TYP: a1

Co zrobić z pijanym żeglarzem?

czwartek, 6 października 2016
Anna Ciężadło
"What Shall We Do with a Drunken Sailor?", czyli co by tu zrobić z pijanym żeglarzem? Popularna szanta poddaje nam co prawda kilka pomysłów, jak np. utopienie dziada, potraktowanie do pagajami, czy wreszcie wszorowanie w likszparę. Wszystko to jednak są sposoby nie tyle okrutne, ile nierozwiązujące podstawowego problemu, jakim jest chwilowa nieobecność (przynajmniej duchem) jednego z członków złogi, skutkiem czego jego obowiązki musi przejąć ktoś inny. Jak zatem ratować taki egzemplarz (nawet, jeśli ratujemy go wyłącznie po to, by później go udusić)?

margarita
By Jon Sullivan - http://pdphoto.org/PictureDetail.php?mat=pdef&pg=5150, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=54832


Skąd się bierze kac?

To akurat mniej więcej wiadomo – raczej nie z picia mleka (chyba, że z dodatkiem naprawdę dużej ilości Malibu). Kac, zwany też kacenjamer, stanowi spolszczoną formę niemieckiego słówka Katzenjammer, oznaczającego… kociokwik. O tym, jak przykry jest to stan, nie ma sensu się tutaj rozwodzić, warto natomiast przyjrzeć się mechanizmom, które go wywołują, a co za tym idzie – sposobom, by jak najszybciej zakończyć procedurę ich przeprowadzania.

W rzeczywistości kac nie jest tylko zemstą steranego alkoholem organizmu, ale objawem, że nasza wątroba podjęła wyzwanie i pracowicie przerabia truciznę, jaka jest etanol, na zupełnie niegroźny kwas octowy, który następnie wydalany jest z moczem.

Sęk w tym, że reakcja rozkładu alkoholu odbywa się w 2 fazach, zaś po drodze wytwarzana jest substancja o wiele bardziej toksyczna, niż etanol, a mianowicie: aldehyd octowy. A toksyczne substancje mają to do siebie, że powodują bóle głowy, nudności, wymioty i wszystkie te atrakcje, które składają się na hasło „kac morderca”.

Wody!!

Alkohol, zwłaszcza spożywany w większych ilościach, zaburza działanie hormonu zwanego wazopresyną, który odpowiada za zagęszczanie moczu i odzyskiwanie z niego części wody w kanalikach nerkowych. Im więcej alkoholu, tym gorzej działa wazopresyna, więc pijany żeglarz częściej siusia, co prowadzi w końcu do skrajnego odwodnienia. Przy okazji, razem z wodą pozbywa się też szeregu cennych minerałów, co rozwala mu gospodarkę elektrolitową i powoduje dodatkowe efekty specjalne.

Podstawowym zadaniem w procedurze przywracania nieszczęśnika do życia będzie więc uzupełnienie niedoboru płynów - przy czym, aby uniknąć odruchów zwrotnych (w końcu nie po to coś wlewamy, by zaraz wróciło), najlepiej, aby na początku była to najbardziej neutralna ciecz na świecie, czyli zwykła, niegazowana woda.

Jeśli naprawdę żal nam skacowanej ofiary, albo jest nam bardzo potrzebna w stanie zdatnym do użytku, można ulżyć jej w cierpieniu, podając napoje izotoniczne. Co prawda, są one zasadniczo przeznaczone dla sportowców, nie dla miłośników napojów wyskokowych, ale błyskawicznie przywracają do normy równowagę wodną i elektrolityczną – o ile oczywiście uda się je wypić, a tak się składa, że na kacu smak tego typu napojów słabo wchodzi.


CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=540247


Alkohol i cukier

Alkohol zaburza również gospodarkę cukrów w organizmie, ponieważ powoduje gwałtowny wyrzut insuliny, która obniża poziom cukru we krwi. Skutkiem tego, po nadmiernym spożyciu, może łatwo dojść do hipoglikemii, czyli odcukrzenia.

