TYP: a1

Ile wody jest w oceanach?

środa, 4 września 2019
Anna Ciężadło

Cóż, całkiem sporo. Jeśli jednak taka odpowiedź nie do końca nas satysfakcjonuje i koniecznie musimy poznać jakieś liczby, sięgnijmy po wyniki badań naukowych. Rzecz jasna, opracowane przez niezawodnych amerykańskich naukowców (chociaż wieść niesie, iż rosyjscy naukowcy udowodnili, że ci amerykańscy… nie istnieją). 

[t][/t] [s]Fot. Pixabay[/s]


Konkrety, poprosimy!
Zagadnieniem obliczenia ilości wody w tak zwanym wszechoceanie (czyli we wszystkich morzach i oceanach naszej planety) zajęli się uczeni z Instytutu Oceanograficznego w Woods Hole w stanie Massachusetts oraz z Krajowej Agencji ds. Problemów Oceanu i Atmosfery USA (w skrócie NOAA).
Połączone siły obu instytucji pozwoliły wysnuć wniosek, iż łączna ilość wody w oceanach i morzach naszej planety wynosi ni mniej, ni więcej, tylko 1,332 miliarda kilometrów sześciennych. W jaki sposób udało im się to obliczyć? 

Też nas to zastanowiło. I jak widać, nie tylko nas, bowiem na to pytanie odpowiedzieli naukowcy z obu wymienionych jednostek. Panowie Matthew Charette z Instytutu Oceanograficznego oraz Walter Smith z NOAA stwierdzili, że badanie ilości wody w oceanach przeprowadzono z użyciem nowoczesnych metod sondowania satelitarnego. 
No i tu nasuwa się kolejne pytanie…

 

Czy można wierzyć satelitom? 

Większość z nas wierzy, nawet się nad tym głębiej nie zastanawiając; w końcu to dzięki nim mamy telewizję, GPS i inne współczesne wynalazki. W tym jednak przypadku prawdziwość pomiarów satelitarnych było z czym skorelować, bowiem objętość wszechoceanu już kiedyś zmierzono. I to z użyciem dużo, dużo prostszych metod. Jakich konkretnie?

Rzecz działa się w roku 1888, więc o satelitach (poza Księżycem) mowy jeszcze być nie mogło. Dlatego też oparto się na znacznie prostszych przyrządach, a mianowicie na… wyrzucanym przez burtę statku sznurku z ołowianym ciężarkiem.

Czy to mogło zadziałać? Jak najbardziej. Co więcej, okazało się, że proste pomysły są naprawdę dobre: obliczona za pomocą obciążonego sznurka objętość oceanów okazała się tylko o 1,2 proc. większa, niż wynik otrzymany przez amerykańskich uczonych, uzbrojonych w najnowsze osiągnięcia XXI wieku.

 

I po co nam ta technika?

W świetle tych faktów można by zadać sobie pytanie: czy skoro proste (i zapewne tanie) metody pozwalają na otrzymanie identycznych wniosków, co bardzo droga, zaawansowana (i fundowana z kieszeni podatników) technologia, to może warto by wprowadzić pewne cięcia w wydatkach na ten cel?  

Amerykańscy naukowcy pomyśleli i o tym. Może i są oni lekko oderwani od rzeczywistości, czasami jednak opuszczają laboratorium i wychodzą na świat – a tam żyje się za pieniądze. Skwapliwie obliczyli zatem, że chcąc wykonać odpowiednie pomiary i stosując metodę sznurka z ciężarkiem, jeden statek potrzebowałby 200 lat. Można by również użyć 20 statków, co skróciłoby czas trwania badań do 10 lat, ale wówczas i tak koszt takiej operacji wyniósłby około 2 miliardy USD. Jak widać, taniej się nie da. No nie da się, i już. 

Tagi: ocean, woda
TYP: a3
0 0
Komentarze