławia. Często paczki z UNRRY, szczególnie te zawierające leki, były ostatnią deską ratunku. Dziś już wiadomo, że gdyby nie te przesyłki, liczba ofiar II Wojny Światowej byłaby znacznie większa. Wartość darów, jakie wysłano do potrzebujących, szacuje się na 4 miliardy dolarów.

[t][/t] [s]Ryszard Kozik, Materiały promocyjne Muzeum  PRL-u[/s]

Do dziś w niektórych domach można znaleźć pozostałości „paczek od cioci z Ameryki”. Głównie w postaci metalowych puszek, w których przesyłano czekoladę żołnierskich racji, kawę, herbatę a nawet papierosy. Czasem gdzieś po szafach czy strychach walają się jeszcze amerykańskie ubrania. Wciąż, bowiem były doskonałej jakości, w przeciwieństwie do tego, co oferowała powojenna gospodarka. Ale nie tylko na słodyczach, ubraniach czy lekach kończyła się inwencja nadawców. W paczkach z UNRRY – choć nieco większych gabarytów – dostarczano także zwierzęta gospodarskie, na przykład konie czy bydło. Pamiętacie słynną scenę z „Samych swoich”, kiedy Witia ujeżdża amerykańskiego mustanga? Bądźcie pewni, że mustang pochodził właśnie z UNRRY – koni do Polski przywieziono 37 tysięcy. Był i ciężki kaliber paczek – do Polski dzięki pomocy z UNRRY trafiały też lokomotywy i wagony kolejowe, samochody, maszyny budowlane, a nawet statki. Oblicza się, że do Polski trafiło 2 mln ton rozmaitych towarów.

Polacy mieli do paczek z UNRRY uczucia mieszane. Z jednej strony czekało się na nie jak na wielkie święto, z drugiej – wyśmiewano towary w nich przychodzące. O amerykańskim smalcu mówiono, że jest robiony z małp i powtarzano np. wierszyk „Jedzie UNRRA na rowerze, marmoladę w kuble wiezie, a ludziska się radują, że se chlebek posmarują”.

Ostatnia pomoc z UNRRY dotarła do Polski pod koniec 1946 roku (UNRRĘ rozwiązano w 1947 roku). Na jej kontynuowanie nie zgodziły się komunistyczne władze, traktujące amerykańskie wsparcie jako formę ingerencji w suwerenność Polski Ludowej. Co jednak nie sprawiło, że popyt na towary – często nie tyle luksusowe, co powiedzielibyśmy dziś podstawowego użytku znikł. Lukę zaczęły zapełniać organizacje charytatywne, np. Loire-Vistule czy Kirche in Nott. Pomoc nabrała rozpędu i ponownie masowego charakteru znowu w latach 80. XX wieku. O wsparcie dla Polaków apelowali wtedy światowi przywódcy, m. in.  Margaret Thatcher i Helmut Schmidt. Ronald Reagan ogłosił 31 stycznia 1982 roku dniem solidarności z Polakami. Dary zbierały nie tylko organizacje. Do nich i do parafii zgłaszali się po adresy potrzebujących pojedynczy ludzie. Wielu Polaków przez wiele lat otrzymywało paczki od nieznajomych – dziś szacuje się, że w ciągu stanu wojennego z samej RFN przysłano 30 milionów paczek o wartości ponad miliona marek. Bezcenne były zwłaszcza leki, bo służba zdrowia w PRL była w fatalnym stanie. Jednak oprócz rzeczy prozaicznych, chociażby kaloszy dla rolników, przysyłano wtedy do Polski materiały poligraficzne: powielacze, matryce, części zamienne, ale też aparaty fotograficzne i kamery. Wszystko, co mogło pomóc w walce z oficjalną propagandą.

[t][/t] [s]Fot. Ryszard Kozik, Materiały promocyjne Muzeum  PRL-u[/s]

Czasem przysyłane z zagranicy dary trafiały do drugiego obiegu - do komisów i na targi. Tak pomagano na przykład wdowom po oficerach katyńskich, które nigdy nie otrzymały aktów zgonu małżonków, więc nie mogły ubiegać się o renty czy emerytury. Handel rzeczami z darów był dla nich sposobem na przetrwanie.

Jeśli kogoś interesuje, co przysyłano do Polski z Ameryki, UNRRA i historia pomocy powojennej i komunistycznej Polsce – koniecznie powinien odwiedzić wystawę „Paczka z Ameryki”, w krakowskim Muzeum PRL (os. Centrum E1, 31-934 Kraków). Wystawa czynna jest do 10 lutego. Wystawę można zwiedzać od wtorku do niedzieli w godz. 10-17. Wtorek jest dniem darmowym.

Tagi: paczka, UNRRA, towar, pomoc
TYP: a3
1 0
Komentarze