Glukoza stanowi podstawowe paliwo dla mózgu, więc jej niedobory mają mało przyjemne skutki; w tym stanie nieszczęśnik może czuć się mocno zdezorientowany i oszołomiony, będą mu się trzęsły ręce, a skoncentrowanie się na tak odpowiedzialnym zadaniu, jak trzymanie końca liny, może okazać się challengem ponad ludzkie siły.

Ofierze warto więc podać coś, co pozwoli na szybkie doładowanie mózgownicy, np. łyżeczkę miodu, najlepiej rozpuszczoną w szklance wody (patrz punkt wyżej). A skoro delikwent popija już wodę i cukier, wciśnijmy mu jeszcze - bynajmniej nie dla podniesienia walorów smakowych - solidną porcję soku z cytryny (patrz punkt niżej).

Witaminki dla chłopczyka i dziewczynki

Przywrócenie siroty do życia wymaga również uzupełnienia niedoboru witamin, szczególnie C i E. Mogą to załatwić gotowe preparaty w postaci musującego płynu (chyba, że od samego patrzenia na musowanie ofiara zzielenieje), ale równie dobrze podziałają naturalne źródła tych zasobów, jak na przykład soki. Szczególnie polecany jest tu sok z grejpfrutów, który wspomaga udręczoną wątrobę w walce z metabolitami alkoholu. Doskonale działają także wszelkiego rodzaju kiszonki, np. z buraków czy kapusty, a także wspomniana woda z cytrynką.

Alkohol powoduje też, że organizm beztrosko pozbywa się paru niezbędnych mu minerałów, takich, jak potas czy magnez. Powoduje to drżenie różnych części ciała, a także mało przyjemne wrażenie kołatania serca. Niezastąpiony w takim przypadku będzie sok pomidorowy, opcjonalnie podany w formie Krwawej Mary.

Zero litości

Znawcy tematu twierdzą, że absolutnie najlepszą metodą na pozbycie się kaca jest zapędzenie skacowanego nieszczęśnika do jakiejś ciężkiej, ale prostej roboty - skomplikowanej i tak nie podoła, niech więc pomacha sobie pagajem, albo wyszoruje pokład. Jasne, będzie przy tym głęboko nieszczęśliwy, prawdopodobnie głośno wyrazi swój sprzeciw i ogólnie możemy usłyszeć od niego kilka ciepłych słów.

Bądźmy na to przygotowani, ale również nieustępliwi – wbrew pozorom, zmuszenie delikwenta do wysiłku fizycznego nie jest wyrazem okrucieństwa, ale wielkoduszności: wraz z potem wydali on bowiem część paskudnych toksyn, więc w gruncie rzeczy mu się opłaci, bo kac znacznie szybciej minie (no i pokład będzie czysty).

Zemsta załogi

Jak to czasem bywa, wszyscy się bawią dobrze, ale niektórzy jakby lepiej - w przypadku, gdy naprawdę, ale to naprawdę chcemy dokuczyć koledze, który przeholował ze spożyciem, możemy postarać się, by jego kac trwał… dłużej.

Tak, ludzkość, pomimo iż od momentu wynalezienia alkoholu minęło jakieś 5000 lat, nie wynalazła jeszcze środka aby zwalczyć kaca – wynalazła za to substancję, która może go przedłużyć.

Istnieje bowiem lek (niestety, warto byłoby skonsultować to z lekarzem, żeby nie wykończyć ofiary; jeszcze będzie nas spotem straszyć), stosowany zasadniczo w terapii alkoholowej, zawierający substancję o pieszczotliwej nazwie disulfiram. Substancja ta blokuje rozkład toksycznego aldehydu octowego na zupełnie nietoksyczny kwas octowy, czyli… zatrzymuje wspomniany na wstępie proces neutralizacji alkoholu w najmniej przyjemnym momencie.

Skutkiem tego pacjent cierpi męki piekielne nieco dłużej, niżby to było konieczne, ale dzięki temu jest szansa, że jego deklaracje w stylu „Przysięgam, od jutra nie piję” również przetrwają dłużej, niż do kolejnego wieczora.



Tagi: kac, alkohol, metabolizm, cukier
TYP: a3
0 0
Komentarze